Rhino, a nie RI-IINO

36
97

czyli Smoked American Pale Ale.

rhinoPiwa już niestety nie ma, a więc niestety wpis ten nie podniesie sprzedaży o co najmniej 250%, ale i tak go zamieszczę. 😀 Miłego oglądania.


Aha, jak ktoś nie śledzi profilu na Facebooku, to po pierwsze nich to zmieni i kliknie „Lubię to.” A po drugie informuję, że ukazał się wywiad ze mną na Newsweek.pl.

36 KOMENTARZE

  1. Całe szczęście, bo jak by sprzedaż skoczyła o 250% to by wyszło po dwie butelki na sklep i jednym pięciolitrowym kegu na multitatap 😛

  2. Niestety nawet na Twoim egzemplarzu, Tomku, etykieta się marszczy. Nie chcę być uszczypliwy, ale sam często przy okazji degustacji piw z innych browarów zwracasz na to uwagę…

    • etykietki zwierzakow generalnie niezachwycaja, ale rozumiem ze Wojtek ma zajawke w photoshopa i chce sie realizowac, mysle ze mozna mu to wybaczyc z uwagi na (zazwyczaj) bardzo dobre piwa.

      • Piwa oczywiście są pyszne, a Rhino jest jak do tej pory moim ulubionym rodzajem trunku uwarzonego przez kolaborantów (czekam jeszcze na Kawkę i Borsuka na półkowych sklepach, bo nie miałem okazji spróbować). Natomiast kiepski klej lub nieprzykładanie należytej uwagi do etykietowania, tak często zauważane przez Tomka u konkurentów, trochę kole w oko. Chociaż do nagrywanej degustacji mogłeś Tomku wybrać bardziej elegancki egzemplarz.

        • co do etykiet z Widawy, jeśli piwo jest przechowywane w lodówce (w sklepie czy też domu)i jest rosa na etykiecie to bedzie ona kiepska, jeśli tego nie ma to etykieta jest w idealnym stanie 🙂

          co do rhino- nie przepadam za wędzonymi piwami, ale rhino było całkiem przyjemne 🙂

        • No dobrze, ale mimo wszystko inne browary potrafią tak etykietować, że nawet rosa na etykiecie jej nie marszczy 🙂

    • Miałem 2x Orkę, 4x Misia, 2xRhino i oba summer ale. Pozostałych niestety nie trafułem. Część butelek ze sklepów internetowych, część ze stacjonarnych, jedno z Widawy… wszytskie etykiety bez skaz, zadrapań, odarć czy innych uszkodzeń. Straszne czepialstwo z tymi etykietami uskuteczniacie, moim zdaniem 😉 Co do samych piw – Orka OK, Miś – rewelacja, Rhino – bardzo pijalne, lekko wędzone, poprawne, nie zachwycające, choć nie żałuję żadnej złotówki. Pozdrawiam miłą Panią zza lady w Widawie, która znalazła dla mnie „spod lady” Magica, a z powodu braku Rhino w butelkach nalała z mi je z kranu i poprosiła chłopaków o zakapslowanie. Degustowałem spokojnie wieczorem po powrocie. Co do obiektywności… nie dane mi było próbować piw, w których podnoszono argument przemilczanych wad, więc trudno się do tego odnieść. Z jednej strony, chciałoby się tych samych standardów oceny dla wszystkich opisywanych piw, z drugiej rozumiem, że własne piwa po prostu Ci smakują, bo robisz je pod siebie więc gdzie tu szukać na siłę czegoś do przyczepienia, a z trzeciej strony… póki ważycie tak nietypowe piwa w tak małych ilościach to zbyt na całą produkcję macie zapewniony, nawet gdybyś mówił o samych wadach nie chwaląc ich ani trochę 😉

  3. Trochę jak pies do… Nosorożca podchodziłem do tego piwa, nigdy wcześniej (i później też) nie piłem wędzonej IPA’y, jednak koniec końców bardzo mi posmakowało.

    • Niestety piwo nie dotarło nawet do Dorana, które to w ostatnim czasie było deską ratunkową dla piw Kolaborantów. Podobno w Krakowie nie ma już Hajpa na Widawę, mamy Pracownię … 😛 😛 😛 😀 .

  4. prawde mowiac to jedno z gorszych piw jakie pilem w ogole 😉 (nie, nie jestem uprzedzony do wędzonych) smakuje jak szynka z ogórkami co nie jest zaletą ;p

  5. Na początek trochę lukru. Twoje wideo recenzje są świetne, krytyczne, szczere, nie ukrywasz swoich sympatii czy antypatii, ale komentując zachowujesz zdrową miarę obiektywizmu… chyba że komentujesz własny produkt. To trochę denerwuje kiedy potrafisz wypomnieć Komesowi badziewną jakość etykiety, a odnośnie swojej same superlatywy i smaczki na temat powstania i pomysłu. Może chociaż słowo „na niedzielę” że będzie lepiej bo zauważamy problem i coś z tym robimy. To samo jeśli chodzi o zasyp, nie sypnąłeś się dlaczego chcecie zmienić skład, domyślać się można że to ze względu uzyskany efekt więc czy coś poszło nie tak?
    Co z recenzją piany, wysycenia, barwy? Czy ze względu na to że to tak eksperymentalne piwo nie podlega żadnej skali ocen?

    Jak nadmieniłem na początku nie jestem w stanie przestać oglądać twojego bloga bo jest po prostu za dobry, mam wielki szacunek dla twojej pracy na rzecz upowszechniania kultury piwnej i mienię się jej dzieckiem bo jeszcze rok temu nie wiedziałem co to piwo i bez twoich materiałów nadal bym nie wiedział, wiec tym bardziej nie traktuj tego komentarza jako trolowego gadania, tylko raczej nieśmiałe spostrzeżenie 🙂

    • Musze przyznac ze zgadzam sie z przedmowca i podpisuje sie pod tym obiema rekami i nogami. Dramatu nie ma, ale wiecej obiektywizmu by sie przydalo. Z drugiej strony, Kopyr nie warzy tego piwa sam, wiec krytykowalby w pewnym sensie wlasnych kolegow z pracy, moze z tego to wynika? Fakt faktem, moglo sie w tej recenzji pojawic wiecej aspektow ktore zostaly pominiete.

      • Ale naprawdę nei wiem, o co Wam idzie z tym Rhino. Etykieta, może się podobać lub nie. Mnie się podoba. Wędzoność może pasować lub nie. Mnie pasuje. Wo liegt der Hund begraben?

        • przedmówcom chodzi raczej o jakość etykiety a nie o jej projekt. wystarczyłoby powiedzieć „sorry mieliśmy badziewny papier, teraz zamówiliśmy w innej drukarni. ten kto przyklejał etykiety dostał już nagane i teraz powinny być zawsze proste.” sorry, pewnie nigdy wcześniej nie zwracałem uwagi na te rzeczy, ale zmieniło się to właśnie od czasu oglądania Twojego vloga, więc jak już wpadnie w łapki jakaś butelka od Ciebie, to zrozumiałe ze zwracam na to podwójną uwagę.
          dla porównania jedna fotka (robione w takich samych warunkach, kilka minut po wyjęciu z przenośnej lodówki, gdzie butelki złapały trochę wilgoci) : http://image.bayimg.com/87b1a0d29845419cacdb57f5c7f01633c7f20912.jpg

        • Lubisz być okłamywany? Jak mogę napisać, że „ten kto przyklejał etykiety dostał nagane” skoro to nie leży zupełnie w moich kompetencjach? Po drugie, po raz nie wiem który, piętnasty? powtarzam – są już nowe etykiety.

    • Żeście się czepili tych etykiet. 😕 😉 Są już nowe etykiety, widziałem dzisiaj w Widawie, nie będą się drzeć, marszczyć (za bardzo) itp. Moje zwykle były idealne, to i nie poświęcam temu uwagi, że w jakimś sklepie, gdzieś tam w Polsce są podarte. To jest dla mnie żadna informacja. Nie ja je naklejam. 😀

      Co do recenzowania własnych piw. To pomyślcie przez chwilę logicznie. Każda, powtarzam każda, nawet negatywna, recenzja jakiegoś piwa, to jest reklama, publicity itd. Oczywiście bardziej działa pozytywna, choć jestem przekonany, że wiele osób kupi piwo, żeby sprawdzić, czy można wyczuć ten DMS, siarkę, itp. I teraz zastanówcie się – robię reklamę, czy też publicity, Artezanowi, AleBrowarowi, Pincie, Pracowni Piwa, Kormoranowi, Ciechanowi itd. itp. i miałbym nie robić tej reklamy swoim piwom? No przecież byłbym kretynem. Zwłaszcza w sytuacji, gdy większość blogerów piwnych w Polsce tylko czeka na to, żeby pojechać jakieś piwo od Kopyra i zdobyć punkty do lansu. Niektórzy to jadą, bez względu na to, czy jest za co, czy nie ma. 😀

      Po drugie staram się nie oceniać i nie wartościować swoich piw. Ja je opisuję i mówię, czy jestem z nich zadowolony, czy nie. Zwykle jestem. Taki już bezkrytyczny i pozytywnie do życia nastawiony ze mnie typ. 😉 Dlatego, nie mówię, czy piana jest na 4 punkty czy na 6. Zresztą w ogóle staram się nie oceniać piw podczas recenzji, tak jak podczas sędziowania, bo nie o to chodzi. Można się na tym nieźle przejechać, jak jeden bloger, u którego Jasne Ryżowe dostało lepszą ocenę niż Oto Mata IPA.

      Po trzecie, możecie wierzyć lub nie, ale z zasady nie kłamię. Mogę nie powiedzieć czegoś co jest dla mnie niewygodne, mogę coś przemilczeć, ale nie kłamię.
      Zresztą co ciekawe, ludzie nie chcą prawdy. Z browar.bizem pożegnałem się dlatego, że browar.bizowicze nie mogli znieść prawdy i uznali, że skoro mówię, że wiem skąd wziął się diacetyl w Sępie, to znaczy że jestem bezczelny i pluję ludziom w twarz.

      Jak przy drugiej warce Sharka problem się powtórzył, to nagrałem o tym oficjalny film, za co dostałem joby od jednego z lokali, że teraz to oni nie sprzedadzą tego piwa i w ogóle jak mogłem.

      Co do Rhino, to po spróbowaniu ostatnio kilku butelek, stwierdzam, że wędzoność jest wystarczająco intensywna i raczej słodu wędzonego zmieniać nie będziemy. Moim zdaniem wyszło tak, jak miało wyjść. Co nie znaczy, ze nas nie podkusi, żeby coś poeksperymentować.

      • Tomek, musisz zrozumieć, ze recenzując swoje piwa i piwa konkurencyjne zawsze będziesz posądzany o stronniczość i nie ma zupełnie bata na to ! Sam mówisz, że pewne kwestie mogą być przemilczane, a skoro podobne rzeczy nie są przemilczane w przypadku innych piw, to już masz dupę obrobioną jak miód malina (nie pomylić z Krakauerem). Kwestia tego jak twarde posiadasz poślady i siłę żeby nieść to piętno „subiektywnego w swojej sprawie”. Ja osobiście nie ogarniam tego całego zamieszania co 5 minut o to samo, bo nie jesteśmy na konkursie piw, nie oceniamy według BJCP czy PSPD, więc każda wideorecenzja ma tylko za zadanie odpowiedzieć na pytanie – Czy ja Tomasz Kopyra polecam, czy nie ? A skoro tworzysz swoje piwa, na Twój gust, to dlaczego miałbyś nie polecać ? Jakbyś strzelił taką recenzję, w której nie polecasz swojego piwa jak producent, to naprawdę byłoby grubo 😉 .
        Szanowni Państwo Czytelnicy i Słuchacze. Bo po to te miejsce nazywa się to blogiem i są miejsca na komentarze, żeby polemizować z twórcą piwa. Tylko ciężko polemizować jak ktoś napisze, że piwo jest do dupy i syf nie podając przyczyny. Fakt oczywiście, że z Tobą Tomasz dość ciężko się polemizuje na pewnych płaszczyznach 😉 , co nie zmienia faktu, że na pewno konstruktywna wymiana zdań czasem byłaby może i nawet wskazana i raczej jej wysłuchasz.

  6. Na razie nie piłem żadnego piwa z Widawy ani kolaboracji. Na Sharka po recenzjach nie miałem ochoty-na inne nie trafiłem, albo … jak już trafiłem-cenowo były piwa w lepszych cenach lub lepszych pojemnościach. I tyle.
    Recenzje Twoich piw… no cóż-obiektywnie mówiąc-obiektywne nie są. Taka moja obserwacja. Pokazuj i opisuj wszystkie-a swoje… może w innym cyklu-albo innej formie-np nazwij to -Moje piwa i nieobiektywna reklama.

      • Mysle ze chodzi o to zeby byly oceniane tymi samymi kategoriami, wlasnie bez „przemilczen”, Ci co maja kupic i tak je kupia, bez wzgledu czy powiesz ze piana Wam sie nie udala.

      • Wiemy które są Twoje-Wszystkie:)
        Wiemy tez które są Twojego autorstwa. Ale jednak uczciwie powiedziana przyznanie się ze to jednak reklama-byłoby miłe:)
        Oceniaj wszystkie piwa jakie tylko chcesz-bo to jest ciekawe. Swoje piwa tak samo. (To że jeszcze ich nie piłem-nie znaczy że robię jakiś bojkot Kopyra-po prostu nie przyszedł na nie czas.) Jednak jak ja oglądam ocenę piw Kolaborantów a innych-to zauważam daleko idącą … ostrożność. I nie mam o to pretensji. Pewnie jakbym był piwowarem (a niestety na razie nie jestem) swoje piwa bym inaczej oceniał. To moim zdaniem jest normalne. Tyle że Jasno to powiedz. Nazwij to „Lekko nieobiektywna recenzja piwa Kolaborantów” i wszyscy się zamknął-bo to będzie jasno powiedziane:)
        A poza tym pij i umieszczaj.

  7. kamuflaż nie jest z Afganistanu tylko zIraku . z czasów pierwszej wojny w zatoce z lat dziewięćdziesiątych jak w filmie jarhead np.To tzw chocolate chips czyli oficjalnie six colour.

  8. Z tym „obrażaniem się jednej knajpy” to ja zapamiętałem tą sytuację nieco inaczej. Najpierw beczki Sharka zostały sprzedane a potem ukazała się recenzja, że „nie wszystko poszło zgodnie z planem”. Żeby uczciwości stało się zadość kolejność powinna być chyba odwrotna?

    • Mylisz się.
      EDIT: albo Cię źle zrozumiałem. Owszem piwo zostało sprzedane do lokalu, ale nie zostało sprzedane do klienta. Lokal dostał możliwość zwrócenia tego piwa, choć ja uspokajałem, że zejdzie bez problemu, bo każdy będzie chcial spróbować piwa, które kopyr spieprzył. 😉 Koniec końców piwo się sprzedało. A ja z kolei dostałem opieprz od jednego właścieila pubu, że wydziwiam, bo piwo jest świetne. Tylko, ze to był pub specjalizujący się w czeskich piwach, a co drugie piwo z czeskiego mikrusa, daje diacetylem na kilometr i dla mnie również ma to swój urok.
      Inna rzecz, że czym innym jest diacetyl w lagerze, gdzie dodaje pełni, a czym innym diacetyl w IPA czy APA, gdzie przykrywa chmiel.

Dodaj komentarz