Op&Top z De Molena

22
55

u stóp Karola Holteia.

2 (4)Kolejna degustacja z serii obornickiej. Tym razem u stóp pamiątkowego obelisku ku czci Karola Holteia. Mam nadzieję, że nie wybuchnie z tego żaden skandal, choć podobno nic tak nie pomaga jak dobry skandal. 🙂 Piwem był lekki, ale świetnie nachmielony bitter z De Molena. Co mnie zaskoczyło, nie pierwszej młodości, ale też nie ucierpiał przez to zanadto. Co do pojawiających się pytań o picie piwa w miejscu publicznym, to po pierwsze nie jest żadne picie, tylko to jest nagrywanie materiału promującego odpowiedzialne spożywanie piwa i kulturę piwną,  z jednoczesną promocją miejsca, w tym wypadku miasta i gminy Oborniki Śląskie. 😀


A jeszcze dziś późnym popołudniem degustacja w… ale nie uprzedzajmy faktów.

22 KOMENTARZE

  1. Z bitterow z DeMolena pilem ostatnio Amerikaansa, tez sladek na goryczke i amarillo na aromat, podobnie z EBU (30)- bylo bardzo dobre, ciekawe jakby wypadl w zestawieniu z op&top

  2. Ostatnio właśnie czytałem że refermentacja pozwala na dłuższe zachowanie związków chmielowych w piwie. Najlepiej jakby jakiś piwowar domowy z możliwością butelkowania sztucznie nasyconych piw porównał je z refermentowanymi na tym tle 🙂

  3. Tomasz, ja tu widzę na tym filmie, że dość poważnie „zapuścił Ci się bębenek”. Co z Twoją dietą? Przestała działać?

      • Ja tam na miejscu Kopyra bym sie cieszyl czytajac takie komentarze, naturalnie nie ze wzgledu na ich zawartosc. Kazdy hejter wiecej to oznaka, ze robisz cos ciekawego, zauwazalnego przez motloch. To sa ludzie bazujacy na nienawisci, takze podsmiewanie sie z nich i zachowywanie dobrego humoru wk*** ich najbardziej 🙂

        Zdrowko dla Mariusza, nim przeciez nikt poza rodzina sie nie interesuje i interesowac nie bedzie 🙂

        • To prawda, mimo to, netowe trole raczej denerwuja ale nie ma sie co kmiotem przejmowac, nie ma swojego zycia to sie bierze na czyjes…

        • Ostatnio poznalem „hejtowanie” z drugiej strony (tj. moj projekt stal sie celem krytyki na stronie internetowej odwiedzanej przez dziesiatki tysiecy osob dziennie) i powiem Ci, ze to tylko smieszy. Jedyny fakt, ktory moze zalamywac to jak duzo idiotow zyje w naszym spoleczenstwie.

      • Nie troluję i nie zamierzam trolować. Jeśli Kopyr tak to odebrał, to przepraszam, ale po jego wpisie widać, że wzioł to na wesoło.
        [ciach]

    • Wiesz kaloryfera to ja nigdy nie miałem. Jedynie bojler. Ale faktem jest, że tak mniej więcej od Świąt Wielkanocnych, było dużo wyjątków i jakoś tak z 5 kg mi przybyło. Walczę z tym usilnie, ale póki co idzie słabo. I tak się cieszę, że te 10 kg cały czas jestem do przodu.

      • Sorry Tomek, ale zrobię to za Ciebie. Mam taki zwyczaj, że raz tłumaczę, a później jadę jak T-34 przez Syberię po takim, ale na nieszczęście podpisuję się imieniem i nazwiskiem. Więc teraz tłumaczę. Dieta przemienna / post przemienny nie do końca jest dietą. Po pierwsze służy ona głównie do redukcji tzw. złego cholesterolu na korzyść tego dobrego (LDL / HDL) oraz poprawienia ogólnych parametrów krwi, zrzucenie masy jest trochę przyjemnym efektem ubocznym, o dziwo. Badania dietetyków potwierdziły, że stosowanie postu przemiennego przez 3 tygodnie pozwala obniżyć o około 50% poziom złego cholesterolu jednocześnie podnosząc poziom dobrego o około 15 – 20%. Obecnie post przemienny został zastąpiony nowym rodzajem diety, która mówi o 4 dniach jedzenia tego co chcę do 3 dni, w których jemy tylko lunch o godzinie 11.00 na poziomie 600kcal – kaloryczność zwykłego angielskiego śniadania. O dziwo rezultaty są bardzo podobne, również dotyczy się to spadku masy ciała. Tak więc dieta/post działa zawsze, natomiast dopiero jego przestrzeganie jest gwarancją jakiegokolwiek sukcesu.

  4. Bardzo podobają mi się filmy które są nagrywane na łonie przyrody. Przy okazji można dowiedzieć się czegoś o Twoim rodzinnym mieście. Mam nadzieję, że żaden skandal lub inne nieprzyjemności nie wybuchną i takowe filmy dalej będą się na Twoim blogu pojawiać! 😉
    Pozdrawiam

    • To jeszcze znalazłem ciekawostkę.

      Napisał sztukę teatralną o T. Kościuszce. Zmarł 12 lutego 1880 r. we wrocławskim klasztorze bonifratrów, a pochowany został na ewangelickim cmentarzu św. Bernardyna przy dzisiejszej ul. Krakowskiej. Cały Wrocław go żegnał, w kondukcie żałobnym szedł, studiujący wtedy w tym mieście młody Gerhart Hauptmann, późniejszy laureat literackiej nagrody Nobla.

      Wspomina Gerhart Hauptmann: ,, Pewnego dnia in corpore uczestniczyliśmy w pogrzebie Karla von Holteia. Kiedyś na ulicy widziałem piękną, rzucającą się w oczy postać starca o siwych, zadbanych, sięgających ramion włosach. Widok ten pozostawił we mnie niezatarte wrażenie. Teraz ów człowiek spoczywał w trumnie i niesiony był na miejsce wiecznego spoczynku. Miałem wrażenie, że wraz z nim do grobu podążało całe miasto. Ostatnią posługę oddawały mu tysiące ludzi, pośród których znaleźliśmy się i my. […]. Byłem wzruszony, kiedy usłyszałem, jak pewien chłopiec siedzący na płocie bez przerwy powtarzał: – To był największy niemiecki poeta! To był największy niemiecki poeta! – mówił to, sam ogarnięty wzruszeniem, rzucając wkoło pouczające spojrzenia”. (Karl Edward von Holtei napisał trzy sztuki o Polakach: ,,Stary wódz”, ,,Stanisław” i ,,Ostatni Polak”.

Dodaj komentarz