Heelch O’Hops z Anderson Valley

12
107

na św. Tomasza Apostoła.

anderson valley heelch o'hopsKolejna degustacja w pięknych okolicznościach przyrody. Zwróćcie uwagę na mistrza drugiego planu. Wybrałem najmocniejsze piwo jakie miałem czyli Double IPA, innymi słowy Imperial IPA. A wybrałem to piwo, żeby uczcić święto mojego patrona czyli św. Tomasza Apostoła (3. lipca jakby się ktoś pytał). Trafiło na piwo z Anderson Valley, który w logo ma słynnego niedźwiedzia z porożem, niedługo będzie kolejna degustacja piwa z tego browaru, czyli Hop Ottin’.


Jakoś nie mogę trafić na zachwycające piwo z Anderson Valley. Co jest dość dziwne, bo browar ma świetne recenzje, Stan Hieronymus się zachwyca tym browarem, a mnie jakoś nie zachwyca.

12 KOMENTARZE

  1. Słyszałem, że w przypadku Andersona jest to sam co z Samuelem Adamsem – mają kilka bardzo dobrych i wybitnych piw, a reszta siara. Masz przykład Boston Lagera, który jest słaby, a i tak robi w jakiś sposób markę.
    Widziałem amerykańskie vlogi z recenzją tego piwa i też był dość sceptyczne, więc może z Tobą nie jest tak źle 😛 😉

  2. Poleeko Pale Ale pite jakiś czas temu w warszawskim pubie Kufle i Kapse też dawało mokrym kartonem i było rozczarowaniem, podobnie jak Torpedo w Chmielarni…

  3. Prawdę prawisz o długim czasie transportu piw do Polski. Ja pijąc tu na miejscu świeże piwo czuje różnicę w smaku już po 2 tygodniach. Dlatego myślę, ze nie ma większego sensu opisywać piw typy IIPA i IPA w Europie po wielu tygodniach (miesiącach) od ich rozlania.

  4. Ja z kolei miałem okazje zasmakować łośdźwiedzia IPA – na kapslu pod gumką było „Boonter piked up to harp or help”

Dodaj komentarz