Czarna Dziura z Pinty

53
111

Samotny czarny żagiel?

Czarna Dziura z Pinty premierę miała ponad 2 lata temu wraz z dwoma innymi piwami zaprezentowanymi przez Pintę w maju 2011 r. (i właśnie dlatego na filmie nie mogłem sobie przypomnieć 4. piwa :D). Teoretycznie, 2 lata temu Czarna Dziura była najmniej rewolucyjna. To Atak Chmielu i A’la Grodziskie były rewolucją. Ciemny lager to było coś w miarę dobrze reprezentowane na rynku. Tymczasem dziś okazuje się, że Czarna Dziura poza browarami restauracyjnymi właściwie nie ma żadnej konkurencji w postaci nieprzesłodzonego, w miarę lekkiego, ciemnego lagera. Styl, który jest czymś powszechnym za naszą południową, zachodnią, a nawet wschodnią granicą, u nas reprezentowany jest przez jakieś ulepkowate potworki. Jak zatem Czarna Dziura radzi sobie na tym opustoszałym piwnym morzu.


A jakie są Wasze odczucie odnośnie Czarnej Dziury? Nuda na tle amerykańskich stylów? Czy wprost przeciwnie chwila oddechu od cytrusów, mango i żywicy?

53 KOMENTARZE

  1. Moim zdaniem Pinta w ogóle ma tą zaletę że ich piwa nie są tak mocno nagazowane jak np. koncernówki chociaż to może moje subiektywne odczucia

  2. Co do BeerGuide, może warto zrobić mały piwny przewodnik po największych miastach? Np. bary i sklepy, w których można dostać recenzowane przez Ciebie piwa. 🙂

  3. Jak zobaczyłem na nagraniu białe tło to się ucieszyłem. Szkoda, że go nie było jak mówiłeś na kursie sensorycznym o barwie piwa. Może trochę psuje to taki fajny naturalny klimat jaki był wcześniej. Nie fajne jest też to jak przez jakieś pół minuty robisz te zdjęcie i to… czy mnie wzrok nie mylił… telefonem? 🙂 Wiem, że zawsze Twoje filmy były bez cięć ale może pomyślisz o jakimś małym montażu, np. cięcie po nalaniu piwa, foto i dalsze nagrywanie.

    • Tak podjąłem decyzję, że będę przerywał na czas zrobienia zdjęcia. Natomiast białe tło przez jakiś czas potestuję.

      Aha i to nie jest telefon. To jest smartfon. 😛

      • Tomek, trochę interesuję się fotografią – zadbałeś już o jednolite jasne tło, ja bym jeszcze sugerował, żebyś zadbał o spójność w temacie fotografowanym – czyli jak skupiasz się na piwie z Pinty, to szklanka oraz podkładki powinny być albo dedykowane z Pinty, albo po prostu bez żadnych nadruków. Szklanka z innego browaru, podkładki z innego – to trochę się gryzie. Jestem zboczony na tym punkcie, ale musisz mi uwierzyć na słowo 🙂 Wykorzystanie telefonu do fotografowania to już inna sprawa, trochę lipa, ale rozumiem, że z logistycznych powodów jest ci tak wygodniej.

        • Chętnie użyłbym podkładek Pinty. Gdybym tylko je miał. Po drugie uważam, że mniejszym błędem jest użyć kufla z innego browaru, niż serwować Schwarza w nonicu. Życie to sztuka kompromisów, a perfekcjonizm jest dla tchórzy. Robię najlepiej jak mogę, ale jeśli coś nie jest idealne nie powstrzymuje mnie to przed działaniem. 😀

        • „…a perfekcjonizm jest dla tchórzy…” – kurcze – nie kumam – możesz rozjaśnić nieco…?

        • Dążenie do perfekcji, to maskowanie swojego lęku przed porażką. Gdybym czekał na to aż będę miał cały niezbędny sprzęt (oświetlenie, nagłośnienie, itp.), siedział nad montażem, aż wytnę wszelki eeeeee i yyyyy, powtarzał nagranie tak długo aż byłoby idealnie, to…. opublikowałbym pewnie z 5-10 filmów, zamiast ponad 300.

          Perfekcjonizm jest dla tchórzy to takie powiedzenie, że musisz mieć jaja poddać ocenie to co robisz, mimo że jeszcze sam widzisz mankamenty. Nie puszczę jeszcze tego filmu/ tekstu bo jeszcze trzeba to poprawić i to poprawianie trwa w nieskończoność. Swój lęk przed porażką, krytyką czy hejtem maskujesz chęcią osiągnięcia perfekcyjnego rezultatu. Nagrywając 10 filmów z błędami nauczysz się więcej niż nagrywając 10-ty raz ten sam film. I twoi widzowie też odniosą z tego więcej korzyści.

          Przeciwieństwem tego jest zrobienie czegoś najlepiej jak można, wypuszczenie tego do ludzi i poddanie krytyce. Wsłuchanie się w krytykę i poprawienie tego, co najłatwiej poprawić można, ale już w następnym filmie. W ten sposób działają twórcy oprogramowania. Myślę, że moja dotychczasowa działalność na YT dowodzi, że to słuszna droga.

        • Tomku, nigdzie w moim komentarzu nie napisałem, że masz czegoś nie pokazywać, dopóki nie będzie wykonane perfekcyjnie. To była po prostu sugestia na przyszłość, bo właśnie jak pokazuje twoja historia na blogu – raczej słuchasz podpowiedzi odwiedzających, jeśli mają one sens, a ty możesz je wprowadzić w życie. pozdrawiam.

        • Piotrze, ja naprawdę bym chciał użyć szkła sygnowanego logo Pinta do Czarnej Dziury i postawić te kufle lub szklanki (ale nie nonic) na firmowych podkładkach. To nawet nie problem, że ja nie mam tego kufla. Tego kufla nie ma w ogóle na świecie. 😉

        • jak bym nie miał odpowiedniego szkła do weizena, to też nie znaczy, że w ogóle nie napiłbym się takiego piwa. ale dzięki m.in. twoim podpowiedziom stopniowo zdobywam odpowiednie szkło do różnych piw, nie wiedziałem tylko, że dzięki temu zasługuję na miano tchórza 😉 jutro dla odwagi, wypiję sobie piwo z butelki.

        • Tomku, odwalasz kawał dobrej roboty w edukacji piwnej w PL, jednak widzę, że nie tylko mnie rażą w oczy podkładki i szkło nie pasujące „designem” do zawartości. Moim skromnym zdaniem powinieneś albo używać „bezfirmówek”, albo jednolitych, jednokolorowych pasujących do testowanego akurat piwa. Tyczy się to również szkła – albo zakupy szkła do serwowania bez loga, lub z własnym logiem, albo zaklejać (nie pokazywać) znaków reklamowych. Nie jestem perfekcjonistą i nie wymagam tego od ciebie, lecz RJ na spodzie już na którymś filmie gryzie mi się z zawartością szkła, a teraz jeszcze zrobiłeś miksa z jakimś browarem „z czapki” na szkle. Twój blog, twoje filmy, ale dla mnie to „skucha”.

        • Ważniejsze szkło odpowiadający stylowi, niż marce. Ostatnio coraz bardziej doceniam dobór szkła do piwa.

        • Oczywiście, ale średnio wygląda na jednym obrazku butelka z pinty, podkładka z alebrowaru i kufel jeszcze innego producenta. Jeśli test dotyczy konkretnego piwa, to nie powinien się znaleźć z „aktywnej strefie” inna marka lub wyrób. Ja to odbieram trochę jako chaos. Ktoś o poglądach spiskowych może wysnuć inne, mniej przyjazne dla twórcy wnioski.

        • Człowiek o poglądach spiskowych wszędzie zwietrzy spisek… To nie agencja reklamowa, Kopyr degustuje sobie piwo dla przyjemności, przy okazji to nagrywa, a niedługo pojawią się zarzuty, że nie ma telewizyjnego makijażu, a filmu nie zapowiada piękna prezenterka…

  4. Zajrzałem na beerguide i w większości masz tam recenzowane piwa górnej fermentacji. Ja mam kilku znajomych z wysp, którzy przyjeżdżają do Polski i raczej napiją się jasnego lagera niż górniaka, które u nich jest w każdym pubie.

    No i jeszcze mała uwaga odnośnie beerguide. Zbyt wiele przerywników w stylu „yyyy” „aaaa” co sprawia, że wypowiedz nie jest płynna. Ale poza tym wszystko OK.

    • No to niech sobie piją Tyskie lub Żywiec, ale ja tego zachwalał nie będę.

      Zresztą to nie jest tak, ekipa z Harpoona nie była zainteresowana jasnymi lagerami, ani nawet weizenami. Bardzo ich za to ciekawił Pacific, AleBrowar i nasze kolaboracyjne Miś i Shark.

      • Nie przesadzajmy, w UK w każdym supermarkecie można kupić lagery wszelakiej maści, poczynając od Tyskiego za 2.19 funta, po … Boston Lager z Samuela Adamsa po 1.89 funta, czy Williams Brothers Caesar Augustus za ok. 1.99 funta 😉 😉 . W pubach bywa różnie, ale w najlepszych multitapach raczej też nie ma problemu z dostępnością do ciekawych lagerów.

  5. Czy to nuda na tle amerykańskich stylów, czy odpoczynek od mango, żywicy i cytrusów?
    Moim zdaniem ani nuda, ani odpoczynek- to po prostu coś innego. Wszystkim stylom piwa celem zachowania różnorodności należy się dobra i solidna reprezentacja. Tak zwana rewolucja piwna idzie niestety w trochę złym kierunku- zalania nas IPA, czyli jest jakby odwróceniem procesu zalewu lagerów, którego początkiem był pilzner. Moim zdaniem rewolucja powinna dążyć do urozmaicenia, w skutek tego w każdym kraju powinna przebiegać trochę inaczej. W Wielkiej Brytanii, gdzie w każdym pubie mamy do wyboru kilka ejlów, czy stoutów ze rewolucyjne uznać by należało np. wprowadzenie grodzisza, piwa pszenicznego, koźlaka, żytniego czy też piw dymionych (nie wiem czy popularny jest u nich pilzner albo porter bałtycki). U nas na pewno schwarzbier jest rewolucyjny, bo przed Pintą chyba nikt go nie ważył. Z resztą w Polsce rewolucją będzie chyba wszystko poza pszenicą, koźlakiem, dunkelem, jasnym pełnym/mocnym i porterem bałtyckim. Ten ostatni to zupełnie inny temat, bo to skarb polskiego piwowarstwa i powinien być ważony przez coraz więcej browarów (dziwię się, że Pinta jakoś wzbrania się jak na razie przed tym stylem). Obowiązkiem jest też odtworzenie grodzisza (podobno AleBrowar podjął to wyzwanie i to w wersji oryginalnej na wędzonym słodzie pszenicznym).

    • Wyobraziłem sobie jak browary masowo kupują wagi, żeby faktycznie ważyć tego portera bałtyckiego :D. No i też uważam, że przed Pintą nikt w Polsce, a może nawet i poza nią Schwarzbiera nie ważył – bo i po co :).

      Zgadzam się z kolegą Alexem, ale tylko częściowo. Owszem nie powinno być tak, że zaleje nas IPA, choć sam muszę przyznać, że jestem jej ogromnym miłośnikiem, a i pierwsza domowa warka była właśnie w takim stylu. Trzeba nam różnorodności, aby każdy mógł odnaleźć swój styl, a później nie miał problemu z zakupem jego reprezentanta w sklepie. Nie zgodzę się ze zdaniem, że rewolucją w Polsce będzie wszystko poza pszenicą, koźlakiem itd. Rewolucja nie opiera się tylko na warzeniu piw zaskakujących odbiorców już samym niespotykanym stylem. Chodzi o podejście do piwowarstwa. Pinta wrzuciła na swój profil kompilację zdjęć od początku istnienia, tym samym przypominając mi jak własnoręcznie zrywali gałązki jałowca do sahti, jak obierali cytusy do wita i jak wozili dynie samochodem. Dla nich piwowarstwo jest pasją, a nie tylko pracą. Uwarzenie pszenicy, koźlaka, dunkela lub jasnego pełnego również może być rewolucją przy włożeniu w to całego serca i zrobieniu tego dobrze.

      Jeszcze jedna sprawa. Mi poza rewolucją ze strony browarów równie bardzo marzy się rewolucja wśród odbiorców. Nigdy nie wyplenimy patologii do końca, ale byłoby bardzo miło, gdyby zmniejszył się odsetek ludzi przeliczających przy sklepowej półce woltaż na złotówki i gdyby Ci ludzie zrozumieli, że zimny Lech, ciemnozłoty Żubr, czy regionalna Perła to piwne odpowiedniki Beczki Gorzkiej, Keleris, czy Byczka wśród win (które oczywiście za młodu sam chętnie żłopałem :P).

      Pozdrawiam.

    • w Polsce rewolucją będzie chyba wszystko poza pszenicą, koźlakiem, dunkelem, jasnym pełnym/mocnym i porterem bałtyckim

      .

      Już tak nie przesadzajmy z tą pszenicą. Pamiętam te lata (nieodległe zresztą) gdy pszenica była tylko w kilku browarach restauracyjnych, a raczyliśmy się Baltasem z Litwy i Obołoniem z Ukrainy. W dupach się Wam po prostu poprzewracało. 😉

    • O warzeniu już Ci napisali. Co do Grodziskiego, to prawda, z tym, że nie z AleBrowaru, a z Artezana. 😉
      Co do Pinty i porteru, to w Zawierciu nie są technologicznie w stanie uwarzyć tak mocnego piwa. A gdyby nawet mogli, to uwarzyliby RISa.

  6. Panie Tomaszu, pomysł ze zdjęciami zły nie jest, ale może warto pomyśleć nad dobrym tłumaczeniem lub nawet nagrywaniem anglojęzycznych odcinków? Uważam, że ma Pan sporą wiedzę w temacie piwa, oraz potrafi Pan ciekawie opowiadać.

  7. Czesc K.
    Mam takie male pytanie, dylemat. W jaki sposob Pinta oraz AleBrowar rozlewaja swoje piwa do butelek? Czesto w butelkach jest mniej niz 500 ml (np ostatni b-day mialem 460, w ala grodziskim 470 i skrajny przykład Rowing Jack 440ml). jak to jest ?

      • Oczywiscie, poza tymte rozne poziomy widac jak piwo jest w butelce. Dochodzi do tego ze w sklepie wybieram te które sa zalane prawie do konca np. w sobote pilem Dobry wieczór które mial okolo 520 ml.

        Dziwi mnie ta sytuacja, zawsze myslalem ze to jets rozlewane z urzedu 500 ml i obsuwy sa rzedu +/- 5 ml

  8. Hej,
    ludzie pomóżcie mi w takiej sprawie:
    -przyjechał w odwiedziny znajomy „anglosas” (nie zna się na piwach tak jak i ja).
    Chcę mu zaprezentować dobre polskie piwko.
    Warunek ma być z polskiego browaru.
    Co aktualnie jest do kupienia w sklepach w Warszawie ?
    Może ktoś poleci jakąś sprawdzoną warkę danego piwa bez diacetylu, dms itp.
    Zależy mi na tym by nie miało wad.
    Myślałem nad alebrowarem np. amber boy, może coś jeszcze z widawy dostanę ?
    I oczywiście jakiś porter bałtycki tylko niestety nigdzie nie widzę łódzkiego.
    Pewnie zasugerujecie „polski skarb” – grodziskie, no ale mi niestety nie smakuje.
    Help !

  9. Mówisz o posusze na rynku pijanych ciemniaków, nie przesłodzonych i sensownie chmielonych. Chciałbym przypomnieć Kormorana Ciemnego z Citrą w składzie.

    Pozdrawiam
    Dominik

    • Ciemnego Kormorana piłem tylko na początku jak był właśnie przesłodzony i z ohydnym aromatem czekoladowym. Wersji drugiej nie piłem, ale nawet jeśli to czy to jedno piwo wg Ciebie podważa moją tezę. Mogę dodać, że całkiem sensowne jest Ksiażęce Ciemne Łagodne, co i tak nie zmieni faktu, że jest to wszystko żenująco mało w porównaniu do tego, co mamy zagranicą.

      • sebek says 24 czerwca 2013 at 12:39
        > Nie z Citrą tylko z Cascade
        Mea culpa – z rozpędu po zamawianiu napisałem.

        kopyr says 24 czerwca 2013 at 13:13
        > czy to jedno piwo wg Ciebie podważa moją tezę
        Nie tyle podważa, co wskazuje, na kolejne światełko w tunelu

        > jest to wszystko żenująco mało
        No jasne, że nadal wizyta w Ahlbecku (DE), czy Cervenym Kostelcu (CZ) lubiącemu ciemniaki nie będące porterami bałtyckimi jawi się jako wypad do innego świata. No chyba, że mieszka w Łodzi/ Poznaniu/ Wrocławiu i gdzie tam jeszcze są sklepy z asortymentem.

        Pozdrawiam
        Dominik

Dodaj komentarz