Czym się różnią Kellerbier, Zwickl i Zoiglbier

17
484

Czy może to wszystko to chwyt marketingowy?

Kellerbier, Zwickl i Zoiglbier to piwa niefiltrowane z osadem drożdżowym. Gratis dorzuciłem jeszcze bamberskiego Ungespundetes. Czy są to osobne style? Czy różnią się czymś między sobą? Czy coś je łączy? Najpierw rozważania teoretyczne, a popołudniu degustacja Kellera z Leikeim i Zoigla z Fatigau (browar znajduje się w Oberkotzau, to jest ta nazwa, której zapomniałem na filmie).


Popołudniu zapowiedziana degustacja, a ja ruszam do kuchni warzyć Dry Stout z ekstraktów.

17 KOMENTARZE

  1. Z niemieckich niefiltrowanych nie uwzględniłeś jeszcze tzw. landbier. Osobiście nie widzę specjalnej różnicy między landbierami i kellerami. Może te pierwsze są częściej nieco bardziej słodowe, zbożowe z lekkimi owocowymi nutkami, ale spotykałem też smakujące tak kellery np. Göller, więc chyba nie ma tu żadnej zasady.

    • Landbier nie zawsze jest niefiltrowany. Powiem więcej, zwykle jest filtrowany. Z mojego doświadczenia wynika, że to po prostu inna nazwa hellesa.

      • Ja mam inne doświadczenia, bo na filtrowane trafiłem może ze dwa razy. Zerknąłem teraz do ratebeer i tam wrzucają zwickel, keller i landbier do jednego worka, przy czym zaznaczają, że ten ostatni może być filtrowany. Reasumując, wygląda na to, że podziały te są bardzo umowne i trudno mówić o jakimś wyodrębnionym stylu opartym na jasnych kryteriach. Dzięki za odpowiedź!

        • Słuszna uwaga. Właśnie jedyny filtrowany landbier, który w tej chwili pamiętam był ciemny i w zasadzie nie różnił się na mój gust zbytnio od niemieckich dunkli. Był to wyrób browaru Martinsbräu (zresztą bardzo smaczny). Czyli „Landbier Dunkel” może też oznaczać zwykłego dunkla. Wniosek: w takich przypadkach dodatek w nazwie „Landbier” nie oznacza kompletnie nic. 🙂

        • Wydaje mi się, że cechą wspólną wszystkich Landbierów jest niezbyt wysoka goryczka. Gdybym chciał być złośliwy dodałbym jeszcze, że DMS. 😉

  2. Cześć! Trafiłeś z tym wpisem. Właśnie wczoraj sobie czytałem na ten temat, bo w domu „Aktien Zwick’l” się chłodzi… Ten „Leikeim Kellerbier”, z lewej, jest w mojej opinii całkiem dobry. Był swego czasu dostępny w mieście, w którym mieszkam i chyba byłem jedynym, kupującym to piwo… Ciekawy smak, trochę przypominał mi nieistniejące już „Grudziądzkie Dobre Piwo Niepasteryzowane”. Nie pamiętam tylko, czy piwo warzone w grudziądzkim browarze było filtrowane, czy nie, bo za każdym razem, gdy je piłem, nie przelewałem go do szkła. Narobiłeś mi apetytu na Kellerbier z Leikeim. 🙂 Pozdrawiam.

  3. „Ilustrowany leksykon piwa” autorstwa Leszka Ruma (wyd. Kurpisz) podaje, że kolejne wierzchołki trójkątów tworzących gwiazdę oznaczają (licząc od góry) wodę, scukrzenie, ogień (ciepło), fermentację, powietrze (gaz) oraz kiełkowanie. Symbol znany już w Sumerze, także nie jest to gwiazda Dawida, nie ma również konotacji wolnomularskich.
    PS Książka nawet ciekawa, z małym wyjątkiem. Hasło żółć wołowa: „(…) Bywają używane do „smakowego” doprawiania niektórych piw.” 🙂
    Świadczy to jak głęboko ten mit jest zakorzeniony…

    • Zupełnie nie. Zachodzi do tego dość znaczna róznica pomiędzy Kellerem południowo-bawarskim a frankońskim, więc ciężko jest ten styl rozpatrywać zero-jedynkowo. Większość nie filtrów w PL nie może nosić miana kellerbierów ze względu na zbyt wysokie odfermentowanie i co przez to idzie – zbyt ubogi profil słodowy.

  4. Ta sprawa z Zoiglem fantastyczna. Piękna idea.

    Niestety można tylko pozazdrościć takiej wspaniałej tradycji.

    Dzięki Kopyr za pokazanie tego, bo wcześniej o czymś takim nie miałem pojęcia!

Dodaj komentarz