Hey Now – American Wheat z Pracowni Piwa

25
210

czyli kooperacja blogerów.

Aby jakoś urozmaicić degustacje na Festiwalu Dobrego Piwa zdecydowałem się zaprosić do wspólnego, symultanicznego, degustowania Michała Marandę, szerzej znanego jako Docent, autora blogu Polskie Minibrowary. Pierwszym piwem wspólnie zdegustowanym był krakowski Hey Now (a już jutro Bździągwa, Rojber i Szczun z Szałpiw).

Muszę przyznać, że bardzo podoba mi się nazwa. Z jednej strony nawiązanie do Krakowa, a z drugiej do kraju pochodzenia stylu. Obecność Pracowni Piwa na FDP, ze względu na przeciągające się formalności, stała pod sporym znakiem zapytania. Na szczęście udało się wygrać walkę z czasem, choć było widać i czuć, że piwo jest bardzo młode.


Mistrzami Drugiego Planu są dwa Michały: Grossmann – znany piwowar z gliwickiego Majera oraz Kopik – znany bloger z piwnygaraż.pl. 😀

Jak Wam się podobała kooperacja blogerów? No i Mistrzowie Drugiego Planu? 😉

 

25 KOMENTARZE

  1. Symultaniczna degustacja bardzo mi się spodobała, tylko hałasy zewnętrzne trochę przeszkadzają – taki urok festiwalu 🙂 A może takie degustacje dwóch blogerów gdzieś w zaciszu domowym ?

  2. Jak mówimy tu o barwie to kamera zarejestrowała kolor pod światło i w przeciwieństwie do tego co mówię na filmie to wygląda to apetycznie. Ale tam była jasnożółta breja 😉 Ciekaw jestem kolejnych materiałów 🙂

  3. To co jest z Flying Doga to In-Heat Wheat i niestety nie ma zbyt wiele wspólnego z Weizen IPA, bardziej połączenie weizena z witem, a goryczy było jak na lekarstwo.
    A mistrz drugiego planu – mniej więcej poziom reklamy „Wojak, dobry jest”.

    • American Wheat to nie jest połączenie weizena z IPA. American Wheat nie jest też ani weizenem, ani witem. To jest piwo, które jest fermentowane neutralnymi drożdżami górnej fermentacji, nie ma więc nut typowych dla weizena bananów i goździków. Za to pszenica w zasypie wzmaga odczucie zbożowości. Niektóre egzemplarze, z którymi się nie spotkałem mogą być chmielone intensywniej amerykańskimi odmianami chmielu.
      In-Heat Wheat to jest próba (zresztą dość kiepska) uwarzenia przez Flying Doga hefeweizena. Chyba jedyną pszenicą w amerykańskim stylu, jaką piłem było Summer Beer z Anchor Brewing.

      • Ok, wyszedł mi skrót myślowy. Nie chodziło mi o styl weizen+wit, tylko w smaku to piwo było trochę jak weizen z dodatkiem pomarańczy, bez fenoli i małą ilością banana. Co nie zmienia faktu, że In-Heat Wheat jak dla mnie zupełnie nie przypomina hefeweizena. Ja jeszcze miałem na palecie 312 Urban Wheat Ale z Goose Island – słabe.

        • American Weizen jest po prostu letnim ale z udziałem słodu pszenicznego. Pite przeze mnie weizeny z USA były bardzo słabiej chmielone niż się tego można spodziewać po piwie z Pracowni. Aromat też nie jest taką ferią aromatów jak w IPA. Często jest piwem sesyjnym. Cieszę się jednak, że ktoś zrobił to piwo dużo bardziej chmielone, bo i takie wersje z browarów amerykańskich się zdarzają.

        • Nie mieszajmy dwóch systemów walutowych, nie bądźmy Pewexami. American Wheat to jest piwo górnej fermentacji, niefermentowane na drożdżach górnej fermentacji, bez nut goździka i banana. Jeśli używamy niemieckiego słowa Weizen lub Hefeweizen, to w oczywisty sposób odwołujemy się do piwa pszenicznego w stylu bawarskim, a więc nuty bananowe i goździkowe są obowiązkowe. Jeśli będzie napisane Wit, Blanche lub White (po polsku Białe) to można założyć, że odwołujemy się do witbiera. Najmniej oczywiste jest określenie Weisse, raczej musiałoby być Berliner Weisse, żeby można mówić, że wprost odwołuje się do berlinera. Można to sobie tak przetłumaczyć:
          American Weizen – weizen chmielony amerykańskim chmielem
          American Wheat – APA z dużym udziałem słodu pszenicznego
          American White/White IPA – wzmocniony witbier na amerykańskich chmielach
          American Weisse – nie wiem, czy ktoś warzył, ale byłby to kwaśne, lekkie pszeniczne piwa, chmielone amerykańskim chmielem.

          Reasumując: użycie słowa „pszenica” w określonym języku niesie spor informacji.

  4. Strasznie szkoda że pogoda tak bardzo dała do wiwatu 🙁
    Masakra jakaś.
    Pilnie trzeba myśleć nad poszerzeniem formuły takiego piwnego festiwalu na inny okres w roku i inne miasto.
    Np. w stolycy w lecie lub jesień-zima.
    I chyba najlepiej w jakimś obiekcie z dachem.
    Chociaż jak dla mnie takie święto piwa mogło by się odbywać codziennie.
    😉

  5. Piłem Hey Now’a w piątek, pierwsze piwo, zaraz po 16.
    I aromat… kiblowy! Oglądając ten film to jestem skłonny uwierzyć, że to może był jakiś początkowy syf z instalacji. Kiedy Ty Kopyr go próbowałeś?

    • Ja miałem okazję spróbować Hey Now w sobotę około godziny 13. Ogólnie piwo dobre, dosyć delikatny aromat, w smaku już wyraźniejsza goryczka. Niestety pod koniec degustacji, kiedy w końcu udało mi się ogrzać piwo, zaczęły pojawiać się jakieś dziwne aromaty(kwaśny i coś jak smolisty). W sumie myślałem, że tylko mi się wydawało, ale skoro m4tth3w narzekał na aromat kiblowy, to może coś było na rzeczy.

      • Po solidnym ogrzaniu piwo stawało się mocno drożdżowe, więc przyznaję rację Docentowi, że w tym wypadku niższa temperatura była na plus. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało. 😉

  6. A co to za wspanialy jezyk naszych poludniowych sasiadow slychac w tle?
    Czeszki tez byly? 😛
    Szkoda, ze nie moglem przyjechac 🙁

  7. Hey Now to wyśmienite piwo. Wczoraj miałem okazję spróbować i spróbowałem 1,5 litra. Idealne połączenie pszenicy i bardzo mocno wg. mnie wyczuwalnej nuty owocowej co jest wg. mnie największym atutem tego piwa.

Dodaj komentarz