Kropki na spodzie puszki

czyli piwne mity odc. 5.

Myślałem, że seria filmów o piwnych mitach nie będzie się w najbliższym czasie powiększać, ale jednak duch w narodzie nie ginie. Powstają, nowe, świeżutkie, choć jak się okazuje importowane, mity na temat piwa. Najnowszy mówi o tym, że producenci na spodzie puszki oznaczają ile razy piwo zostało przeterminowane. Ponieważ było bardzo wiele próśb o zajęcie się tym tematem, więc podjąłem interwencję.

Przekonałem Was? :D

PS: Tutaj link do strony producenta, gdzie są też kropki widoczne w ultrafiolecie.

Tagi: ,

70 Comments

  1. Niezły materiał na prima aprilis.
    Ciekawe, czy teraz wzrośnie sprzedaż wszelkiego rodzaju czytników UV :D

    Reply
    • No tak, dałem ten link na Youtube, a tutaj zapomniałem.

      Reply
  2. Starałeś się jak mogłeś, ale nadal węszę tu spisek :-D

    Reply
  3. Tomku, oczywiście zgadzam się z Tobą, że to mit. Ale ten akurat argument odnośnie tempa wylewania piwa z puszek by mnie nie przekonał. Gdyby rzeczywiście taki proceder się opłacał, to przecież w dużych browarach nikt nie robiłby tego ręcznie puszka po puszce, tylko też zamontowaliby linię do opróżniania puszek, której wydajność pewnie mogłaby być nawet kilkukrotnie większa od tej do butelkowania :) … ale kropki to oczywiście bzdura.

    Reply
    • Nie wiem, czy wiesz, ale w takich zakładach produkcyjnych, każde przesunięcie linii, maszyny dostawienie czegoś nowego trzeba konsultować z SANEPIDem. „A w jakim celu jest wam potrzebna w browarze linia do opróżniania puszek.?”
      No i tutaj musiałaby to być już powszechna praktyka na zachodzie. U nas praktycznie nie produkuje się sprzętu dla przemysłu browarniczego. Z kolei linia do opróżniania puszek i osobna do butelek musiałaby być zrobiona na zamówienie. To nie są tanie rzeczy. ;)

      Reply
      • nie, na zakładach produkcji spożywczej się nie znam – przekonałeś mnie :)

        Reply
    • Problem tylko w tym, że w razie kontroli takiej linii nie dałoby się szybko schować i jeszcze trzeba by było tłumaczyć do czego służy, a panu Mietkowi „opróżniaczowi puszek” można dać miotłę i powiedzieć, że on tu tylko sprząta.
      Jeśli chodzi o Shandy, to każdy głupi się domyśli, że to Lech Premium ze zwrotów z dodaną lemoniadą (może nawet specjalnie, żeby nie czuć było smaku starego piwa) ;0

      Reply
  4. Najgłupszy mit w tym cyklu. Ludzie jednak maja pomysły… Jeżeli jednak chodzi o sprzedawanie przeterminowanego piwa to bywają sklepy, które stosują taki proceder.

    Swoją drogą jeden z rekwizytów – Lech Pils to chyba (obok Perły Export) najlepsze piwo komercyjne na rynku.

    Reply
    • Swoją drogą jeden z rekwizytów – Lech Pils to chyba (obok Perły Export) najlepsze piwo komercyjne na rynku.

      Kpisz?
      Nawet przyjmując, że chciałeś napisać „koncernowe”, a nie „komercyjne”, bo przecież każde piwo, które jest sprzedawane jest komercyjne. Tak samo komercyjne jest Tyskie, jak Pinta, czy Shark. Ale nawet jeśli chodziło Ci o koncernowe, to zdecydowanie wolę Książęce Ciemne, Pilsnera Urquella (choć to obecnie już import) niż Lecha Pilsa. O Perle, to już w ogóle szkoda pisać.

      Reply
      • perła to marne piwo (nieważne czy chmielowa, export czy niepast)
        Lecha pils idzie wypić,ale nie za duże ilości, byle nie w zielonej butelce, bo tam czasami czai się skunks :]

        Reply
      • Książece Ciemne! Najlepsze piwo koncernowe, z bardzo dobrym stosunkiem jakość/cena. Co do Lecha Pils… strasznie mdły, bardzo mi nie smakował.

        Reply
      • Z tego co pamiętam, ok. 1-1,5 roku temu, może 2, Lech Pils był całkiem przyzwoitym piwem. Nie mówię, że stylowym, jednakże na tle innych koncerniaków na pewno się wyróżniał. Nie mam pojęcia jak smakuje teraz, ale podejrzewam, że większa dostępność wpłynęła na jakość.

        Reply
        • Fakt komercyjne to niezbyt trafne słowo. O Książęcym Ciemnym zapomniałem i zgodzę się, że to ścisła czołówka. Natomiast Lech Pils zdecydowanie przewyższa pozostałe jasne piwa koncernowe. Oczywiście nie piję tego na co dzień, ale idą na mecz do knajpy ze znajomymi to jedyna sensowna alternatywa dla Żywca, Lecha Premium, Tyskiego czy innego Żubra.

          dlugas Lech Pils jest w brązowej butelce, a nie zielonej (chyba, że coś się zmieniło).

        • jest i w brązie (zwrotna) jest i w zieleni w wersji CHMIELAKI (bezzwrotna) http://piwonia-kuflowa.blogspot.com/2013/03/lech-pils.html

          w środku to samo piwo, z tym, że w zielonej można czasem trafić na „skunksa”. Mi osobiście bardziej smakuje ta wersja w brązie

        • wiadomo brązowa zawsze lepsza, ale osobiście nigdy nie spotkałem w zielonej. Tacy Litwini to leją piwo nawet do białych (i to niepasteryzowane/niefiltrowane) to dopiero bywa przykra niespodzianka. Zmiana w Lechu może wynikać z faktu, iż dawniej piwo opatrzone było napisem „tylko w Wielkopolsce” i miało lokalny charakter, a teraz ruszyli z szerszą dystrybucją.

  5. Swego czasu podobna afera była z Red Bullem – takie z niebieską kropką od spodu miały mieć normalną zawartość kofeiny, a takie z czarną trochę większą :)

    Reply
  6. Faktem jest, że ten mit jest dla ludzi niespełna rozumu z zerową umiejętnością logicznego myślenia.

    Tutaj ta maszyna w akcji:

    Reply
    • Nie mój drogi, całe to tłumaczenie – poza opłacalnością – to jest rzecz dla ludzi nie umiejących logicznie myśleć. Przekonanie, że rynek działa w sposób racjonalny dla konsumenta, jest dla idiotów. Np. to nielegalnie, a więc ktoś to wykryje. I co z tego? Nielegalne było też wprowadzanie przeterminowanej żywności na rynek. Wprowadzono taką żywność/ Producent mięsa może, a piwa nie? Jak ktoś ma mózg to doskonale wie jak kiepsko w Polsce działa sanepid, ile tam korupcji. Albo: po co by stawiał kropkę, skoro to nielegalne. To jest rozumowanie dla ludzi, którzy w ogóle nie rozumieją wyższych płaszczyzn działania rynku, gdzie wiedza o tym gdzie się kłamie i gdzie się jest wykrytym jest najważniejsza. Dużo bardziej finansowo znacząca, niż zwiększenie prawdopodobieństwa wykrycia. Ty jesteś jak dziecko specjalnej troski, które nie rozumie matematyki, ani w ogóle nic. Ostatnio np. Lech na rynku miał całą miesięczną partię piwa zepsutą na Podlasiu. Myślisz, że ich to obeszło? Myślisz, że wnikali, że piwo smakuje jak przeterminowane siki? Durny jesteś.

      Reply
      • Lech tak smakuje normalnie. :P

        Reply
    • A dlaczego jesteś dodatkowo durny? Bo kary i konsekwencje są tak niskie (tak, są tak niskie), że pół roku przekrętu zapewnia, że się w milionowej przebitce finansowej opłaca.

      Reply
  7. Mam dwie kropki przed oczami na napoju energetycznym VULCAN ENERGY modżajto :]
    a ma ważności ponad rok, no to mam niezły napój energostarawy

    Wychodzi na to, że nie tylko piwa wracają do miejsca produkcji, ale chyba wszystkie napoje w puszkach.
    Owy vulcan o pojemności 250ml kosztuje AŻ 1,59zł, no jest na czym zaoszczędzić na recyklingu zawartości

    A ludzie nadal wklejają te demoty i je lajkują, aż się palą łącza.

    Reply
  8. Z innej beczki.
    Rośnie konkurencja w degustowaniu:P

    Reply
    • Z takim asortymentem Kopyr może latami degustować w spokoju ;)

      Reply
      • Racja, aczkolwiek uważam, że ten filmik też ma swoją wartość chociażby z powodu, że większość osób sięga po piwa właśnie z tej półki;)
        A takie porównanie tego co w kraju się sprzedaje najbardziej też obrazuje z czym mamy do czynienia kupując Tyskie czy Żywca.
        I ostatecznie to tylko jednorazowa próba i raczej nie będzie powtarzana. Kopyr, nie ma się czego bać:P

        Reply
        • I fajnie że browar Rojca troche ratuje atmosfere Porterem Bałtyckim z domowej produkcji ;)

  9. Dla miłośnników tej teorii Twój ostateczny przykład (że piwa nie było na rynku) może być nie trafiony, a nawet łatwo można go obalić. Mianowicie, piwo było już tak niedobre i ponowne gotowanie nic nie dało, dlatego aby zabić smak, rozcieńczyli je dodając polowę soku i nie dość że dzięki temu jest nowe piwo to jeszcze z 1 zrobili 2 :D

    Reply
  10. Dojechałem do do 5,50 minuty i z uwagą słucham jak PH browarów „walczą” z piwnymi „pułkownikami”. Ogólnie zgadzam się z teorią, że koncernom nie opłaca się ponownie odświeżać piwa. Lepszym rozwiązaniem jest obniżka ceny na taki produkt. Czemu? Po pierwsze niech każdy pojedzie np do supermarketu i zobaczy (jak nie wie) jak wygląda paleta piwa (but, puszka nie ma znaczenia). Logistycznie taki handlowiec nic innego by nie robił tylko zwoził piwo po terminie. Po drugie obniżka ceny. Taka puszka Heńka kosztuje powiedzmy 4zł. Kiedy termin przydatności dramatycznie się zbliża, obniżamy cenę np do 1,5zł za sztukę. Klient kupi? Pewnie że kupi. I co najważniejsze kupi kilka sztuk, bo taniocha. Pomijam walory smakowe, ale cena jest tu determinantem zakupu. A co do kropek na spodzie puszki to szkoda gadać. Znam nawet taki przykład że na pewnym piwie były (bo już nie ma) małe literki na etykiecie. I lud ciemny jak widział literkę X to nie kupował, ale jak była literka Y, to już wsio było ok i piwo smakowało.
    Pozdrawiam

    Reply
  11. Ostatnio facet zakopał w ogródku za domem kilka ton medycznych odpadów w tym takich z operacji itp….gdzie sanepid, kontrole? Facet dostał wezwanie na komende bo psy sie zlatywały w okolicy. Pod posterunek przyjechał furgonem z odpadami, zapuszkowali gościa. W naszym kochanym kraju wsio jest możliwe :) Ale czy duży koncern może sobie pozwolić na takie rzczy? Wątpię. Jakby to wyplynęło to kaszanka i straty wizerunkowe nie do nadrobienia w krotkim czasie. Raczej nieopłacalny przekręt ;)

    Reply
    • Naprawdę? Co Ty powiesz? To jak to się stało, że olbrzymie koncerny farmaceutyczne robiły przekręty nie tylko na kasie, ale i na zdrowiu ludzi (w tym dzieci), a nadal dobrze się mają? No jak to możliwe? Chyba muszę zapomnieć o faktach i Tobie uwierzyć.

      Reply
  12. Ostateczny dowód to żaden dowód dla fanów spisków;piwo wraca trzeci raz,dolewają jakiejś zaprawki zapachowej i wody,walą kropki i do sklepu.

    Reply
  13. Prościej by było wziąć rozpuszczalnik, zmyć datę produkcji i nadrukować od nowa. :D

    Reply
  14. Kropek może być max 4, ponieważ do druku zarówno puszek jak i etykiet na butelki stosuje się zestaw kolorów CMYK. I oczywiste jest, że każda kropka przypisana jest do konkretnego koloru.

    Reply
  15. Jeżeli będę miał jeszcze styczność z pracownikami tyskiego Alupol-u lub oddziału w Kętach postaram się dowiedzieć co oznaczają konkretne ilości kropek.

    Reply
    • Czytalem gdzies ze kropki oznaczaja numer wytlaczarki, a nie drukarki.

      Reply
  16. Wczoraj przypadkiem zauważyłem, że poza produktami KP również puszki Brok Eksport i Sambor są zakropkowane :)

    Reply
  17. WZMAZUJA DATE ZMZWACZEM DO PAZNOKCI I DRUKUJA NOWA !!!!!!!!! NIKT NIE MUSI WYLEWAC PIWA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! NASTĘPNIE KROPKUJĄ PUSZKI co TY gadasz KOLEGO. POMYŚL

    Reply
    • za malo wykrzyknikow I capa locka. poza tym nie zrozumiles jednego. zawartosc puszki jest mniej warta niz sama puszka

      Reply
    • Nieprawda, najpierw wysyłają w przestrzeń kosmiczną.

      Reply
  18. Mam tu taki mit:)
    Moj kolega sprzedal mi historię swojego kolegi – kierowcy tira w browarze Okocim, który opowiadał, że zwroty piw, które dostarcza z powrotem do browaru, zostają zlane i rozlane ponownie do puszek, lecz tym razem jako piwo NIEPASTERYZOWANE z krótką datą ważności, i są następnie sprzedawane w Lidlu w promocyjnej cenie.
    Z Twojego filmiku Tomku wynika, że takie działanie jest nieopłacalne… Skąd więc taki mit? Czy w Lidlu, w Biedronkach, itp sklepach kupujemy zwroty, czy normalne piwa?

    Reply
  19. Bzdury.
    Puszkę robią nowa i ja oznaczają, browar wraca tak samo jak mięso itp. Browar jest niestety nie ruszalny prawem za duza kasa i Palikot plecami. Puszki otwierane sa z automatu kilka tysiecy na godzine. Wiem bo widziałem bo pracowałem w zywcu.

    Reply
    • A świstak siedzi i zgniata te puszki. A na butelkach jakie znaki robią? Też kropki.

      Reply
  20. demotywatory.pl /4119451  Hehehehe!

    Kropki są nadrukowane np przy nakładania lakieru wewnętrznego.Są różne kolory i ilości kropek. Służy to przykładowo do identyfikacji dyszy lakierniczej (jeżeli dysza nakłada złą ilość lakieru wewnętrznego, kontrola jakości to wyłapuje i zgłasza operatorowi która z tych dysz szwankuje) Bez kropki może być np dysza pierwsza (hehehe więc niech zwolennik spisku przebiera i szuka).
    Pewnie w samym browarze też można znakować w ten sposób puszkę lecz z pewnością nie służy to identyfikacji „drugiego (czy kolejnego) życia” piwa.

    Jeszcze małe sprostowanie; każdy kolor na puszce drukowany jest przez jedną drukarkę. Drukarkę identyfikuję się w inny sposób a jeżeli kolor (nie żadna głowica) się „rozkalibrował” (jak to nazwałeś) to po prostu się go koryguje a błędnie zadrukowane puszki utylizuje.

    Zauważcie, że na dnie jest jeszcze stempel z cyfrą lub literą. To bodymaker (pobocznicówka) – maszyna która ‚wyciągnęła’ puszkę.Te oznaczenia też służą do identyfikacji maszyn dla obsługi.
    Hahahaha, można stworzyć jakiegoś mema że te cyfry to jakieś tajemnicze daty ważności lub symbole toksyn użytych przez browar do przejęcia władzy nad naszymi umysłami ;) Ludziska łykają takie historie jak młode pelikany.

    poZDRÓWKO dla wszystkich miłośników piwa ;)

    Reply
    • Łykają. Przez takie mendy jak Ty. Wytłumacz mi dlaczego cała partia Lecha na Podlasiu (wpierw puszki, potem też butelki) była zepsuta w dziesiątkach sklepów, a browar nie zrobił absolutnie nic! Wytłumacz to „geniuszu”, jak to możliwe, że piwo smakowało jakby było przez dwa dni otwarte i tak było przez miesiąc? Masz wytłumaczenie?

      Reply
      • To, że na Podlasiu nie smakował ci Lech jest dowodem na to, że te kropki nie są od maszyny drukującej?

        Kupiłeś tego Lecha w dziesiątkach sklepów?

        Reply
        • Nie chodzi o kropki. Chodzi o naiwną wiarę, że koncerny nie robią ludzi w bambuko.

        • Temat jest o kropkach a nie o tym czy ktoś kogo robi czy nie.

          Po drugie to ludzie sami się robią w bambuko.
          Twoja teoria była by poprawna jedynie wtedy gdyby istniał przymus kupowania danych produktów. Niestety ludzie mają wolną wolę i kupują co im odpowiada. Zacznij traktować ludzi jak dorosłych a nie dzieci, które nie wiedzą co się wokół nich dzieje.
          Po trzecie, jak bardzo trzeba być naiwnym, żeby chodzić po kilkudziesięciu sklepach na Podlasiu, kupować to samo piwo i przekonywać się, że nie smakuje.

          Kto kogo tu robił w bambuko? Browar czy ty sam? Ja stawiam na to drugie.

        • Tak jak istnieją miejskie legendy, tak istnieją rzeczywiste nadużycia. Zamiast wyśmiewać to, że się ludzie na coś nabierają, może warto się zastanowić dlaczego tak jest. Jest tak dlatego, gdyż afer (nawet na skalę międzynarodową; nawet takich, które igrały z ludzkim zdrowiem i życiem) było zatrzęsienie. Jak ktoś tego nie rozumie i przy okazji kropek naśmiewa się z naiwności ludzi, to objawia nie tylko własną naiwność, ale i tzw. „pychę zdrowego rozsądku”. Polega to na tym – ot prostaczki wierzą, ale ja „młody wykształcony” wiem lepiej, nie wierzę w jakieś tam teorie spiskowe. W ten sposób tworzy się środowisko dla takich legend. Bo w ten sposób próbuje się przypiąć łatkę oszołomów ludziom, którzy od takich „mądrych” wiedzą dalece lepiej, jakie rzeczy dzieją się na świecie.

        • Podoba mi się ten komentarz.
          Pozdrawiam wszystkich :)

        • Właśnie dlatego produkowałem się na tym filmie przez 17 minut, żeby nakreślić różne aspekty tego domniemanego procederu, a przede wszystkim jego nieopłacalność. A nie ograniczyłem się do stwierdzenia, to są kropki z maszyn drukujących.

          Przeciwieństwem pychy zdrowego rozsądku, jak to raczyłeś nazwać, jest doszukiwanie się wszędzie wokół teorii spiskowych, od chemtrails poczynając, przez rząd światowy, a na Smoleńsku kończąc.

      • Nie zapędzaj się tak miłośniku szczyn. To że twój ‚ukochany’ producent piwa zrobił dziadostwo a ty to łykałeś, świadczy tylko o tobie! Tak się składa że pracuję przy produkcji puszki i po prostu pewne rzeczy wiem. W browarze też pracowałem (dawno temu) i nie wyobrażam sobie takich ceregieli z przelewaniem piwa. Pij sobie dalej zimnego Lecha i nie obrażaj innych, tylko miej pretensje do producenta lub sklepu który w okresie letnim potrafi piwo ‚zagotować’- schłodzić …i tak kilka dni pod rząd (bo prąd drogi i lodówki trzeba na noc wyłączyć).

        Heh, jak widać, teoria o „pelikanach” się sprawdza.
        poZDRÓWKO!

        Reply
  21. Ja pracowałam w sklepie i wiem że jak piwo dobiegało ważnością do końca to się promocje robiło a nie zwracało do browaru bo jak się przeceniło piwo to całe schodziło bardzo szybko… A jeśli chodzi o to że w sklepach też można kupić przeterminowane to się spotkałam i niestety przez moją nieuwagę kupiłam. Przez ok tygodnia w rożnych sklepach i różne piwa mi się trafiały przeterminowane i nie sądzę żeby sklepy to zwracały tylko wystawiają na sklep z nadzieją że ktoś się natnie jak ja. A smak piwa po terminie od razu wyczuć… śmierdzi i jeszcze jest mega kwaśne. A co do kropek to ja wierze że to kropki z produkcji puszek, a nie z browaru.

    Reply
  22. Zastanawiam sie ze swoja przyjacolkom czy przeprowadziles degustacje pies ktore opisonesz.Czy napewno nie roznoa sie we smaki.Zakupione piwo przez nas I ozaczone kropkami smaklwalo jak zwietrzale I lekko kwaskowate

    Reply
  23. Witam wszystkich „zdroworozsądkowców” – w szczególności zaś autora artykułu. Mam tylko jedno „ale”. Dlaczego w jednym czteropaku zdarzają się piwa, których piana nie opada do wypicia kufla, w drugim piana siada, zanim się wleje, a smakuje niczym książęce szczyny ciemne? Czyżby „schładzanie” i gotowanie „bo prąd drogi” dotyczyły puszek jedynie po przekątnej w czteropaku? Czekam znawcy tematu na logiczną odpowiedź. Może nasz guru udzieli tak rzeczowej odpowiedzi, jaką zaprezentował wcześniej na temat kropek?

    Reply
    • To faktycznie dziwne. Może ktoś pracujący w browarze wytłumaczy jak przebiega droga do pakowania napełnionej puszki.
      Ale uwierzcie że te kropki NIE ZNACZĄ NIC dla producenta piwa. Po prostu ośmieszają się ludzie którzy wymyślają teorie o znaczeniu kropkami starego piwa. Dlatego też dałem przykład stempli które widać na denku puszki.Tylko czekać jak jakiś OBJAWICIEL oświeci ‚nieświadomych konsumentów’ teorią masowego podtruwania starym piwem z bydlęcą żółcią i toksynami przejmującymi kontrolę nad umysłami.

      Reply
  24. Wiem jedno browar z biedronki tyskie i nie tylko 0.66 to siki i każda puszka z kropką bądź kropkami jest gorsza w smaku !

    Reply
    • płynu nie wylewa się z puszek ręcznie w Szwecji widziałem maszyny które ściskają redbule tysiąc puszek po czym siki lecą na lewo kanałami blacha na prawo trwa to chwilkę

      Reply
    • Jest jeden trik, który pozwoli Ci przechytrzyć producentów i Biedronkę, tylko nie wiem czy się na niego zdecydujesz, bo wymaga on sporej zmiany przyzwyczajeń. Musisz po prostu przestać kupować w dyskontach. Po drugie musisz przestać kupować piwa w puszkach. Po trzecie musisz przestać kupować piwa z koncernów.
      Właśnie tak ich pokonasz Butch. Nie doceniają Cię.

      Reply
  25. a ,co z puszkami ktore nie maja kropek??one sa oznaczone maszyne widmo i sa nie widoczne ??

    Reply
    • Mogą być oznaczane farbą widoczną w UV. Poza tym jedną z maszyn identyfikujesz po tym, że nie robi kropek.

      Reply
  26. takie rzeczy niestety wychodzą!!! masakra
    ale ogólnie spoko wytłumaczenie

    Reply
  27. Na puszkach w Austrii też są kropki i różnicy w piwie nie widziałem, żeby się czymś różniło . ja się o kropki nie boję bo są wszędzie
    na jakość piwa w dużej mirze wpływa przechowywanie na półkach i w magazynach zwłaszcza w warzywniakach gdzie mają przy okazji piwo . bo często jest tak, że jaka jest temperatura naporu to taka jest w kanciapie . a jak sobie postawią blisko piwa jakiś grzejnik to jest masakra wtedy i piwo często jest narażone na naświetlenie gdzie światło z lamp pada bez pośrednio na butelki . (dlatego nie kupuję piw pierwszych z brzegu na półce ). lodówki chłodzące z podświetlaniem .
    w Austrii wielu sklepach widziałem działy z piwem, winem i są one zaciemnione .
    kupując piwo w Polsce bardziej bym się martwił jak ono jest przechowywane i traktowane w sklepach niż o kropki na puszcze .

    Reply
  28. Z tymi kropkami to wydaje mi się że sprawa przedstawia się w następujący sposób;
    za nadruk na puszce odpowiada nie jedna a wiele maszyn, oznacza to że należało by prześledzić całą „drogę” jaką puszka pokonała w firmie (na etapie produkcji). Konsekwencją jest konieczność opisu całej tej ścieżki (np. zakładając że malowanie następuje z uwzględnieniem podziału na RGB, przebiegało następująco: R maszyna 1, G maszyna 12 i B maszyna 23 itp.). Oznacza to dosyć dużą ilość kombinacji, właśnie dlatego mogą używać wielu kolorów i kropek (ponieważ określając proces produkcji za pomocą np. 4 kolorów i 4 kropek uzyskują 4^1+4^2+4^3+4^4 możliwości [340]).

    Reply
  29. Ja tak jeszcze dla potwierdzenia, że to mit dodam tylko:

    Mieszkałem obok jednego z największych całodobowych Tesco w Poznaniu, codziennie chodziłem tam po zakupy. I teraz kwestia jest tego typu – jeśli było jakieś piwo, któremu kończył się termin (a była to zazwyczaj cała partia z jednym terminem), to po prostu pracownik wywoził całą paletę takiego piwa, nawet bez rozpakowywania na środek sklepu i ładnie przyklejał dużą karteczkę A4 z ceną przykładowo 5.49zł za 4pak Żywca czy Tyskiego… I tak średnio raz na tydzień, raz na dwa wystawiali całą paletę takich piwek i co? Paleta rozchodziła się w kilka godzin! To najprostsza odpowiedź, czy komukolwiek opłacało by się to wozić z powrotem do browaru i kombinować cokolwiek (może jeszcze rozpakować paletę, żeby dystrybutor mógł to przewieźć ?:D), jeśli tutaj wystarczyło, żeby pracownik marketu w minutę wystawił zafoliowaną paletę a ona rozchodzi się jak świeże bułeczki pomimo krótkiego terminu :)

    Nie ma sensu nawet kombinować z takim piwem!

    Reply
  30. Zgadzam sie ;) Pijcie piwka i rosnijcie Moi Drodzy :) Pozdrawiam :)

    Reply
  31. Witam,
    Na wstępie wielkie dzięki za wpis!
    Długi komentarz zostawiłem, więc najpierw zadam nurtujące mnie pytanie.
    Załóżmy, że powrót przeterminowanego piwa do puszek jest prawdą.
    Dlaczego browary miałyby napełniać ponownie puszki tym przeterminowanym piwem i te puszki oznaczać? Chodzi o to, że po drodze byłoby ono „odświeżane”, czyli taki odpowiednik mycia zielonych wędlin? I, że piwo nadaje się jedynie do „odświeżenia” np. dwa, trzy razy – i po to te kropki, tak?
    Czyli zbieramy przeterminowane piwo, przerywamy normalną produkcję, opróżniamy kadzie, linie prod. i „odnawiamy” stare piwo, tak? :)
    Jeżeli byłaby opłacalna możliwość przywiezienia przeterminowanego piwa i wylania go z puszek do „kadzi”, to chyba lepiej byłoby to piwo dodać do piwa świeżego (np. 5% starego i 95% świeżego) i puszkować normalnie(nikt by różnicy nie poczuł). Prawda?
    Przecież zatrzymanie produkcji (rzędu dziesiątków tysięcy sztuk puszek na godzinę) na dobę, czy nawet kilka godzin, żeby odświeżyć przeterminowane piwo to kompletny idiotyzm i nikomu by się nie opłacał.

    Mit o kropkach od razu wydał mi się śmieszny i nierealny i nigdy się nad nim zbytnio nie zastanawiałem. Próba wyobrażenia sobie Pana „Zenka”, który zwozi piwo z powrotem do browaru w nocy i przy przygaszonym świetle wlewa piwo z puszek do kadzi rozglądając się niepewnie na boki, czy nikt go nie widzi utwierdzał mnie w tym, że drążenie tematu nie ma żadnego sensu.

    Ale wczoraj natrafiłem na towarzystwo zwolenników tej teorii i uświadomiłem sobie, że nie mam argumentów, by ich od tej teorii odwieźć. A to bardzo źle, bo trzeba społeczeństwo edukować, bo inaczej wszyscy zwariujemy.

    Wpis bardzo mi się spodobał, argumenty do dyskusji już mam.
    Najlepszy jest ten, że „się nie opłaca”. Tak mi się przynajmniej wydaje.
    Ja bym go obrazował w ten sposób:
    Przyjmijmy do rozważań „piwo” za 2zł.
    Koszt wyprodukowania piwa (samego płynu) bez logistyki, marketingu, opakowania itd. wynosi – niech będzie 50gr.
    Czyli ponowne nalanie przeterminowanego piwa do puszki kosztuje 1,50zł (wszelkie koszty oprócz samego płynu, który odzyskaliśmy). Pomijam koszt przywiezienia tego piwa z powrotem do browaru i wlanie do kadzi (czy jakkolwiek miałoby się to odbywać), czyli zaoszczędzamy te 50gr.
    Czy zamiast tego nie lepiej tydzień przed końcem tego terminu przykleić wspomnianą kartkę „promocja piwo po 50gr”.
    Przecież sprzedając to piwo za 50gr koszt/zysk wyszedłby taki sam…

    Pozdrawiam,
    samodzielnie myślących.

    PS. najgorsze jest to, że ludzie, którzy takie historie tworzą i rozpowszechniają uważają takich nas za idiotów, którzy nie są niczego świadomi i żyją w matriksie na wszystko się godząc i o niczym ni wiedząc.

    Reply
  32. bzdura. oplaca sie. kto kaze wylewac to piwo, gotowac i jeszcze raz rozlewac. usuwana jest data, robiony jest nowy nadruk z nowiutka data, robiona jest kropka na tej samej puszcze,zeby proceder nie byl ciagniety dluzej niz 4 lata (kto by zmarnowal alumunium za polowe ceny produktu) piwo jest tylko ponownie pasteryzowane, przegotowywane przy trzeciej kropce, potem jego wypicie jest wyzykowne. kropki informuja tylko o tym, czy da sie postawic nastepna zanim ktos wyzionie ducha. po co producent maszyn ma oznaczac, ktora malowala puszke, konkretnie, ktos mi to wyjasni, bo argumenty wysuniete powyzej w ogole do mnie nie docieraja. KP tlumaczy, ze to dla poinformowania producenta, ktora maszyna malowala puszke od srodka, a po co taka wiedza producentowi, to jego plotery tego nie wiedza? po co ompanii piwowarskiej wiedza, ktora maszyna malowala puszke. a moze siedzi tam jeden pracownik i analizuje ze maszyna numer 7 z zakladu produkcyjnego numer 22 wyprodukowala serie puszek z 2 rozowymi i jedna granatowa kropka, czyli dostaje cennej informacji, ze transport na podlasie jest malowany tlenkiem srebra? do dupy to tlumaczycie i dopuki nikt tego nie wyjasni na serio mity beda. ja sam sobie piwko robie i w dupie mam kropki:)

    Reply
    • Kropki nie są dla KP, GŻ czy CP, tylko dla fabryki produkującej puszki. Kiedy nagrywałem ten film myślałem, że może chodzić o maszyny malujące poszczególne kolory. Okazuje się, że dotyczy to maszyn nakładających lakier od wewnątrz, tak aby piwo nie miało kontaktu z aluminium. Ponieważ jest to ważne ze względów bezpieczeństwa żywności, te puszki są testowane na przewodnictwo prądu, czy nie wiem tam na co. Kropki są po to, że jeśli już taki alarm się zdarzy, to od razu wiadomo, którą maszynę trzeba kalibrować, a pozostałe mogą dalej pracować. A czas to pieniądz.

      Niestety bez przelewania może być problem ze zmętnieniem. Koncernowe piwo, pierwszym sposobem w jaki się psuje jest właśnie mętnienie. Nadal nadaje się do picia, pojawiają się co prawda nuty kartonowe, ale nie kwaśnieje. Więc Twój genialny pomysł jest niestety niepraktyczny. Nie wiem tylko skąd wziąłeś fakt, że akurat po 3 czy 4 latach ktoś ma wyzionąć ducha. Ja już powinienem wielokrotnie wyzionąć, bo samych porterów po terminie wypiłem kilkadziesiąt, w tym jeden 30-letni. :D

      Reply
  33. 4 cykle, sory

    Reply

Submit a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>