Bristol Trip – ile to kosztowało?

17
53

czyli lećcie do Bristolu!

Nie, to nie tak, że było bardzo tanio. Nie było. Serce mnie trochę zakłuło jak obejrzałem historię operacji na koncie, ale jednak dożyliśmy takich czasów, że możemy sobie polecieć na Wyspy i napić się piwa. I jest to w finansowym zasięgu sporej części społeczeństwa. Nie wątpię, że jeszcze 10 lat temu byłoby znacznie drożej nominalnie, a realnie to już by był koszt trudny do przełknięcia. Dzisiaj mając tanie linie lotnicze, krewnych i znajomych mieszkających w Wielkiej Brytanii można naprawdę pozwolić sobie na taką fanaberię, żeby polecieć do Bristolu, Londynu czy jakiegokolwiek innego miasta w Wielkiej Brytanii. Belgii czy Włoszech, wszędzie tam gdzie latają tanie linie lotnicze. O tym ile kosztuje piwo w Bristolu, ile jedzenia, hotel i przelot dowiecie się właśnie z tego filmu.


A tutaj macie mapkę z odwiedzonymi pubami i hotelem.

Pokaż Bristol na większej mapie
A zatem lećcie do Bristolu. Jeśli macie jakieś wątpliwości, pytania, to śmiało.

17 KOMENTARZE

  1. Tomku, czy mógłbyś napisać dokładny adres strony na której wyszukiwałeś knajp (read czy real beer? nie wiem czy dobrze usłyszałem), dla takich nie uświadomionych jak ja.

  2. Tanio, drogo, średnio.Nie ma co rozważać
    Troszkę czasu w UK spędziłem i na ich warunki, mieszkając oraz pracując tam to mają prawie wszystko bardzo tanio. Tylko nie zdają sobie z tego sprawy
    koniec i kropka.

    Dla przyjeżdżających turystów jest raczej w normie, bo ceny są bardzo podobne do tych u nas (kilo dobrego sera, szynki, butelka dobrego piwa w sklepie, auta, telefony komórkowe itp.)

    Jakby polecieć np. z Gdańska samolotem do Krakowa, wynająć tam w okolicach centrum hotel, później kilka razy „przeczołgać się po pubach”, jeść na mieście itp. to końcowy bilans na koncie byłby chyba bardzo podobny.

    Wycieczka i relacja bardzo interesująca i dla tych którzy nigdy tam nie byli a chcieli by coś odwiedzić bardzo pomocna.

  3. Miałem kanapkę ze świnką, z czymś od świnki, na pewno było podsmażane, chrupkie, ser chedar, żurawina i czerwona cebula. Ta żurawina z serem się coś gryzła. Można było wybrać czy chcesz ciemny czy jasny chleb. Następnym razem chciałem wziąć coś na ostro. Niestety nie udało się.

    Kebaby u Turka smakowo identyczne jak w Polsce.
    Fast food „ryba i fryty” fajny, można spokojnie się najeść zwłaszcza, że fryty są uczciwe a nie jakieś popierdólki makdonaldzkie.

    • „fish &chips” to piękny narodowy fast food. Dorsz lub łupacz w panierce smażony na gorącym oleju do tego grube frytki z 1/8 części ziemniaka i to wszystko podane w „eleganckim” papierze śniadaniowym lub gazecie 🙂

      Nie polali Wam tam frytek octem ? bo ja jak nic nie mówiłem to zawsze mi ładowali vinegar we frytki :/

      A te smażone dziwne części świnki to mogły być takie ich dość spore „skwarki”, takie bekono-słoninowe-skórowe prażynki, twarde, tłuste i o dość specyficznym sierściowym smaku.
      Kebaby powinny być smaczniejsze, no chyba że tam też zaczęli handlować pseudobaraniną

      • o to to, właśnie to były takie skórki. Teraz mi się przypomniało, że to przywiózł niedawno nasz milicki Anglik Glen do Famy i nas częstował. Fajna przekąska do piwa.

  4. Jeżeli chodzi o jedzenie to przegapiliście w Wetherspoon czwartkowa promocje posiłek plus piwo za 6 funtów. Nawet dostrzegłem na filmie z Commercial Rooms, że mieliście menu Curry Club na stole.

  5. Gratuluję samozaparcia i podliczenia całego wyjazdu. Mi tego nigdy się nie udało zrobić, pomimo, że zawsze kolekcjonuję bilety, faktury, rachunki itp. Stosy makulatury zalegają w szufladach 😉

Dodaj komentarz