Bristol Trip – dzień drugi

11
59

Colston Yard, Real Ale Festival w Commercial Rooms, Grain Barge, Portcullis

Po pierwszym, jakże udanym, dniu naszego pobytu w Bristolu nadeszła jedna bolesna konstatacja – wydaliśmy znacznie więcej niż zamierzaliśmy. W ramach równoważenia budżetu postanowiliśmy zwiększyć udział butelki w spożywanych w Bristolu piwach. Także dlatego, że do kraju piwa zabrać nie mogliśmy, bo podróżowaliśmy bez bagażu, a do bagażu podręcznego płynów >100 ml nie można zabrać. Za to, do piw butelkowych zastosowaliśmy mały food pairing.


Na pierwszy ogień poszło Lady of the Lake, czyli amber ale z browaru Glastonbury.

Kolejne było West Coast Red z Bristol Beer Factory.

Następnie Bristol Stout, jakżeby inaczej, z Bristol Beer Factory, do którego dobraliśmy sobie chipsy o smaku… Guinnessa.

Na sam koniec setu piw butelkowych India Ale z browaru Samuel Smiths wraz z serem Red Leicester.

W końcu udaliśmy się do Colston Yard, który obok Zero Degree okazał się największym z odwiedzonych przez nas pubów. W nim skusiliśmy się na piwo z browaru Wild Beer Co pod nazwą Put it in your Pipe, co przetłumaczyłem o jako „włóż to do swojej rury”, gdy tymczasem chodzi nie o rurę, a fajkę. Wychodzi więc, że to ja mam dziwne skojarzenia (to chyba przez Flying Doga) :P. Należy się też sprostowanie, że to Jacer miał rację, że słód był wędzony buczyną, a nie dębiną.

Z Colston Yard za namową Tomka Rogaczewskiego z Pracowni Piwa, udaliśmy się do Commercial Rooms, gdzie miało być 50+ kranów, a był… International Real Ale Festival i ok. 50 piw z cask, nalewanych grawitacyjnie. Zdecydowaliśmy się ominąć krany, a za to spróbowaliśmy: Vivat Bohemia (piwo Honzy Kocki), Batemans Mocha (piwo aromatyzowane kawą i czekoladą), Wharfebank Spring Hop (mające być najmocniej chmielonym piwem na Festiwalu), Corfu Ionian Coffee Porter (porter kawowy z Grecji) i na sam koniec Good George Pacific Pearl z Nowej Zelandii (Black IPA).

Kolejnym punktem na naszej trasie zostało Grain Barge, czyli pub na barce.

Na sam koniec udaliśmy się do Portcullis, gdzie trzeba się było wdrapać całkiem wysoko.

Ale za to można było z bliska zobaczyć most wiszący, łudząco podobny do Mostu Grunwaldzkiego we Wrocławiu. Tyle, że 4 razy dłuższy, pół wieku starszy i prawie 4 razy wyżej zawieszony.

Most, poza tym, że jest symbolem Bristolu, słynie też z tego, że oddano z niego w 1979 r. pierwszy skok na bungie. Został zaprojektowany przez inżyniera Isambarda Brunela, który zaprojektował też pierwszy transatlantycki parowiec SS Great Britain, który można było zobaczyć idąc do Grain Barge.

Zapamiętajcie nazwisko tego inżyniera, bo jeszcze do tego wrócimy.

 

11 KOMENTARZE

  1. Browar Fortuna na nie których piwach podaje temperatury serwowania. Zerknij na Komesy tam jest na kotretykiecie temperatura spożywania.

    Az wam zazdroszczę, że trafiliście na festiwal piwa w Wetherspoon. Jak byłem w Anglii to specjalnie brałem wolne w pracy żeby posiedzieć kilka dni w pubie i popróbować jak najwięcej się dało 🙂

  2. Kolejna świetna relacja. Podobało mi się gdy Ty wyczułeś pietruszkę a Jacer nie-to znów pokazuje jak jednostkowe są odczucia smaku. Fajnie tez że podałes ceny piwa- wielkie zdziwienie tak małej różnicy w cenie.

    • Kiedy powiedziałem, że wina nie lubię??? Ja nie lubię mocnych, czyli tzw. twardych alkoholi, w skrócie rzecz biorąc destylatów – wódki, whisky, tequili, rumu, rakiji, grappy, koniaku, brandy, calvadosu, armaniaku i tym podobnych. Natomiast wino lubię i pijam, choć nie znam się na nim nawet w 1/10 tak dobrze jak na piwie. No i wypiłem go zdecydowanie mniej.

      • Wydaje mi się, że w którymś klipie mówiłeś na temat wina, że nie lubisz – no może inaczej to określiłeś. Nie chce mi się szukać, bo już trochę filmików się uzbierało a nie mam czasu na „perły z lamusa”. Generalnie opowieść na temat „Jaki trunek jest najlepszy i dlaczego piwo” może być ciekawy aczkolwiek nie wiem czy dasz radę :).

Dodaj komentarz