Portery z Witnicy i z miasta Łodzi

31
239

czyli Wyleżakowane portery – sezon 2.

Ponieważ wynik ankiety czy publikować każdy film video w osobnym wpisie, czy wszystkie w jednym, był nie do końca jednoznaczny (58% za jednym wpisem, 42% za osobnymi wpisami), więc przychylam się do głosu większości, ale biorę pod uwagę też głos znaczącej przecież mniejszości. Będzie jeden wpis, ale w nim tylko dwa filmy. Myślę, że to salomonowe rozwiązanie. 😉 Do rzeczy jednak. Tym razem na warsztat idzie kultowy, legendarny i ciężki do zdobycia Porter Łódzki. Jako support wystąpi 5 letni Porter z Witnicy.


Oba piwa są ok. 5-6 letnie. Pierwszy do degustacji trafił Porter z Witnicy.

Czas na Porter z miasta Łodzi. Czy legenda się obroni?

Kontynuować wątek przeleżakowanych porterów, czy degustować coś innego? Macie dwie godziny na ewentualne sugestie.

31 KOMENTARZE

  1. Kontynuuj wątek leżakowy, ciekawy jest 🙂

    Później może jakiś wykładzik na temat zepsutego piwa?
    Jak rozpoznać, jakie zepsucie jakimi konsekwencjami grozi?
    Wiadomo że ewidentny kwas lejemy do kanału, ale część piw jest po prostu nadpsutych i często nawet o tym nie wiemy, bo nie potrafimy tego poprawnie rozpoznać (dziwiąc się późniejszymi niecodziennymi reakcjami naszego organizmu po spożyciu)

  2. Ooo, świetny odcinek prawdziwa „youtubowa uczta” dla piwoszy. Kilkuletni łódzki w butelce to chyba rzeczywiście dzisiaj ewenement i rarytas. Nie żal Ci było go otwierać ? Z drugiej strony istotnie rdza mogła rozszczelnić zamknięcie wtedy byłaby niepowetowana strata. Osobiście jestem za podtrzymywaniem stereotypu-legendy w stosunku do łódzkiego. Nawet jeśli dzisiejsza jakość nieco od tego wyobrażenia odbiega. A to ze względu min. na to żeby włodarze Browarów Łódzkich mieli na uwadze jaką estymą to piwo się cieszy gdy przyjdzie im podejmować decyzję czy warzyć kolejne warki tego porteru czy zaprzestać produkcji 🙁

    • Jeszcze odpowiadając na pytanie:
      „…czy kontynuować wątek leżakowanych porterów ? …”
      Prawidłowa odpowiedź brzmi: TAK 🙂

      • Ja ostatnio miałem okazję wypić buteleczkę Brackiego Koźlaka Dubeltowego i w mojej ocenie był bardzo dobry. Niestety nie mam porównania do „pierwotnej” wersji, stąd ciężko powiedzieć, czy się polepszył czy pogorszył.

  3. Ja czekam na wpisy „edukacyjne”.
    Fajnie byłoby zobaczyć dalsze części serii o stylach piwnych, zostało jeszcze tego trochę 😉

    Niezła byłaby też seria o smakach/zapachach w piwie – zarówno tych fajnych jak i niepożądanych – skąd się biorą gdzie się ich spodziewać itp. (przykładowo ja, jako piwosz a nie piwowar, tutaj dopiero dowiedziałem się że typowy zapach pszeniczniaka jest wynikiem użytych drożdży a nie słodu pszenicznego)

  4. Może kilka słów o jedzeniu/piciu tuż przed degustacją. Piwo smakuje inaczej przed posiłkiem i po. Inaczej też pierwsze i kolejne. Jak wyeliminować ‚zmienne’ 🙂

    • Ja przed degustacja wypijam conajmniej 0,5 litra …ale wody mineralnej. Po to by zawarty alk. w piwie nie „zagłuszał” umysłu. Oczywiście niczego poza piwem w trakcie degustacji nie spożywam. Piję dość wolno tzn. wypicie piwa zajmuje mi czasem nawet kilkadziesiąt minut. Ale wszystko zależy od okoliczności. Generalnie jestem przeciwnikiem picia piwa wprost z lodówki. Schłodzone kubki smakowe nie odbierają wtedy tylu doznań. Nie piję z butelki lub puszki zawsze przelewam do odpowiedniego szkła. Zauważyłem że jak „napoję się” mineralną przed piwem to wypicie nawet 2 porterów nie ma skutku ubocznego (- albo pożądanego) w postaci „znieczulenia” 😉 a nic nie tracę jeśli chodzi o odbiór aromatu i smaku.

  5. Kopyr, nie zgadzam się z Tobą na temat Porteru Łódzkiego, że jest niezły bo nikt go nie widział. Ja dzięki niemu i oczywiście Masonowi odkryłem i polubiłem portery. Może 2 – 3 lata temu były trudności z jego kupieniem ale teraz już problemu nie ma. W Łodzi w sklepie firmowym BŁ kosztuje 4 zł (przynajmniej tyle kosztował przed świętami)! W Warszawie też go można kupić, choć oczywiście nie jest dostępny w każdym sklepie spożywczym.
    A reszta polski jeżeli ma problem to niech zamówi sobie w internecie i nie gada o słabe dystrybucji: http://esklep.piwazdusza.pl/portery-i-stouty/175-porter-lodzki.html.

    • Dla porównania w Łęczycy (miasto w Łódzkiem, 16 tys mieszk, 1 sklep piwny) Łódzkiego Porteru nie widziałem nigdy i ponoć perspektyw nie ma… Regularnie sprowadzam sobie do domu wracając z Warszawy 🙂

      • To nie tylko problem Łęczycy. Po prostu do sklepu prościej jest ściągnąć Tyskie i Carlsberga niż Łódzkiego Portera, którego prawie nikt nie zna i nie wiadomo czy się za te 5,50 zł sprzeda. Dlatego polecam sklepy internetowe lub w tym wypadku wycieczkę do Łodzi. Z Łęczycy to chyba nie cała godzina.

  6. Póki co lezakuje piwo łatwiej dostepne a w związku z tym powiedz czy jest sens a moze sam lezakujesz Kapera zywieckiego – ponoć ma 20% ekst

  7. Zdecydowanie jeśli chodzi o aromat to jest to wina temperatury serwowania. Ostatnio piłem bodajże 3 letni Porter Łódzki w temperaturze pokojowej i zapachy urywały nos (w pozytywnym znaczeniu)

Dodaj komentarz