Sęp AIPA

71
188

najbardziej goryczkowe piwo w Polsce?

Czas na ostatnią naszą premierę w 2012 roku, czyli Sępa. Dlaczego Sęp, pewnie już wiecie. Jak powstawał możecie zobaczyć tutaj. Jeśli idzie o goryczkowość tego piwa, to choć nie mieliśmy do końca danych o zawartości alfa kwasów i zbytnio dokładnie tego nie liczyliśmy, jednak na goryczkę staraliśmy się dać więcej chmielu niż w przypadku Sharka, tak aby delikatnie przekroczyć 100 IBU. Czy to się udało? Nie mamy innej możliwości sprawdzenia tego, niż porównanie z Sharkiem, który jak wiadomo miał 98 IBU. Chcieliśmy, żeby Sęp był nieco bardziej gorzki od Sharka, jednak to Rekin pozostaje najmocniej chmielonym piwem w Polsce, bo użyliśmy do niego o 1/3 więcej chmielu, choć głównie był to chmiel na aromat.

W filmie małe podsumowanie 2012 roku u Kolaborantów. Powiem, które piwo uważam za najlepsze, a które za najgorsze i uchylam rąbka tajemnicy co do naszych następnych piw.

Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, jeszcze lepszych i jeszcze ciekawszych piw, więcej browarów rzemieślniczych, więcej premier no i oby nam nie zabrakło chmielu. 😀

Zapraszam do małej ankiety, na najlepsze piwo Kolaborantów.

Które z Kolaboracyjnych piw uważasz za najlepsze?

View Results

Loading ... Loading ...

 

71 KOMENTARZE

  1. No to tak na koniec roku chciałem napisać że to zdecydowanie najlepszy piwny blog w polskim internecie. Wiem że to nic odkrywczego, ale musiałem napisać.

    A na nowy rok „prosił bym” o szerszą dystrybucję wszystkich dobrych piw. Żeby można było iść do byle jakiego sklepu i wybrać sobie coś na prawdę dobrego, a nie same koncernówy.
    Pozdrawiam.

  2. Kupione 4, spróbujemy i zobaczymy. Trochę ponarzekać to możemy zacząć zanim zaczniemy pić Sępa, zgadnij dlaczego 🙂 🙂 😉 ??

  3. Odnoszę wrażenie ze kolega Kopyr ma bardzo wysoki udział w ów rewolucji piwnej która ma miejsce w Polsce. Ja osobiście właśnie dzięki niemu odkrywam smaki piw o jakich w ogóle nie miałem pojęcia. Stałem się piwowarem domowym (na razie puszkowym) ale na pewno spróbuje coś uwarzyć od podstaw, wyrabiam sobie smaki, bo tego też trzeba się nauczyć a kopyr jest moim nauczycielem:). pozdrawiam dużo zdrowia i wiele warek na następne lata.

  4. Sharka nie miałem okazji wypić, bo zwyczajnie w świecie nie wiedziałem jeszcze o Twoich warzeniach z Widawą 🙂 Sępa właśnie piję i jest niezły, ale mi goryczka w tym piwie za bardzo przypomina posmaki z grejpfrutów, dosłownie jakbym zjadł kawałek miąższu z tą białą skórką. Dla mnie zbyt osobliwa, bardziej pasuje mi goryczka np. z Rowing Jacka.

    Naturalnie nie jestem tak wykształconym degustatorem jak Ty, ale myślę, że nie obrazisz się za lekką krytykę od konsumenta 🙂

    PS – z ustęsknieniem wyczekuję Orki. Na razie z tego stylu miałem okazję wypić jedynie Black Hope i czekam na porównanie 🙂

      • Mi osobiście w goryczce grejpfrutowej z nutą czarnej porzeczki nie odpowiada to gorzkie długie zaleganie – nie jestem jej fanatykiem. Mimo ogromnej ilości gatunków chmielu piwo jest dość płaskie, i w sumie nie wiadomo czego należałoby się po nim spodziewać poza cytrusowością i mocną goryczką. Ogólnie mogę powiedzieć, że piwo wyszło ciekawe i poprawne, dla ortodoksów 😉 🙂 będzie to fajne doznanie. A teraz, to co wspominałem wcześniej, czyli cena … Rozumiem, że ekstrakt 16%, dorzucone kilogramy cukru, ale chmiele mieliście za darmo (i daliście ich mniej, niż w Sharku), więc pytam: skąd taka cena ? Jest to drugie najdroższe piwo, które wprowadziliście na rynek, którego cena jest na poziomie 0,5l nowości od Schlenkerli, tj. Eiche Doppelbock (może nie ma porównania co do gatunku, ale ocena na ratebeer …), więc trochę nie rozumiem tej polityki cenowej. Na razie nie chcę zastanawiać się nad pobudkami takiego działania, bo mogą być różne, i nie chcę tworzyć teorii spiskowych, ale raczej w ten sposób można stracić niż zyskać.

        • Teorii spiskowych??? Pobudek??? :O
          Jest jedna prosta teoria, która tłumaczy cenę Sępa, nazywa się teorią popytu i podaży. Tak naprawdę cena jest promocyjna, m.in. ze względu na chmiel, bo przecięcie linii popytu i podaży jest powyżej tej ceny.
          Ja w Sylwestra płaciłem w ZUPie 12 zł za 0,5L, u mnie w sklepie piwo kosztuje 8,49zł za 0,33L. Tej klasy piwo z importu kosztuje zwykle 12-15 zł za but. 0,33L. Uważam więc, że cena jest atrakcyjna. No i nie zapominajmy, że to jest jedyne takie piwo. Eiche Doppelbock przy Sępie, to jest masówka. 😉 Co nie znaczy, że mam coś do Eiche, bardzo je lubię.

          W interesie piwoszy jest wręcz, żeby piwo było droższe, bo wtedy nie zostanie wykupione na pniu przez kilka osób. Ja wolę móc zakupić piwo za 15 zł, niż przeczytać o tym, że ktoś zakupił 20 butelek po 5 zł.

        • Napisałem, może mało precyzyjnie, że nie chcę, pytając o cenę, tworzyć jakichś teorii spiskowych, albo wzbudzać coś dziwnego, po prostu trochę tego nie rozumiałem. Jeżeli uważasz, że z zastosowania prawa popytu i podaży „na oko” wyszła Wam taka cena, i że ona jest atrakcyjna itp. itd., to ok, jest to jakaś odpowiedź.

          Co do konsumentów (i piwoszy) to jak domyślasz się, interesem kupującego jest kupić jednak jak najtaniej, a druga część wypowiedzi może być odczytana jak lekki snobizm piwny, tj. piję byle jak, ale za to drogo i się tym pochwalę. Może źle odczytuję tą wypowiedź, ale wynika to z pewnej polemiki na temat ceny piwa napisanej przez jednego z blogerów, która utkwiła mi w pamięci.
          Co do ceny odpowiedników zagranicznych, to podobno da się ściągnąć do Polski Hardcore IPA i sprzedawać w cenie ok 8,5 zł za butelkę (w Krakowie Punk IPA jest sprzedawany, podobno, w Marii po 6,50 zł).

        • No wy tam w Krakowie to jesteście po prostu rozpieszczeni. 😛 Przez Marię, Omertę itp. Lany BrewDog za 12 zł czy coś koło tego, za 0,5L to jest naprawdę okazja. To jest taniej niż na Wyspach. Ja rozumiem, że każdy chce kupić jak najtaniej. Generalnie jest jeszcze jeden problem, sprzedając piwo na miejscu w browarze zarabia się więcej, więc albo podniesie się cenę, żeby lepiej opłacało się sprzedać to piwo w Polskę, albo ograniczy się sprzedaż, tak aby jak najwięcej sprzedać na miejscu w browarze. Tak źle i tak niedobrze. No bo chyba lepiej, że piwo jest w Krakowie za cenę X niż miałoby go nie być wcale?

          Wracając jeszcze do tego Hardcore IPA, na stronie BrewDoga można kupić 6-pak za £14.99, co daje jakieś 75zł, czyli 12,5 zł za but. + koszty przesyłki. Pojedyncza butelka jest po £2.69, czyli jakieś 13,5 zł. To ja nie wiem jakim cudem można to piwo sprzedawać za połowę tej ceny? Ale wiem, że w Krakowie macie takie ceny, bo sam piłem w Omercie Hardcora za te 12 zł za 0,5L.

        • Ja też nie mam pojęcia jak to robią, ale mają dobre układy, bez żadnej wątpliwości 😉 🙂 .
          W kwestii amerykańskich piw zanosi się bardzo fajny początek roku, z tego co wiem zanosi się porządny nalot od lutego w Strefie, więc może zakręć się i przyjedź do Krakowa na degustacje. 😉

        • Hmm… To chyba niemożliwe. Nie ma chyba takiej ceny i raczej nie będzie, bo Sęp jest jednorazową recepturą. Ale hipotetycznie, gdyby powstało jakieś piwo, dajmy na to RIS i wszyscy chcieliby go spróbować. To lepiej, żeby on kosztował 20 zł i można go było kupić, niż gdyby kosztował 5 zł i ktoś np. 50 osób kupiło po 20 but. z myślą o leżakowaniu go, a reszta nie miałaby takiej możliwości. Pomijam, że zaraz pojawiłby się drugi obieg. Bo za np. 50 zł mogę sprzedać jedną ze swoich butelek. Cenę weryfikuje niewidzialna ręka rynku. Jeśli piwo jest za drogie, to po prostu się nie sprzeda.

  5. Grejpfrut jak najbardziej wyczuwalny, ale mi na pierwszy smak „rzuciły się” truskawki 🙂 Możliwe? Czy mój zmysł sensoryczny już całkowicie zawiódł?

  6. „Sęp” zdegustowany. Jak dla mnie to jednak na pierwszy front wysuwają się truskawki. Możliwe to? Czy mój zmysł sensoryczny jest do wymiany?

        • Rzeczywiście momentami przebijają truskawki. Obstawiałbym, że to raczej owocowe estry z fermentacji, niż aromat chmielowy, ale z takim „blendem” to już niczego nie można być pewnym. 😉

        • Też myślałem o tym, że to mogą być truskawki estrowe. Mam jeszcze kilka „Sępów” w lodówce i może przy kolejnej degustacji odkryje coś innego 😉

        • udało mi się wypić z kija w Piwotece 🙂
          Też czułem truskawki ale mnie zdawało sie że to raczej efekt pomieszania kilku aromatów.

  7. Tomek, jeżeli rzucicie Sępa do Poznania, to gdzie go szukać? Z przyjemnością zakosztuję Waszego goryczkowego dzieła.
    Na Nowy Rok życzę przede wszystkim aby Cię nie zapudłowali, oraz aby nigdy nie zabrakło Ci piw do degustowania 😉 Najlepszości!

  8. dobry wieczór, nie wiesz może czy w Widawie można kupić Sępa (jeśli jeszcze jest oczywiście). W Łodzi skończył się zanim zdążyłem wrócić po świątecznej przerwie 🙁

  9. Ja też już po degustacji. Udało mi się dorwać buteleczkę w Piwonii. Niestety nie mam porównania do Sharka, ale Sęp bardzo mi się spodobał. Co ciekawe, goryczka jest dla mnie znacznie lepiej przyswajalna niż w Rowing Jacku. Trochę mnie to nawet zdziwiło bo spodziewałem się czegoś ekstremalnego, a piwo okazało się bardzo pijalne. Już żałuję, że nie kupiłem więcej…

  10. Tomek, czy możesz mi powiedzieć jak to możliwe, że mój egzemplarz pachnie i smakuje identycznie jak Lubuskie, tylko z większą goryczą? Zupełne masło, zero aromatu amerykańskich chmieli. Co jest grane?

      • Lodówkę mam nastawioną na 7 stopni, piwo stało w niej jakieś dwie godziny, temperatura była idealna, taka sama jak przy wszystkich innych IPAch i AIPAch jakie ostatnio piłem. Poza tym nie wierzę, żeby temperatura w tak krótkim czasie aż tak drastycznie wpłynęła na piwo i pozbawiła go praktycznie wszystkiego. Przed chwilą otworzyłem drugą butelkę i jest to samo…

        • Cóż, ja preferuję dla IPA ok. 12°C. Choć piłem to piwo z beczki w ZUPie, gdzie na pewno było zimniejsze i jak najbardziej czułem aromat chmielu. Diacetyl również, nie przeczę, jednak stwierdzenie, że nie ma aromatu chmielu jest dla mnie cokolwiek dziwne. Być może jesteś tak wrażliwy na diacetyl, że w momencie jak go wyczuwasz, to przestajesz czuć cokolwiek innego, albo raczej przestajesz zwracać uwagę na cokolwiek innego. Ja mam tak z fenolami. Jeśli np. w jasnym piwie są fenole, to choćby było super nachmielone na aromat, ja czuję głównie apteczne fenole i od piwa mnie odrzuca.

        • Tyle, że ja generalnie lubię diacetyl. Być może nawet jestem na niego mocniej wyczulony, ale bez przesady. Nie ma możliwości, żebym w piwie chmielonym dwudziestoma odmianami amerykańskiego chmielu czuł tylko masło. Musiało pójść jakieś zakażenie. Sam ostatnio miałem podobnie ze swoim Pale Ale. W wersji butelkowej był w porządku, a część rozlana do puszki 5l zmieniła się w masło: http://malepiwko.wordpress.com/2012/12/20/i-torunski-zlot-piwowarow-domowych-w-krajinie-piva/
          Rozmawiałem o tym z innymi piwowarami, m.in. z Josefikiem i nikt nie był w stanie powiedzieć skąd i dlaczego tak się stało, a każdy w jednej szklance czuł masło a w drugiej chmiele. Jeszcze co do temp, ja wolę nieco chłodniejsze IPY tak ok 10st. i tyle mniej więcej miały pite przeze mnie egzemplarze.

        • Masz jeszcze może butelkę z tego samego sklepu, albo napisz mi gdzie kupowałeś. Postaram się dorwać but. z tego sklepu i spróbować.

  11. a ja jak zwykle z innej bajki. twoja AIPA co wygrałeś w żywcu 2012 r. w zasypie miała 0,75 kg slodu pszenicznego jasnego, rozumiem że dla poprawy pienistości piwa, a czy można go zastąpić taka sama ilością pszenicy niesłodowanej???

    • Zasadniczo tak, ale trzeba by ją skleikować. No i chyba możnaby dać jej nieco mniej, bo niesłodowana pszenica ma chyba więcej białka niż słód pszeniczny.

  12. Nasze Sępy dwa były dwa różne. Pierwszy ok, diacetyl był ale nie przeszkadzał, aromat prawidłowy, goryczka fantastyczna, grejpfrut i pijalność ogromna. Druga butelka zupełnie inna, aromatu chmielowego nie było, za to diacetyl wylazł na maxa. Powiem szczerze ciężko było dopić. Pytanie za sto punktów, jak możliwa jest TAK duża różnica tego samego piwa, z dwóch różnych butli ?

    • Czy to były piwa pite w tym samym czasie i w tej samej temperaturze? Bo dla mnie to jest niemożliwe żeby piwo tydzień po rozlewie nie miało aromatu chmielowego?

      • Najpierw było pite jedno po ok 30 minutach drugie, temperatura jakieś 10 stopni, zresztą taka sama w jakich pijemy wszystkie ipy.
        Nie doszukiwałabym się tutaj winy w temperaturze, bo np. Jacek spożywany był przeze mnie w temperaturach bardzo różnych i tak znaczących zmian w smaku i aromacie nie było.
        Najbardziej zastanawia mnie dlaczego między jednym, a drugim jest tak duża różnica. hm…?
        To mamy zagadkę 🙂

        • Butelek trafiło do Was 40, zamówienie nalewane było jednorazowo – butelka po butelce – i pakowane w karton. Karton jest sklejany i opisywany – do kogo ma trafić. Pomiędzy nalaniem pierwszej a ostatniej butelki z Waszego zamówienia minęło maksymalnie 15 minut, a w zbiorniku ubyło jakieś 14 litrów. To jest dopiero zagadka …

  13. A tak wszyscy wydziwiali i mówili, że nic dobrego z tego nie wyjdzie 😉
    Piwo fajne, aromat baaardzo ciekawy, u mnie truskawki tak się zmieszały z masełkiem, że wyszły niemal truskawki ze śmietaną. Grejpfrutowa goryczka niestety nieco męcząca, ale nie zabija pijalności. Dzięki za dobre piwo i zwiększenie sprzedaży poza browar – pierwszy i mam nadzieję nie ostatni raz, mogłem kupić Wasze wyroby w sklepie w Katowicach.

  14. W poznaniu w żadnym sklepie nie ma. Jest butelkowe w pubie setka. Chcąc zakupić piwo miła pani w setce oświadczyła mi że nie sprzeda mi ponieważ mają nie schłodzone, ale powiedziałem że przyjechałem samochodem i chce na wynos, bez problemu mi sprzedała. cena 9 zł. Moje najdroższe piwo w życiu, oby było warte tej ceny;)

  15. Faktycznie, super pijalne. Jeszcze rok temu nie uwierzyłbym, że będę w stanie wypić piwo z taką goryczką, teraz pije mi się z przyjemnością, tego oczekuję od piwa.
    Aromat „lekko truskawkowy” – coś jak w słodyczach – w słodkiej piance.
    Wydaje mi się, że pomimo tak okazałej ilości chmieli, wszystko się wymieszało, trudno wyodrębnić składowe, pewnie przy 5 chmielach byłoby łatwiej. Ale ogólne wrażenie ciekawe, z tym że np. rowing jack ma wg mnie więcej rozpoznawalnych „smaków”.

    Tomku, zastanawia mnie w jaki sposób uzyskałeś nagazowanie, pomimo że piwo jest niepasteryzowane i niefiltrowane, osadu nie było. Z tego co pamiętam, w Reniferze refermentacja w butelce była.

    Co do wysokości ceny.. 🙂 – zakup jednej butelki – jak najbardziej! Ale na dłuższą metę, ze względów finansowych, pozostaje eksperymentowanie na własną rękę w domowym browarze… aby mieć dobre piwo po bardziej przystępnej cenie 🙂

    • Nie, Renifer nie był refermentowany. Może po prostu nalało się wtedy więcej osadu drożdżowego. Piwa w Widawie są w fermentorach ciśnieniowych, a więc są nasycone naturalnym CO2 z fermentacji, rozlew jest pod ciśnieniem, a więc do butelek i kegów trafia piwo już nasycone. Z refermentacją jest sporo problemów, z których najważniejszym jest zapewnienie sporej, ogrzewanej, powierzchni magazynowej. Nie ma na to widoków w najbliższym czasie.

  16. Ja miałem to szczęście, że dorwałem sępa pierwszego dnia po premierze w drink hali i jest w nim diacetyl ale na bardzo niskim poziomie, a wyeksponowane są bardzo ładnie chmiele i goryczka. Piwo smakowało mi bardzo, poziom chmielu idealny tylko trochę za wielki mix zapachów jak dla mnie, mogliście użyć kilku chmieli i podejrzewam że efekt byłby podobny, ale pomimo tego piłem je z przyjemnością. Z ciekawości zakupiłem 4 butelki jego, dwie wypite i lekki diacetyl, aż poleciałem dzisiaj po Lubuskie żeby sprawdzić czy coś mi się nie potentegowało, i otworzyłem Sępa i Lubelskie naraz do kufelków i na niuchanie. W Lubuskim wyraźna maślana, jak ta lala, a w sępie na prawdę na niskim poziomie, lekka krówka i maślanka, więc teraz mam mętlik w głowie, czyżby roszczenia panów na b.bizie były tylko głupią zagrywką z zazdrości o to że w końcu coś się komuś udało w piwnym świecie dobrego zrobić? eh… chyba należy to zachowanie zostawić bez komentarza 🙂
    Oczekuję następnej premiery, mam nadzieje że będzie jeszcze lepsza od sępa 🙂

  17. Świetne piwo, bardzo pijalne. Nie było dane mi spróbować Sharka, więc nie mogę porównać, ale Sęp jest rewelacyjny. Fantastyczny zapach – dominującą komponentę odbieram jako nuty truskawkowe, poziomkowe z odrobiną żywicy, kojarzy mi się to z rozgryzaniem pestek wydłubanych z tych owoców. Gdzieś spod tego przebijają się maślano-krówkowe majaczenia, ale zupełnie mi to nie przeszkadza.

  18. nie mam zamiaru się przekonywać. Piwo zostało zmaszczone pokazowo i naprawdę trudno przekonywać kogokolwiek do diacetylu i przymykać na to oko.

    • Nie. Sęp był jednorazowym piwem. Mamy nadzieję, że chmielu nam nie zabraknie do nowych zbiorów, a i na Drinktec się nie wybieramy. Następcą Sępa jest Kuguar i właśnie dzisiaj go warzymy.

Dodaj komentarz