Dej Bůh Štěstí

10
123

czyli świąteczne życzenia z piwem w tle.

Dej Bůh Štěstí to, tłumacząc na polski, po prostu Szczęść Boże. Tylko, że w Czechach jest to też pozdrowienie, zawołanie piwowarów. Widziałem je wypisane w browarach małych i wielkich. Co jest o tyle dziwne, że Republika Czeska, to jeden z krajów o najwyższym odsetku ateistów. Za wierzących uznaje się tylko 20% Czechów, z czego połowę stanowią katolicy. Jednak Dej Bůh Štěstí jest powszechne w browarach, zresztą podobnie jak krzyż na ścianie. U nas połączenie piwa z religią, świętymi, Bogiem, ociera się o profanację. Jednak Czesi nie są wyjątkiem. Podobnie jest w Niemczech, Belgii czy USA. Nie dziwią Was, mam nadzieję, akurat te kraje. W Niemczech na ścianach browarów, tam gdzie Czesi piszą Dej Bůh Štěstí, Niemcy piszą Hopfen und Malz Gott erhalt’s, co można przetłumaczyć chmiel i słód Boże zachowaj. 

Sousedský pivovar Bašta

Oczywiście w Niemczech nawiązania do religii na tym się nie kończą. Mamy browary, które nazywają się klasztornymi (Klosterbräu), mamy piwa, najczęściej pszeniczne, których nazwy pochodzą od nazw zakonów, a więc: Paulaner, Franziskaner, Kapuziner, a doppelbock z Paulanera nosi nazwę Salvator, co oznacza, ni mniej, ni więcej, Zbawiciela.

W Belgii nawiązania do świętych są oczywiste, skoro tyle piw odwołuje się do tradycji warzenia w klasztorach, do piw Trapistów, którzy są prawdziwymi, praktykującymi zakonnikami, nikogo nie dziwią choćby nazwy piw odwołujące się do religii. Mamy więc piwa na cześć nieomal wszystkich świętych. Od św. Piotra i Pawła poczynając, a na Wszystkich Świętych kończąc. Jednak najdalej poszli w browarze Corsendonk, gdzie wypuszczono tripel pod nazwą Pater Noster, a dubbla nazwano Agnus Dei, czyli odpowiednio Ojcze Nasz i Baranku Boży. Obecnie czy to z uwagi na polityczną poprawność, czy aby nie urażać uczuć wierzących, piwa te nazywają się odpowiednio Pater i Agnus.

Skoro przy świętych jesteśmy to oczywiście dobrze byłoby wiedzieć, kto patronuje piwowarom. Otóż sprawa prosta nie jest, bo nie ma jednego jedynego świętego, który by się jednoznacznie kojarzył tylko z piwem czy piwowarstwem. Patronem piwowarów jest św. Arnulf z Metzu, zwany też Arnoldem, o przydomku Arnulf Piwowarski. Zasłynął cudownym rozmnożeniem piwa podczas oblężenia przez Saracenów jednego z francuskich miast, co pomogło mieszkańcom przetrwać oblężenie. Jest też drugi święty Arnulf (Arnold) z Soissons, który jest patronem chmielarzy i piwowarów belgijskich. Warzył on piwo w klasztorze oraz zasłynął tym, że namawiał wiernych do picia piwa zamiast wody, co wielu ocaliło od śmierci, bo jak wiadomo w „wodzie są tylko zarazki”. Patronem piwowarów i gorzelników jest też św. Mikołaj z Miry. Tak, tak, ten Święty Mikołaj. A także święty Florian u nas znany bardziej jako patron strażaków, ale myślę że nie bez kozery przy ul. Browarnej w Żywcu znajduje się kościół pod wezwaniem św. Floriana. Wymienia się również św. Dorotę, św. Medarda z Nyon, św. Amanda, św. Bonifacego, św. Piotra z Werony (choć ten jest patronem piwowarów kolońskich, można rzec patron Kolscha), a nawet św. Augustyna. Nie sposób nie wspomnieć też o św. Hildegardzie z Bingen, która, co prawda, nie jest wymieniana jako patronka piwowarów, ale zasłużyła się nam wielce, bo jako pierwsza opisała użycie chmielu do warzenia piwa.

Najsłynniejszy na świecie wizerunek Benjamina Franklina.

A co z USA? Otóż jeden z najpiękniejszych cytatów dotyczących piwa zawdzięczamy piwowarowi i jednemu z Ojców Założycieli Stanów Zjednoczonych, Benjaminowi Franklinowi, który powiedział:

Beer is proof that God loves us and wants us to be happy

czyli

Piwo jest dowodem na to, że Bóg nas kocha i chce żebyśmy byli szczęśliwi.

Nota bene Franklin nie był jedynym piwowarem wśród Ojców Założycieli USA, byli nimi również George Washington, Thomas Jefferson i Samuel Adams.

W związku z tym, że obchodzimy dziś Wigilię Bożego Narodzenia, a nie święto choinki, Coca-Coli czy prezentów, chciałbym życzyć Wam błogosławieństwa Bożego, pokoju serca i, ponieważ dla mnie piwo jest najważniejszą z rzeczy nieważnych, pod dostatkiem dobrego piwa. Z racji zaś, że gdzie się piwo warzy, tam się dobrze darzy, wszystkim którzy się wahają, życzę odwagi do uwarzenia własnego piwa i dołączenia do grona piwowarów. Jak widzicie czuwa nad nami cały panteon świętych, więc nie ma się czego obawiać.

Dej Bůh Štěstí!

10 KOMENTARZE

  1. Dobry artykuł, Tomku, a ja też dość często czytałem „Dej Bůh Štěstí” w czeskich browarach. Chociaż, Tomku, muszę trochę poprawić, co powiedziałeś (pisałeś…) o niemieckich browarach… Co prawda, że w niektórych niemieckich browarach pisze się na ścianach „Hopfen und Malz, Gott erhalt’s” („Niech Bóg utrzyma chmiel i słód”), ale to nie jest klasycznym wyrazem. Klasycznie pisano bliżej do czeskiego tekstu „Gott gebe Glück und Segen drein”, to znaczy „Niech Bóg podaje szczęście i błogosławieństwo”, a do dziś czeladnik-piwowar podczas wykształcenia robi wędrówkę do różnych browarów i tymi słowami przedstawia się w nowym browarze, w nowym miejscu pracy. Coraz więcej browarów niestety już używa tylko bardziej nowoczesne wyrażenie „Hopfen und Malz…”, bo się rymuje… Pozdrawiam, Volker

    • Ja znam tłumaczenie „Słód i chmiel zachowaj Boże” – i tak się modlę przed każdą warką. Przetłumaczenie Kopyra bardziej mi się spodobało – ale jak rozumiem to Volkera jest poprawniejsze?

      • No z Volkerem na temat niemieckiego trudno dyskutować. 😛
        Twoje tłumaczenie jest najlepsze.
        Żeby moje było prawidłowe musiałoby brzmieć „Hopfen und Malz erhalten wir von Gott.”

  2. W Anglii w Suffolk jest też browar o nazwie pasującej do wydźwięku tego artykułu, czyli St. Peter’s Brewery. Prawda, żę nie tak stary jak te przytoczone powyżej, bo powstał u schyłku wieku XX, ale jednak 😉

    Polacy jako społeczeństwo mają problem z postrzeganiem alkoholu, jako szeroko rozumianego trunku. Z jednej strony element liturgii w wierze katolickiej, cud w Kanie Galilejskiej a z drugiej dość alergiczne podejście do tematu przez wielu kapłanów, wiernych, bo to alkkohol, pijaństwo, rospusta itd. Zupełnie jakby wiele osób nie chciało dostrzec, że alkohol (w tym przypadku piwo), spożywany z umiarkowaniem może być przyjemnością samą w sobie, hobby. Ze swojego podwórka pamiętam taką sytuację sprzed paru lat, kiedy to wydawca lokalnej prasy odmówił jednemu z bydgoskich sklepów specjalistycznych zamieszczenia ogłoszenia powołując się na ustawę o wychowaniuw trzeźwości – no nawet nie ma jak tego skomentować.

    • Bo z Gambrinusem jest taki problem, że po pierwsze nie wiadomo kto to konkretnie był. Jedni podają, że Jan I, czyli Jan Primus, a inni, że Jan Nieustraszony. Po drugie żaden z nich nie jest ogłoszony świętym.

  3. nie po polsku, tylko po czesku. typowy błąd popełniany przez osoby, które nie rozumieją sensu takiej konstrukcji językowej.

    poprawnie będzie: „Dej Bůh Štěstí to po czesku po prostu Szczęść Boże” lub „Dej Bůh Štěstí, czyli, tłumacząc na polski, po prostu Szczęść Boże”

    Wesołych!

  4. Nie wiadomo, ilu jest w Czechach wierzących, ale szacuje się około 35-40%, Kościół mówi natomiast o ok. 30% katolików (co jest prawdopodobnie nieco zawyżone, ale podstawą dla tego twierdzenia jest „liczenie wiernych”). Nie ma niestety rzetelnych danych w tym temacie, ale te, które podałeś, to spora przesada.

    Tak samo nie dziwiłbym si specjalnie odwołaniu do Boga w zlaicyzowanym społeczeństwie. Czesi byli przecież narodem religijnych fanatyków, jako jedyni Słowianie zostali też poddani silnej kontrreformacji. Odwołania do Boga w języku są czymś normalnym, szczególnie w sferze pozdrowień. Tylko że Czesi współcześnie nie czują tego nacechowania.

Dodaj komentarz