Russian Imperial Stout

37
317

czyli korona piwowarskiego stworzenia.

Rosyjski Imperialny Stout to, moim skromnym zdaniem, najciekawszy, najdoskonalszy, najbogatszy styl piwa. To gęste, czarne, słodko-gorzkie, intensywnie czekoladowe piwo, często z oszałamiającym aromatem chmielowym, jest tak wielowymiarowe, że można się w nim rozsmakowywać bez końca. 8. grudnia nastąpi zaś wiekopomna chwila, bo swoją premierę będzie miał pierwszy Imperialny Stout w Polsce, czyli uwarzony w browarze Artezan Ded Moroz. Postanowiłem, więc przybliżyć ten styl i to na przykładzie aż dwóch piw, szkockiego Profanity Stout oraz czeskiego Benedict Russian Imperial Stout.

Zaczynamy od Imperial Stoutu ze szkockiego browaru Williams Bros, znanego głównie ze swojego wrzosowego ale Fraoch. Jest to, co prawda, RIS wagi lekkiej pod względem ekstraktu (niecałe 17° Plato), jednak pod względem smaku jest imperialny całą gębą.

Drugi RIS pochodzi z Brevnovskiego klasztornego browaru św. Wojciecha. Co prawda, pod względem ekstraktu nie można mu nic zarzucić (21° Plato), to kiedy go piłem pierwszy raz nie wywarł na mnie wielkiego wrażenia. Jak będzie po 4 miesiącach leżakowania?

Premiera goni premierę. Przedwczoraj mieliśmy premierę Brackiego Rauch Bocka, a tę sobotę 8.12.2012 r. oficjalnie po raz pierwszy poleje się Ded Moroz, Saint No More z AleBrowaru i nasz kolaboracyjny Renifer. Oprócz tego pojawia się wysyp nowych piw z innych browarów, choćby Komes Podwójny i Potrójny, Sahti z Pinty. Zapewne niedługo pojawi się 3-letni ciechanowski Porter, a jeszcze mnóstwo importowanych piw czeka na opisanie. Ogarniacie to jeszcze, bo ja już powoli się gubię?

PS: jakoś zakodowałem sobie, że Ded Moroz ma 20° Plato, a tymczasem ma 23°.

37 KOMENTARZE

  1. no właśnie… urok premier i nowych piw do spróbowania był trochę większy, jak można było ich wszystkich spokojnie próbować. A teraz wchodzę do sklepu, biorę wszystkich nowości po dwie, biorę trochę starszych rzeczy, które uwielbiam, zostawiam takie pieniądze, że szkoda gadać… a w domu całkiem poważny kłopot – co dziś, a co jutro? co za 3 dni? Te rozterki psują radość degustacji… Zacząłem do mojego ulubionego sklepu jeździć rowerem, bo udźwig mam wtedy bardziej ograniczony niż jak jadę autem, ale to tylko przenosi rozterki na obszar sklepu.
    Tak czy inaczej, jest ciężko ;).

    • Masz rację, ja dziś zostawiłem 380 zł w sklepie specjalistycznym plus 50 zł w internetowym – ale Renifera upolowałem:) Właśnie spoglądam na zestaw nowych piw i nie wiem co wybrać. Na ten czas raczę się Hardcor IPA z BD, później pójdzie Punk IPA i Gonzo starzony w beczce i International Arms Race Zero IBU IPA(??? – jeszcze nie próbowane).

  2. Skoro nie rodzajem fermentacji (bo mówił pan o dolnofermentacyjnych RIS-ach), to czym różni się rosyjski stout imperialny od porteru bałtyckiego?

    [CENZURA by kopyr. Pierwsze ostrzeżenie Alex. Nie poruszamy tematów politycznych, światopoglądowych itp. To jest blog o piwie.]

    Co do stoutu imperialnego, to jest to jeden z moich ulubionych gatunków (cenię go na równi z porterem bałtyckim) i czekam ze zniecierpliwieniem na Dziadka Mroza z Artezanu. Liczę na wersję butelkowaną, bo w Bydgoszczy niestety żadnych porządnych pubów z wieloma kranami nie ma 🙁

    • Wszędzie bym się spodziewał polityki, tylko nie na blogu o piwie i piwowarstwie.
      A RIS, w moim odczuciu (a specjalistą nie jestem), wyróżnia się z reguły większym ekstraktem, użyciem drożdży górnej fermentacji i bardziej odczuwalnym nachmieleniem – przez to nie są tak słodko-mdlące. Jeżeli się mylę, to poprawcie mnie – sam chętnie się poduczę.

      • Ekstraktywność RISa i porteru bałtyckiego mniej więcej się przenika. Różnicą jest większa owocowosć w stoucie (fermentacja w wyższej temperaturze, więcej estrów) oraz tak jak wspomniałeś duuużo wyższa goryczka (głownie od palonego jęczmienia, ale i również od chmielu). Wersje z dodatkiem owsa są też bardziej kremowe, a portery bałtyckie w rodzimym wykonaniu zwykle miawają nieco wyższą karmelowość.

        • W skrócie rzecz ujmując różnica jest jak między ale, a lagerem. Porter bałtycki jest bardziej czysty w aromacie, bardziej ułożony. Natomiast RIS jest bogatszy, bardziej wielowymiarowy.

      • Mam nadzieję, że to nie drażliwy temat :), ale dlaczego do Krakowa nie dotarł Renifer mimo, że zapowiadaliście go na FB Widawy ? Podobno ma być 14 grudnia …
        Miałeś już okazję pić Dziadzia ?
        Fajna impreza wyszła wczoraj w Strefie Piwa, bardzo duże zagęszczenie sędziów PSPD na 1 m2, tylko wydawali się bardzo niedostępni dla zwykłych obywateli (prowadzili raczej rozmowy kastowe). Szkoda tylko, że sędziowie ocenili konkurs bardzo słabo (w sensie, że piwa, które przybyły były bardzo słabe i spora większość zakażona), ale pewnie niedługo będziesz wiedział więcej.

        • Myślę, że albo wynika to ze względów logistycznych (piwo nie dojechało na czas), albo po prostu ekipa Strefy uznała, że już jest taka klęska urodzaju, że zostawią Renifera na później.
          Piłem Dziadka Mroza, ale niestety na szybko i po kilku Reniferach, więc nie będzie szczegółowej recenzji. Ogólne wrażenie – pozytywne.
          Co do hermetyczności środowiska sędziowskiego, to raczej składałbym to na karb tego, że rozmawia się głównie ze znajomymi, a jak się jeszcze dodatkowo spotyka z dawno nie widzianymi znajomymi, to i nie dziwne, ze nie można się nagadać.

        • Moje wrażenia również pozytywne co do Dziadka Mroza, choć może troszkę za mocno alkoholowe. Nie jestem miłośnikiem RISów, ale Dziadek dał radę.

  3. aaaaaa, nie wiem co kupić i kiedy wypić, zdecydowałem się dzisiaj na Saint No more i Dziadka Mroza bo zrobiłem jeszcze zapas Rowing Jacka (pojawiły się butelki w Piwotece) a tu jeszcze piwa z Nomada, Renifer, Koniec Świarta, jedzie do mnie zestaw Duvela z tulipanowym snifterem, Bracki Rauchbock nęci także swoim szkłem, widziałem jeszcze piwa z Widawy, w perspektywie Sęp. Dobre piwo to jednak nie jest tanie hobby, za to jakie przyjemne.
    p.s. jako że przez 7 lat uczyłem się rosyjskiego to odważę się poprawić: [died maroz]
    p.s.2 dzięki za tipa o belgijskich piwach, zakochałem się w Duchesse de Bourgogne

  4. Najpierw był Burton Ale, potem pojawiał się porter, potem Imperial Stout-z naciskiem na „imperial” czyli że najlepszy i najmocniejszy de facto z całej gamy, dopiero dużo później dodano przymiotnik „Russian” z racji, że sprowadzany był na dwór carski. Przejście między Imperial Porter (aka Brown Stout) a Baltic Porter nastąpiło koło XIX-ego wieku-początkowo chodziło o zmianę temperatury fermentacji, później doszły kwestie dalsze. Aktualnie, wszystkie gatunki się rozeszły i rozmyły i porównywanie nie ma już praktycznie żadnego sensu-identyczna sytuacja będzie kiedy zechcemy porównać barley wine i old ale z dziś, a kiedy chcemy porównać te dwa style z dawnych czasów.

  5. W filmiku na temat piwa z browaru klasztornego Św. Wojciecha w Brevnovie wspominasz, że w Polsce raczej nie ma szans na klasztorne browary, ponieważ hierarchia kościelna patrzy na to krzywym okiem. Ale chyba już teraz ten zakaz nie jest jakoś specjalnie restrykcyjnie przestrzegany. Może takich klasztorów nie ma wiele, ale klasztor benedyktynów w Tyńcu na pewno ma swojej ofercie piwa.

    • W przypadku piw i innych produktów sygnowanych mianem „benedyktyńskich” zakon jedynie udziela praw na nazywanie ich „benedyktyńskimi”. Kasa idzie na utrzymanie zakonu, więc jest ok. Podobnie było z Fratrem z Belgii, który był na licencji Cystersów ze Szczyrzyca. Zresztą z produktami „benedyktyńskimi” był niezły syf, bo okazało się, że poza etykietą nie różniły się niczym od regularnych produktów producentów tych wyrobów. Czyli Piwo Szafarza to była po prostu Fortuna Czarne Miodowe.
      Natomiast nie ma w Polsce klimatu, żeby zakonnicy sami wytwarzali piwo.

        • Nie chciałem tego napisać wprost 😉 ;). Ostatnia inspekcja przeprowadzona w zakonie w Tyńcu wykazała, że ogromna większość produktów można kupić w sklepie normalnie, jedyne co robią zakonnicy, to przeklejają etykiety. Jest to smutna prawda, ale co zrobić. Nie wiem, czy doczekamy się piwa według dawnych receptur zakonnych, większa szansa jest na to, że jakiś mały browar uzyska dostęp do receptury takiego piwa i sam je uwarzy.
          Zawsze zastanawiała mnie tylko jedna kwestia, dlaczego piwa zakonników z Belgi mają tak sporą zawartość alkoholu 🙂 …

        • Przecież to od dawna wiadomo, że zlecają produkcję lub biorą gotowe produkty ale ze swoimi opakowaniami. Nie wiem skąd to zdziwienie?

          Receptura to nie problem, sam mam kilka 😀
          Dlaczego tylko zakonników sa mocne, tam większość jest mocna. Taki urok Belgii. Oni mają piwa do delektowania sie a Niemiec prymityw wlewa w siebie litry. 😀

        • Oni mają piwa do delektowania sie a Niemiec prymityw wlewa w siebie litry.

          Nie do końca. Geneza tego leży w swego rodzaju prohibicji na mocne alkohole, szczególnie na gin. Piwo zostało więc substytutem i jak najbardziej służyło do nawalenia. 😛

        • No cóż, zakonnik też człowiek, raz na jakiś czas może się napić (nawalić brzmi niejednoznacznie) :).
          A już na poważnie, prohibicja na mocne alkohole w Europie ?! Brzmi to trochę niewiarygodnie, ale w sumie średniowiecze (i renesans) to dziwny okres podobno dziwny okres był …

        • Wbrew pozorom to był początek XX w. Konkretnie chodziło o zakaz podawania w cafe mocnych alkoholi. Współczesne triple i dubble odwołują się do średniowiecza, ale szczególnie tripel swoją formę otrzymał w XX w.

        • Ale zaraz, zaraz dlaczego takie przywiązanie by piwa „benedyktyńskie” warzyli tylko w zakonach ?
          Jeśli to jedyna możliwość ich powstania to raczej nikt ich nie zobaczy.
          Przecież receptura to nie jest wcale problem.
          Czy np. ja mogę w-g własnej „średniowieczyzno-starozakonnej oryginalnej” receptury uwarzyć takie piwo i „wprowadzić na rynek” ?
          Czy musi mi do tego papiery podstemplować Przeor zakonu ?
          A czy do pumpkin`ale piwowarzy np. z PL też musieli uzyskać zgodę ojców założycieli usa ?

        • Nie w tym rzecz. Gdyby ci mnisi, zanurzyli się w kartach starych inkunabułów i odnalezli przepis sprzed wieków i nawet go zmodyfikowali i zlecili jego uwarzenie w browarze X. To wszystko super. Sęk w tym, że wymyślono nazwę w stylu Piwo Przeora, zlecono zaprojektowanie etykiety i naklejono ją na pierwsze lepsze piwo z oferty browaru X. Dla mnie to jest nabijanie klientów w butelkę.

        • Obawiam się, że oni nawet etykiet nie przyklejają. Tzn. na pewno nie przyklejają, bo oni sprzedali licencję firmie Benedicite. Etykiety są klejone już u producenta. Klasyczne private label.

  6. Kopyr, jeszcze kwestia techniczna odnosząca się do Twej wypowiedzi o porównaniu gęstości piwa do efektu Marangoniego. To są 2 różne spawy. W piwie nawet w 26 blg i 10 %alk. takiego efektu nie uzyskasz. Efekt Marangoniego potocznie w winie nazywany „łzy wina” polega na odparowaniu etanolu z filmu wina na szkle przez co zwiększa sie napięcie powierzchniowe filmu i tworzy się charakterystyczna smuga. takie cos w piwie nie występuje.

  7. To chodzi o przepływ wywołany gradientem napięcia powierzchniowego z tego co pamiętam ;). Ale kwestię łez stosuje się raczej do win i do mocnych alkoholi.

  8. Przy okazji ostatnich piwnych zakupów, spotkałem Profanity Stout. Kojarzyłem nazwę z tegoż blogu, jednak nie byłem pewien, czy wrażenia tutaj opisane były z tych negatywnych, czy raczej pozytywnych. Zaryzykowałem i już się cieszę na myśl, że będę miał wkrótce okazję spróbować RISa wagi lekkiej. Będzie jakieś porównanie do Dziadka Mroza, który to był do tej pory moim jedynym RISem. Dodam jeszcze, że cena to niecałe 13 zł za butelkę 0,33 l.

  9. Polecasz jakieś RISy dostępne w ,polskich sklepach specjalistycznych (np. Drink Hali lub Piwnicy), dla osoby, która nigdy nie piła piw w tyn stylu, a uwielbia polskie Portery Bałtyckie?

Dodaj komentarz