Koźlak dymiony, czyli Rauchbock

13
152

na przykładzie Schlenkerla Urbock.

Dziś (6. grudnia 2012r.) premiera Brackiego Rauch Bocka, czyli piwa uwarzonego wg receptury Andrzeja Milera, piwowara domowego ze Szczecina. Piwo to wygrało w jednej z 10 kategorii Konkursu Piw Domowych organizowanego przez PSPD podczas Festiwalu Birofilia. Piwo zostało uwarzone w Brackim Browarze Zamkowym w Cieszynie we wrześniu tego roku. Aby nie odbierać Wam przyjemności z samodzielnego odkrywania smaku BRB pozwolę sobie poczekać trochę z recenzją. Tymczasem, abyście wiedzieli z czym się to je, przedstawiam protoplastę tego stylu, czyli piwo Schlenkerla Urbock. Co prawda wrażenia z degustacji tegorocznej edycji pojawiły się już podczas relacji z wizyty w Schlenkerli, ale tym razem dokonałem degustacji na spokojnie, w optymalnych warunkach.

Mieliście okazję pić już dymionego koźlaka, czy Bracki Rauch Bock będzie pierwszym?

13 KOMENTARZE

    • Tradycyjnie to kufel, o wiele lepiej mi się pije z kufla w Spezialu, niż ze szklanki w Schlenkerli. Natomiast ze względów degustacyjnych polecam snifter, więc tu GŻ bardzo dobrze trafił.

      • Też preferuję kufel do tak treściwych piw. Pytałem, bo widziałem, że w gospodzie podali piwo w zupełnie innym szkle. Pozdrawiam

  1. wędzony koźlak ze Schlenkerla to była miłość od pierwszego wędzenia…

    Jeżeli chodzi o (bardzo niedawne) wrażenia z degustacji BRB to jest to bardziej koźlak niż wędzony koźlak. Po trzech łykach nie czuć już wędzoności. Ale jako, że koźlaki bardzo mi pasują to z ochotą kupię kolejnego.

    • Dokładnie mam takie same odczucia co do tego piwa. Ja od początku słabo czułem wędzoność, a póniej to już w ogóle. Dla mnie to po prostu dobry koźlak.

    • To z hiszpańska. To tak jak z chmielem Amraillo. Z hiszpańska będzie [amarijo] czyli żółty, ale w całym normalnym świecie będzie to [emarylo] (po amerykancku). Więc w szerokim świecie jest to reakcja Majlarada.

      • Z tą „tortiją” akurat troszkę się zagalopowałem w podawaniu przykładu(chyba zdegustowałem jedno piwo za dużo wczoraj 😛 ), bo to w sumie – jak napisałeś – z hiszpańska, a Maillard był Francuzem, o ile mnie pamięć nie myli. Napisałem, bo u mnie na studiach wymawiali właśnie „Majarda” i ktoś tam zwrócił uwagę, że tak się poprawnie wymawia to nazwisko.

  2. Tak jeszcze a’ propos koźlaków, które szczerze mówiąc bardzo lubię – na równi z marcowymi (to są chyba te style, które razem z porterem są stylami „dolnymi” które rzeczywiście lubię, a nie toleruję): wspominasz, że początkowo były „górne” – czy w/g starych receptur wyglądało to tak samo w przypadku składu słodów i jest tylko zmiana gatunku drożdży, czy zmiana była dużo bardziej radykalna?

Dodaj komentarz