Kawka – coffe stout

10
118

i film zza kulis.

W ubiegłą sobotę (13.10.12) swoją premierę miało australian amber ale – Kangaroo, które jest czwartym dzieckiem mojej kolaboracji z browarem Widawa. Tymczasem dzień wcześniej 12.10.12 warzyliśmy nasze piąte już piwo – coffe stout, z myślą aby uhonorować International Stout Day, który przypada 8.11.12. Pierwotnie chciałem warzyć po prostu dry stout, ale stwierdziliśmy razem z Wojtkiem Frączykiem, że wypadałoby się pokusić o coś ciekawszego i bardziej odjechanego. Tak wybór padł na coffee stout, czyli stout z dodatkiem kawy. W dalszej części tego wpisu możecie obejrzeć krótki klip, który powstał podczas warzenia. Niestety pierwsza jego część nie nagrała się prawidłowo, no i nagłośnienie jest fatalne, ale myślę, że i tak warto go obejrzeć.

Kawa jest dość problematycznym dodatkiem do piwa, bo może wnosić do piwa tłuszcz, który jest niepożądany, a także nadmierną garbnikowość. Dlatego zdecydowaliśmy się dodać kawę tak, jak dodajemy chmiel na aromat. Pierwsza dawka krótko po gotowaniu do whirpoola, a kolejna w postaci nalewu czy maceratu (nie wiem, które określenie jest właściwsze) z kawy, który dodamy do wyszynku. Mamy nadzieję, że unikniemy raf związanych z dodatkiem kawy, a jednocześnie uzyskamy zniewalający aromat i doskonałą pijalność, którą charakteryzują się nasze dotychczasowe piwa.

Zapraszam do obejrzenia klipu. Jak widać mieliśmy przy warzeniu świetną zabawę, choć nie obyło się bez niespodzianek – podobnie jak przy Kruku utknęła nam filtracja i do końca nie wiadomo dlaczego.

10 KOMENTARZE

  1. Planuję w najbliższym czasie uwarzyć domowego dry stouta i też myślałem o dodaniu do niego kawy. Da się coś takiego przeprowadzić w warunkach domowych eliminując wspomniane przez Ciebie na filmie efekty niepożądane?

    • Najprościej zrobić woreczek z pieluchy tetrowej lub z gazy, najlepiej podwójny. Następnie do niego wsypujesz świeżo zmieloną kawę. Wrzucasz całość do kotła, na jakieś 2 minuty pod koniec gotowania, albo po wyłączeniu palnika. Po 2 minutach wyciągasz.

  2. Zasadniczo najpierw jest macerat (tutaj mamy do czynienia z naparem albo odwarem w zależności od temperatury i z maceracją właściwą lub maceracją na ciepło-dygestią), który staje się nalewem, a ten po przefiltrowaniu staje się alkoholatem-pod warunkiem, że użyto alkoholu, ewentualnie można jeszcze podpiąć pod to wino. Jeśli był to napar na wodzie-powstanie nam nalew, który nie będzie mógł być alkoholatem. Możesz dokładnie napisać co robiliście z kawą i czym ją zalewaliście? W przypadku kawy najlepiej sprawdza się maceracja na zimno w alkoholu minimum 50%-50.2% i minimum 14-21 dni.

  3. W tym przypadku to będzie dekokt, bo bazą jest woda, z nalewem mamy do czynienia przy udziale choćby najmniejszej ilości alkoholu. Np. jakbyście zalali kawę piwem, pogrzali ją i taki płyn po ostudzeniu dodali do cichej, to wtedy to byłby nalew.

    • Dekokt… hmm… to nawet jeszcze lepiej brzmi. Jak w Wiedźminie. 😉
      Tylko, że mnie zawsze dekokt kojarzył się z wysoką temperaturą, no i dekokt w piwowarstwie ma już inne znaczenie. A wyciąg/ekstrakt?

      • No właśnie, to jest ten problem, że pewne określenia nie zostały ujednolicone, a i też należą do różnych działów produkcji trunków i przez to tworzą zamęt. Niemniej jednak, w zakresie takich kwestii chętnie służę radą.

Dodaj komentarz