3-letni porter z Ciechana

13
199

Cztery lata temu Browar Ciechan wypuścił limitowaną edycję swojego porteru w butelkach kamionkowych z porcelanką. Tamten porter leżakował ponad 2 lata. Miałem okazję go zdegustować. Widać akcja wypaliła, bo postanowiono ją powtórzyć. Tym razem porter leżakował 3 lata, i z tej okazji napełniono nim 1095 butelek (informacja z kontretykiety). Wg informacji od Marka Jakubiaka właściciela Ciechana rozlano 300 butelek 1-litrowych z porcelanką oraz 700 butelek 0,5-litrowych zwykłych. Na piwa te mogli się zapisać Premium Użytkownicy browar.biz. Porter w butelkach 0,5l trafił też do sklepów, które prowadzą sprzedaż piw Ciechana. Tak też trafił w moje ręce.

Zacznijmy od ceny. U mnie w sklepie wynosi ona 12,99 zł, dla Premium Użytkowników było to 10 zł. Butelka litrowa dla PU kosztowała zaś 40 zł. Cena dla wielu jest szokująca. Moim zdaniem jest adekwatna. Po pierwsze wynika z poniesionych kosztów – zablokowany przez 2,5 roku (bo normalnie porter leżakuje pewnie nie więcej niż pół roku) tank nie pracuje, a skoro nie przynosi dochodu, to generuje koszty. Po drugie produkt wyjątkowy musi być tak postrzegany przez klientów – do tego służy pozycjonowanie cenowe. Jeśli Porter Grudniowy ma być uważany za najlepszy porter, musi być też najdroższy. Reasumując, uważam cenę za uczciwą i dobrze ustaloną.

Przejdźmy do opakowania, a to, moim zdaniem, nie przystaje ani do ceny, ani do produktu. Regularne etykiety Ciechana nie są szczególnie piękne, za to całkiem nieźle prezentuje się Porter 22°. Czarno-złota etykieta była więc już zajęta. Zdecydowano się na połączenie bordowo-złote, teoretycznie eleganckie i dostojne. W praktyce nieczytelne i pstrokate. Piwo nazwano Porter Grudniowy – dlaczego? Nie ma pojęcia. Lepsze byłoby Porter 3-letni, Vintage Porter, no parę ciekawych nazw by się znalazło, a tymczasem wybrano Grudniowy. Oczywiście, jak to w życiu, Porter Grudniowy do dystrybucji trafił de facto w styczniu. Na kontretykiecie napisano „Porter to już brzmi dumnie, a posiadanie trzyletniego portera jest prawdziwym wyróżnieniem„. Po pierwsze w tekście jest błąd ortograficzny. Wyraz porter odmieniamy w ten sam sposób, co kefir czy jogurt. Nikt nie napisze że posiadanie kefira czy jogurta brzmi dumnie, dlatego też nie należy pisać portera. Niestety porter nie jest tak powszechnie dostępny jak kefir, więc i wiedza o tym jak się go odmienia w narodzie ginie. Nie tłumaczy to jednak browaru, zwłaszcza jeśli odwołuje się do dumy. Właśnie, na kontretykiecie dużo o dumie, a mało o piwie. Dlaczego nie napisano, jak to 3-letnie leżakowanie w tanku przysłużyło się temu porterowi? Dlaczego nie ma słowa o piwie, a jest o 1095 butelkach, w które je rozlano. Całość wieńczy standardowy kapsel. A przecież w tak prosty sposób można sprawić, żeby to samo piwo wyglądało ekskluzywnie, czy to lakując kapsel, czy używając kapturków termokurczliwych, takich jak stosują winiarze. Butelki 0,5L nie są w żaden sposób numerowane, w przeciwieństwie do butelki 1-litrowej.

Czas na wrażenia z degustacji. Po przelaniu pojawia się średnioobfita, beżowa i drobna piana, która dość szybko opada do warstewki. Kolor jest ciemny, w szkle w którym piłem, właściwie czarny. Zapach niezbyt intensywny, głównie suszona śliwka i nuty porto, czyli to czego można oczekiwać. Szlachetne oznaki starzenia, czy konkretniej utlenienia. W smaku poezja, suszona śliwka w czekoladzie, czekoladowa, wyraźna goryczka. Alkohol niewyczuwalny, charakterystyczne nuty porto, lekka słodycz, średnia goryczka, bardzo dobra, dość wysoka pełnia. Nie chce się wierzyć, że to 18-tka. Trudno w ogóle uwierzyć, że jest to to samo piwo, bo o regularnym porterze Ciechana, w przeciwieństwie do wersji 22°, nic dobrego powiedzieć nie mogę. Podsumowując – piwo nie rozczarowuje, leżakowanie doskonale na nie wpłynęło i w zasadzie mogę napisać, że jest to najlepszy porter jaki piłem w ostatnim czasie.

Piwo jest bardzo dobre, nie zgadzam się z głosami krytyki, że jest płytkie w smaku. Niestety obawiam się, że będzie można je jeszcze bardzo długo nabyć. A propos, jaki sens ma dawanie półrocznego terminu przydatności na piwo, które i po roku nic nie straci na smaku? Opakowanie nie zachęca, bo nijak nie współgra z ceną i zawartością. Niech Was to nie zniechęca, piwo jest warte tych kilkunastu złotych. Za to nie mogę się już doczekać 3-letniego porteru 22° Plato, który podobno też leżakuje w piwnicach Browaru Ciechan. To piwo po prostu zniszczy konkurentów.

13 KOMENTARZE

  1. Mnie się tam akurat ta etykieta podoba. No moze poza tym lwem na krawatce, ale tak patrząc na samą etykietę główną to myslę że jest ok.

  2. A już się prawię przekonałem do tej odmiany „porteru”, a tu Ciechan przychodzi mi w sukurs 🙂

    Niestety, język polski jest pełen wyjątków i porter niekoniecznie musi się odmieniać tak samo jak kefir.

    sweter – swetra, komputer – komputera, kefir – kefiru, porter – portera i wszystko w tym samym języku

    • Jest jeszcze inne uzasadnienie, substancje odmieniamy z -u na końcu, narzędzia z -a. Komputer-a, młotk-a, kefir-u, tlenu-u.
      Zapewne uzus doprowadzi za czas jakiś do wpisania porter-a do słowników, w niektórych już tak się dzieje. Jednak prawdziwi fachowcy powinni się posługiwać wersją bardziej poprawną, historyczną itd. 😀

      EDIT: a jak jakiś browar napisze na etykiecie „ważone” a są takie przypadki, to też uznasz, ze obie wersje są poprawne?

  3. Piwa nie piłem, ale etykietę widzę i nie trzeba być specjalnie uwrażliwionym na design żeby człowieka po prostu odrzuciło. Jeśli to ma być produkt ekskluzywny to naprawdę wypada już tylko załamać ręce. W ogóle sprawa estetycznego gustu naszych browarów woła o pomstę do nieba. W dobie powszechnej dostępności informacji w tej dziedzinie, konfrontacja naszych rodzimych produktów z ich zagranicznymi braćmi wygląda opłakanie. I nie ma w zasadzie znaczenia kierunek – czy to wschód (Litwa, Ukraina), czy zachód (angielska elegancja, skandynawska świeżość) – odstajemy estetycznie w zakresie etykiet niemal od wszystkich. Czy to wynika ze słabości rynku, przyzwyczajeń klientów, czy może ich wyobrażeń (wzorca) wśród producentów – nie wiem. Wiem, ze dla mnie opakowanie ma znaczenie, bo informuje mnie nie tylko o zawartości, ale także o szacunku do mnie jako do konsumenta. I tyle na razie, choć kwestia z pewnością wymaga zgłębienia znacznie wybiegającego poza komentarz do blogowego wpisu.

  4. Po właścicielu sklepu dla którego liczy się zysk spodziewałem takich opowieści jak to cena prawie 13 zeta czy 40 zeta za piwo jest OK. Cóż zyski przesłaniają wszystko.
    Ale po zaangażowanym piwoszu nie spodziewałem się, mimo wszystko, pochwały pozycjonowania. Przecież to jest właśnie ten marketingowy bełkot, te oszustwa któymi się karmi konsumentów które zwalczamy na codzień.
    Cena, jeżeli na chwilę oderwiemy się od logiki XIX wiecznego kapitalizmu powinna obejmować zarówno zysk jak i możliwe najszerszą (także dla biedniejszych) dostępność. Jasne jest, że 3 ltni porter nie będzie kosztował 2 złote, ale czy musi kosztoiwać 13?. Precz z marketingowym ogłupianiem. Uwolnijcie umysły. Pozycjonowanie to nic więcej jak robienie z Was marionetek.

    • No dobrze. Regularny porter Ciechana kosztuje coś koło 6 zł. Najpopularniejszy, rzec by można koncernowy, Żywiec Porter kosztuje ok. 5 zł. Teraz weź pod uwagę, że Grudniowy blokował tank przez 3 lata, podczas gdy regularna wersja leżakuje pewnie ok. 6 miesięcy lub mniej. Oznacza, to że jego leżakowanie kosztuje 5 razy więcej czasu niż wersji regularnej. A czas, jak wiadomo, to pieniądz. Po pierwsze z racji niewykorzystanego sprzętu, po drugie zamrożonego kapitału (inflacja za ostatnie 3 lata – minimum 10%), no i poniesionego ryzyka. Zwróćmy uwagę, że to mniej więcej cena 0,5L piwa w niektórych browarach restauracyjnych. Zresztą odnieśmy to do cen panujących w sklepach. Przecież Pilsner Urquell kosztuje w sklepie chyba z 6 zł. Uważasz, że to piwo nie jest warte dwóch PU?

      To jeszcze pytanie jaka cena byłaby wg Ciebie uczciwa?

      • Ja nigdy nie popierałem pozycjonowania cenowego ale w tym wypadku cena odzwierciedla stan rzeczywisty. W ogóle nie razi mnie 3-letni porter za 13 zł bo to piwo bardzo ciekawe i smaczne, bardziej wstrząsa mną 14 zł za niefiltrowany Czrnków z datą sztucznie zaniżoną do 4 dni. Uderza we mnie też wysoka cena za średnie lub często wadliwe piwo z mini browaru, wycena tego produktu czy większosći Pint jest dla mnie akceptowalna.

    • Kolega arek proponuje by cena „obejmowała zarówno zysk jak i możliwe najszerszą (także dla biedniejszych) dostępność”.
      Nawet przyjmując ten dziwny punkt widzenia trzeba zauważyć, że butelek jest tylko trochę ponad 1000. Gdyby cena była za niska niektórzy mogli by nie spróbować. A tak piwko będzie dostępne przez jakiś czas i każdy smakosz wypije 1 lub 2 i tyle.

    • A po co biedniejszym 3 letni porter?? Jakby jakiś polski browar wypuścił kiedyś wypasionego imperialnego portera leżakującego w dębowych beczkach po whisky (no co, pomarzyć można :D) to on też miałby kosztować parę złotych, żeby najbiedniejszych było na niego stać? Jak ktoś jest biedny to nie biega po sklepach piwnych szukając takich perełek, bo po co mu to?

Dodaj komentarz