Bracki Grand Champion Birofilia 2011 czyli Bracki Kölsch

14
367

Kiedy podczas ogłaszania wyników konkurs Festiwalu Birofilia usłyszałem werdykt sędziów zagranicznych, którzy Grand Championem wybrali kölscha uwarzonego przez Jana Szałę, omal nie złapałem się za głowę. To był szok. Chyba tylko Scotish Ale 70/- by mnie bardziej zaskoczyło. Pewniakiem do tego tytułu był dla mnie Russian Imperial Stout. Tymczasem wygrało piwo w stylu delikatnym, mało charakterystycznym, właściwie nieco bezpłciowym. Dodatkowo rodziło to wiele problemów, od nazwy poczynając, a na trudności w zamaskowaniu nut żelazistych, z którymi borykał się browar w Cieszynie kończąc. Żartowałem nawet, że to piwo będzie w nowym stylu – Iron Kölsch. Wróćmy jeszcze do problemów z nazwą. Kölsch jest nazwą zastrzeżoną tylko dla browarów z Kolonii, zresztą znaczy ni mniej ni więcej tylko Kolońskie, czyli piwo pochodzące z Kolonii. Dlatego też piwo zostało nazwane Brackim Grand Championem Birofilia 2011, zamiast Brackim Kölschem. Co to w ogóle za styl? Przez BJCP jest zaliczany do piw hybrydowych, czyli ani to ale, ani lager. W skrócie rzecz biorąc jest to piwo fermentowane szczepem drożdży górnej fermentacji, choć w dolnym zakresie temperatur dla tych drożdży (16-18°C), co sprawia, że nut typowych dla górnej fermentacji w stylu brytyjskim czy belgijskim, tam właściwie nie ma. Dodatkowo cicha fermentacja jest przeprowadzana w temp. bliskich 0°C, czyli jest to klasyczne lagerowanie. W ten sam sposób prowadzi się też fermentację kuzyna z Dusseldorfu, czyli alta. Różnica jest w zasypie, podczas gdy alt bazuje na słodzie monachijskim, kölsch opiera się na słodzie pilzneńskim – stanowi on nawet 100% zasypu. Chmielony szlachetnymi niemieckimi odmianami chmielu, pod względem goryczki jest młodszym bratem pilsa.

Wreszcie 6. grudnia piwo trafiło do sklepów. W przeciwieństwie do ubiegłorocznego Grand Championa, czyli Brackiego Pale Ale Belgijskiego, do strony estetycznej nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń. Etykieta jest gustowna, przemyślana, z napisem Grand Champion napisanym kojarzącą się z językiem niemieckim gotycką czcionką. Na etykiecie, szklance i kapslu to samo logo. Co do szklanki, to pomimo unikania wszelkich odniesień do Kolonii w nazwie czy na kontretykiecie, zdecydowano się na oryginalny kształt szklanki do kölscha czyli tzw. Stange. Po przelaniu do szklanki widzimy piwo barwy złocistej, ocierającej się o miodową, klarowne. Zwieńczoną drobną dość obfitą pianą, która ładnie oblepia szkło. W zapachu nuty siarkowe, chmielowe i słodowo-biszkoptowe. BGCh pachnie jak żaden pils w Polsce nie pachnie. W smaku nuty biszkoptowe-słodowe, dość wytrawne, z leciutką słodyczą i średnią goryczką, Powiedzmy sobie szczerze, gdybym nie wiedział że kölsche takie są, to może byłbym rozczarowany. Bo jedyne co można zarzucić oprawie tego piwa, że opis Jana Szały – Subtelne w smaku piwo górnej fermentacji o jasnej, słonecznej barwie. Tak niepodobne do innych, które znasz. – prawdziwy jest tylko w pierwszym zdaniu, bowiem to piwo jest bardzo podobne do tego, co znamy. Gdyby startowało w kategorii munich helles to też by sobie doskonale poradziło, względnie delikatnie chmielony pils niemiecki. Tym co je wyróżnia jest perfekcyjne wręcz wykonanie – chylę czoła przed ekipą Brackiego Browaru Zamkowego, bo zadanie to było arcytrudne. Poradzono sobie przede wszystkim z nutą żelazistą, która właściwie nie występuje, a nawet jeśli minimalnie jest wyczuwalna to bez problemu można ją wziąć za atrybut aromatu chmielowego. Uzyskano piękny, wyraźny aromat chmielowy, Nie ma śladu diacetylu, DMSu czy nut kartonowych. Jednym słowem da się. Piwo jest bardzo pijalne, ale nie dostarczy nam szczególnie bogatych doznań. Wypicie 3 buteleczek Brackiego Grand Championa nie zabiera wiele czasu. 😉 Rodzi się wątpliwość, czy butelka nie jest jednak zbyt mała.

Piwo jest bardzo dobre i bardzo stylowe, ale jednak mam wielkie uczucie niedosytu, że tym Grand Championem Grupa Żywiec za bardzo nie poszerzy horyzontów piwnych Polaków. To jest kolejne złociste piwo, owszem bardzo dobre, ale różnice wobec jasnego lagera są tak subtelne, że przeciętny konsument w ogóle ich nie dostrzeże. No ale tego można się było spodziewać od początku – ten styl tak ma. Jednak w czerwcu spodziewałem się, że dodatkowo będzie to spektakularna katastrofa, bo browar sobie z tym stylem nie poradzi. Okazałem się, na całe szczęście, marnym prorokiem. Pijcie zatem Brackiego Kölscha póki świeży, bo ten styl się kiepsko starzeje i nie polepsza się z czasem.

14 KOMENTARZE

  1. Też mi się wydaje, że aż tak bardzo to piwo się nie różni od piw komercyjnych dostępnych na rynku. Mi skojarzyło się z Vaclawem z Van Pura, które ostatnio piłem.

    • Po kolejnej buteleczce BGCh2011 stwierdzam, że to piwo nie ma równych na naszym rynku! Rzeczywiście da się poczuć wyjątkowość tego trunku. Brawo Janku, brawo browar Cieszyn! 😉

  2. Nuta żelazista właściwie nie występuje!? Nie powiem by w tym piwie było więcej żelaza niż w niemieckim Panzerkampfwagen VI Tiger, ale czuć je bezsprzecznie. Ja osobiście żelazo w piwie lubię, co nie zmienia faktu, że jest to wada, w moim odczuciu jak najbardziej wyczuwalna na drugim planie.
    Bardzo dobre piwo.

  3. Mam wrażenie, że od początku byłeś trochę sceptycznie nastawiony do tego piwa. No, nie jest to ani treściwy RIS, ani jakiś przyjemny Belg, ani nawet lager wiedeński o podwyższonym alkoholu. Mogłoby się wydawać, że to piwo zwykłe, gdyby nie fakt, że jest niezwykle wysmakowane i absolutnie nie do podrobienia przez żaden inny browar w Polsce. To nie jest piwo z Koloni, nie jest z Poznania, jest z Cieszyna. Nie jest kopią żadnego piwa. Spośród trzech dotychczasowych Grand Championów tegoroczny jest technicznie zdecydowanie najlepszy. Może powinien być nieco bardziej odfermentowany, ale to szczegół. Żaden inny browar w Polsce nie byłby w stanie uwarzyć tak delikatnego piwa łączącego w sobie lekkość i goryczkę pilsa z estrowością pochodzącą od górnej fermentacji i osiągnąć tak zdumiewający efekt. Pewnie, że jest zbyt subtelne i zbyt drogie, by mogło przebojem wbić się na stoły zwykłych piwoszy. Ale jest doskonałe i pyszne.

    • Ja doceniam to czego udało się dokonać w Cieszynie. Wręcz boli, mnie że nie jest to doceniane. Łatwiej rzucić na kolana RISem, porterem czy witbierem. Tylko, że w pewnym sensie para idzie w gwizdek, bo koelsch jako taki nie jest i nie będzie ulubieńcem publiczności.

  4. Ja też nie czuję metalu, a jestem na ten posmak bardzo wyczulony. No, może coś tam trochę, na granicy percepcji, ale na pewno nie przeszkadza w odbiorze piwa.

    A że jest podobne do jasnego lagera – tym lepiej, znajdzie więcej odbiorców. Sądzę, że tym razem sprzedadzą cały nakład.

    • Właśnie tu jest chyba paradoks tego piwa, że im mniej ktoś jest obeznany z piwnymi stylami, tym bardziej jest rozczarowany Brackim Grand Championem. Bo po prostu nie wyczuwa tej subtelnej różnicy między koelschem, a pilsem czy hellesem.

  5. No, pięknie, ładnie, fajne są te specjalne edycje BRACKIEGO, ale pamietajmy – są one mozliwe tylko, gdy bedzie istniał Cieszyński Browar Zamkowy…czyli – pijmy BRACKIE, jako i ja teraz czynię !

Dodaj komentarz