Jak zostałem BJCP-fobem

13
235

Zapewne większość czytelników wie dobrze, co oznacza skrót BJCP, ale dla tych, którzy jednak nie wiedzą, parę słów wprowadzenia. Beer Judge Certification Program, to dosłownie tłumacząc Program Certyfikowania Sędziów Piwnych. Jest to organizacja non-profit powstała w Stanach Zjednoczonych w 1985 r. na fali wzrastającej popularności piwowarstwa domowego. Jej celem jest szkolenie i egzaminowanie sędziów konkursów piwa. Obecnie w BJCP działa ok. 3.700 aktywnych sędziów, a przeszkolono do tej pory ponad 7 tysięcy. W zasadzie można by stwierdzić, że ani nas to ziębi ani grzeje, co najwyżej można by spojrzeć na ich potęgę z podziwem gdyby nie… klasyfikacja stylów piwa, która poprzez zasiedzenie stała się wyrocznią w temacie tego, jak piwo nad Wisłą ma smakować, aby można było je nazwać stylowym. Uważam zresztą, że poza pewnymi drobnymi mankamentami jest to kawał doskonałej roboty, który jeszcze długo będzie niedościgłym wzorem i właśnie dlatego myślę, że dojrzeliśmy już do tego, aby odciąć pępowinę i stworzyć własne zestawienie.

Po co zmieniać coś, co działa dobrze? Najprostszą odpowiedzią jest, bo jednak nie działa tak dobrze. Najbardziej jaskrawym tego przykładem jest opis porteru bałtyckiego. Otóż wg Amerykanów nasz piwowarski skarb wcale nie musi być piwem dolnej fermentacji. Co więcej dolną granicą ekstraktu jest niecałe 15ºBlg i zawartość alkoholu 5,5-9,5%. No przyznajcie sami, że porter o 5,5% zawartości alkoholu to jest śmiech na sali. Można co prawda hipotetycznie założyć, że to jednak Amerykanie lepiej wiedzą jak warzyć porter bałtycki, ale wyobraźmy sobie sytuację gdy taki górnofermentacyjny porter o ekstrakcie 15ºBlg trafi na nasz konkurs. Wówczas polscy sędziowie odrzucą go za zbyt niską pełnię i za nieczysty aromat. Gdybyśmy przyjęli klasyfikację BJCP jako obowiązującą byłoby to co najmniej dyskusyjne.

Drugim mankamentem jest amerykocentryzm. Przypuśćmy, że chcielibyśmy przyporządkować do jakiegoś stylu Tyskie Gronie lub Warkę Jasne Pełne, wówczas jedynym sensownym wydaje się Standard American Lager. Czy nie brzmi to głupio? Poza tym, za Oceanem są ślepi na to, czego nie można kupić na miejscu. Oczywistym więc jest, że nie znają Grodziskiego, Gose ale też, co już dziwniejsze, Tmavego. Za to znają American Stout, American Wheat, American Barleywine czy American Amber Ale, których przedstawicieli w naszych sklepach można policzyć na palcach ręki doświadczonego drwala.

Stało się więc jasne, że potrzebujemy własnej klasyfikacji. Jej zapowiedzią jest opis 10 kategorii przyszłorocznego konkursu w Żywcu. Już po nich można zobaczyć w jakim kierunku chcielibyśmy podążać. Jak widać są tam style, które właściwie bez większych zmian dopasowaliśmy jedynie do układu naszego arkusza oceny piwa. Są takie, które nie występują w BJCP, jak Rauchbock, czy które połączyliśmy w jedno jak amerykańska i angielska odmiana Barleywine. Są takie, którym uprościliśmy nazwę jak Bitter zamiast Ordinary Bitter, czy którym doprecyzowaliśmy nazwę jak Hefeweizen zamiast Weizen/Weissbier. Oczywiście póki co, te zmiany nie są wielkie (największa to Rauchbock). Pewnie też opisy tych stylów wymagają jeszcze obróbki stylistycznej, być może innego rozłożenia akcentów, ale jest już jakiś punkt zaczepienia. Teraz czeka nas praca, często burzliwa, nad usystematyzowaniem i zdecydowaniem które piwa leżą w kręgu naszych zainteresowań, a które nie. Pracą tą zajmą się, jak sądzę, członkowie Komisji ds. Szkolenia i Certyfikacji Sędziów Konkursów Piwa PSPD oraz przeszkoleni już sędziowie. Oczywiście swoje uwagi może zgłosić każdy, jednak prace będą się odbywały w tym gronie.

Sceptykom, którzy chcieliby zarzucić nam zbędną megalomanię, bo przecież wystarczy dodać do klasyfikacji BJCP te style, których nam brakuje, a to co nam nie pasuje zmienić, chcę zwrócić uwagę, że bez zgody BJCP nie można wprowadzać tam żadnych zmian. A z kolei przetłumaczenie żywcem i nazwanie tego swoją klasyfikacją, byłoby po prostu nadużyciem, by nie rzec plagiatem. Rodzi się pytanie, czy już adaptując opisy tych 8 stylów nie ocieramy się o kopiowanie czyjejś myśli. Nie sądzę, w końcu to nie BJCP wymyśliła Dry Stouta czy Witbiera, a wzorowania się na ich zestawieniu uniknąć nie sposób. Zdaję sobie sprawę, że dla wielu piwowarów, zwłaszcza tych którzy BJCP znają na pamięć będzie to trudne do przełknięcia. Cóż zobaczymy czy nasza klasyfikacja wygra próbę czasu.

Wracając do BJCP jako organizacji, to wydaje mi się, że możemy się od nich bardzo wiele nauczyć. Nie od rzeczy byłoby, gdybyśmy w Polsce mieli chociaż kilku sędziów certyfikowanych BJCP. Nie powiem, gdyby okoliczności mi pozwoliły sam chciałbym się sprawdzić w takim egzaminie i potem sędziować na jakimś zagranicznym konkursie. No ale zejdźmy na ziemię, póki co przed nami wielkie wyzwanie logistyczno-organizacyjne, czyli konkurs w Żywcu. Mam nadzieję, że po jesiennym kursie sędziowskim nasze grono powiększy się o nowych sędziów, bo same eliminacje to będzie wyzwanie nie lada.

PS: powyższy tekst ukazał się w 4. numerze Piwowara w cyklu pt. „1000 IBU”.  

13 KOMENTARZE

  1. „Nie sądzę, w końcu to nie BJCP wymyśliła Dry Stouta czy Witbiera” No tu się jednak boję. Znając ich podejście z IT gdzie mają opatentowane np odblokowanie telefonu poprzez pocieranie palcem z jednym z kierunków, możliwe że jak by się uparli to by się sądzili. Na szczęście pozostaje jeszcze tłumaczeni, powoływanie się na historię samych piw itd…
    Zgadzam się z większością tego co napisałeś, jedynie pozostaje nam praca nad definicją stylów i uważam że trzeba nad nimi trochę inaczej popracować niż to do tej pory robiliśmy. Ale to pewnie nie miejsce nad taką dyskusją.

  2. Wesołe jest też ograniczenie OG portera bałtyckiego do 1.090, czyli 21,4Blg :). Czyli nasze klasyczne portery powinny być oceniane jako imperialne stouty.

  3. Mnie z kolei przeszkadza to, że klasyfikacja stylów BJCP jest traktowana jak wyrocznia. Czeski pilzner z 10% ekstraktu? Export dunkel z odrobinę większą ilością chmielu, niżby to wypadało z liczb dla munchener dunkel? Szkocki stout? Szkocki porter? Stout angielski? Jasny weizenbock? Koźlak holenderski? To wszystko są „specialty beer”, a tymczasem jest tego bardzo dużo. Jak popularyzować różnorodność, skoro od początku ogranicza się do sztywnej listy stylów, które można ocenić w miarę obiektywnie?

    Amerykanie mimo wszystko bardzo szybko to zrozumieli, że wygrywa się innowacyjnością i stąd są te wszystkie obśmiewane belgijskie IPA czy portery, imperialne pilznery, niemieckie stouty i brzoskwiniowe weizeny.

    Marzy mi się lista kategorii na konkurs żywiecki, na której byłoby np. „piwo jasne górnej fermentacji aromatyzowane owocami” lub „ciemne piwo dolnej fermentacji do 14% ekstraktu, wyraźnie słodkie i z zapachem czekolady lub kakao”. Albo „jasne piwo ze zbożowością na pierwszym planie”. Albo „jasnobursztynowe piwo o lekko opiekanym aromacie”.

    Brew to taste, not to style.

    • Projektując piwa często używam Beersmitha i próbuję zmieścić się w widełkach BJCP, wynika to po prostu z tego, że nie znam za dobrze dużej części styli piwnych.
      Natomiast bardzo pobadałyby mi się konkursy np, „piwo bursztynowe dolnej fermentacji wędzone”, „ciemne piwo górnej fermentacji w stylu belgijskim”

  4. Ja myślę, że to kwestia umiejętności stosowania BJCP jako narzędzie przydatnego do opisywania piwnej rzeczywistości. Dokładnie tak jak linijka, niezatopiona w geometrii ale nikt nie śmie twierdzić, że za jej pomocą można „zmierzyć” całą matematykę. Problem nie tkwi w BJCP, jej powstanie miało głęboki sens, tylko w jej stosowaniu. Jeśli ktoś podchodzi do tej klasyfikacji jak do biblii to ma problem. Zresztą to jest sytuacja który dotyka wszystkie zinstytucjonalizowane idee. Podobne odczucia miałem pisząc cykl o piwach angielskich zagłębiając się w temat CAMRy.

  5. Nie jestemw elitach BJCP ale z rozmow jakie prowadzilem z szefami tej organizacji wynika ze oni sobie zdaja sprawe ze slabych stron ich systemu. Jako ze ow organizacja jest duza i troche skostniala ciezko im zmieniac system tak szybko jak by sie chcialo. Z natury ow organizacji amerkocentryzm wynika , nadal duza czesc ich pracy to konkursy piw domowych itp. Zmodifikowany do potrzeb reginalnych BJCP w Polsce dlaczego nie? Ja jestem za….

    • Popieram Przedmowce.
      Prosze spojrzec co sie dzialo z Cascadian Black Ale a.k.a. Black IPA. Setki ludzi kruszylo kopie tylko o to, jak nazwac ten styl! Na HomebrewTalk, setki wpisow – BJCP zarzucano inercje, brak jakichkolwiek dzialan dot. innych nowych stylow od 2008 itp.
      Spokojnie … nie ma co sie obrazac, ze nie ma tego lub innego stylu, ze jest zle/blednie sklasyfikowany itp.
      W Stanach liczy sie lobbing, wiec skutecznie lobbujmy i naciskajmy na pewne zmiany! A w miedzyczasie warzmy swoje ;P

  6. Mea culpa, oczywiscie nie maja az tylu. Zle zrozumialem wpisy na ichnich forum dot. klasyfikacji i skali BJCP.
    Ale co do tematu, to sam Jamil Zainascheff w jednym ze swoich podcastow skrytykowal sedziow/tworcow BJCP. Za to mianowicie, ze nie jezdzili po swiecie i nie probowali piw swiezych, prosto z browarow. Tworzyli oceny stylow na podstawie ‚egzemplarzy’ eksportowych nie wiadomo jak transportowanych i w jakich warunkach przechowywanych.Sporo z nich moglo byc po prostu utlenione, z wypaczonym smakiem itp. itd.

    • Już nawet nie to, że z wadami, ale że widzą tylko te zgłoszone. To podobnie jak w winiarstwie znawcy odwiedzają różne zakątki winnego świata, by czegoś ciekawego nie przegapić. Dla siebie samego.

Dodaj komentarz