Z wizytą u Kocoura

7
182

Jadąc do Norymbergi na Brau Beviale, postanowiliśmy zrobić postój w Varnsdorfie, w kultowym już browarze Kocour. Browar ten założony w 2007 r. przez Honzę Kočkę i Josef Šustę. Ten pierwszy jest czeskim miłośnikiem piwa, twórcą portalu svetpiva.cz, promotorem piwowarstwa domowego w Czechach, zaś ten drugi jest właścicielem firmy transportowej. Jak rozumiem, za część koncepcyjną odpowiada Honza Kočka, a inwestorem jest Josef Šusta. Przez pierwszych kilka lat piwo z Kocoura było warzone na instalacji z zamkniętego węgierskiego minibrowaru o wybiciu 6 hl, a serwowano jest w restauracji Noprosu. W 2010 w byłej fabryce ceramiki, w której znajduje się browar, zaczęto adaptować jej pomieszczenia na firmową piwiarnię. Latem zamontowano tam nową, choć zabytkową, miedzianą warzelnię o wybiciu 14 hl. Warzelnia ma ponad 60 lat i była używana do szkolenia piwowarów w praskim Braniku. Varnsdorf leży na zachodnich rubieżach Czech, właściwie z 3 stron otoczony niemiecką granicą. Z czeskiego, ale też polskiego, punktu widzenia na krańcu świata. Nie będę się wgłębiał w jakieś opowieści o zabytkach czy pięknych okolicznościach przyrody, bo gdy dotarliśmy do browaru było już ciemno, a Varnsdorf opuściliśmy przed świtem. Tym, co sprawia, że warto wybrać się do Kocoura jest bar z 15 kranami. Serwowane są z nich piwa warzone na miejscu, jak i te z zaprzyjaźnionych browarów (szczególnie z niemieckiego Löbau).

9 kranów i tablica z aktualną ofertą

Jak widać w ofercie było 13 piw, z czego 3 z Löbau (2 portery – czereśniowy i truskawkowy oraz weizen) oraz Zlata Raketa z Matuski. Z kranu było też, niewymienione w ofercie, piwo bezalkoholowe, ale nie wiem skąd.

Kolejne 6 kranów, w dali warzelnia

Lokal urządzony jest w stylu industrialnym, wszechobecne  rury, lampy w ochronnych kloszach, dobrze korespondują z logo i etykietami Kocoura, które mają fabryczny, by nie rzec postnuklearny klimat. Nalewak przy barze, z nietypowymi kranami odkręcanymi w bok, ozdobiony jest logo wytłoczonym w miedzi, podobnie krzesła mają logo na oparciu. Na miejscu można zakupić szklanki, koszulki, no i piwo w szklanych but. 0,3L i 0,5L oraz w 1L PETach. Piwo znajduje się w lodówce z firmowym plafonem.

Jedno z piw Kocoura, niestety nie jestem pewien które. Na drugim planie ozdoba nalewaka.

Pierwszym zamówionym piwem był Catfish Sumeček, co po angielsku i czesku znaczy sum (taka ryba). Jak się okazało było to najlepsze degustowane tego dnia piwa. Lekkie (zaledwie 11% ekstraktu), z bardzo bogatym aromatem pochodzącym od amerykańskich chmieli. Można go pić litrami, a ja zamówiłem jedynie 0,3L, ale to dlatego, żeby spróbować też innych piw.

Zabytkowa 60-letnia warzelnia

Następne w kolejce były: Haka NZ, czyli piwo chmielone nowo-zelandzkim chmielem; IPA Samurai, które mnie rozczarowało, bo aromat był słaby, prawie w ogóle nie było w nim nut cytrusowych, żywicznych, jakie znam z wersji butelkowej; Quatterback, czyli Imperial IPA, ciekawe, bogate, choć aromatowi daleko było do tego z Sumečka. Na koniec nie odmówiłem sobie jeszcze Zlatej Rakety z Matuski. Bardzo podoba mi się takie podejście, aby inne browary traktować jak sojuszników, a nie konkurentów. Zakupiłem kilka piw do domowej degustacji i wrażeniami podzielę się, mam nadzieję, w najbliższym czasie.

Piana - rewelacja

Ze względu na kiepskie światło, fotki nie powalają jakością, więc tym którzy czują niedosyt, polecam obejrzenie filmu poświęconego Pivovarovi Kocour, w którym występuje współzałożyciel Honza Kocka.

7 KOMENTARZE

  1. Jak komentowałem już nie raz na BB, mi również Sumeczek wydaje się być obecnie najlepszym piwem z Kocourowa. Następnie Hoppy Cat, którego jak widzę nie trafiłeś. Legenda IPA Samuraja faktycznie zbladła i przyznaję, już go nie kupuję…

    Na marginesie dodam, że miedziana warzelnia jest tam od 2010r. (nie 2011). A co do właścicieli: Josef chyba mieszka nad browarem, można go tam spotkać w zasadzie każdego dnia. Natomiast Honzy nigdy nie spotkałem – może bywa tam rano? 😉

  2. Hoppy Cat wczoraj degustowałem z PETa i coś z nim było nie halo. Mimo daty, do 5 grudnia miał intensywny aromat i posmak skwaśniałego pumperniklu. To raczej nie był efekt zamierzony.

    Co do warzelni, to już poprawiam. A co do Honzy, to spotkałem go… w Norymberdze. 😉

  3. Co do Złotej Rakiety od Matuški to zapewne dlatego gościła na barze, gdyż beczkę zostawili koledzy ze Zlý časy uczestniczący w AleFestivale. Tyle było tam piw, że po prostu nie zdążyli jej podłaczyć. Wstępnie chcieliśmy ją kupić na Minizlot browar.bizu ale kaucja okazała się ciut duża…

  4. A jak oceniłeś podczas swojej wizyty Haka NZ lagera? Bo ja pierwszy raz spróbowałem niedawno i szczerze mówiąc taki mariaż egzotycznych chmieli z pilsem średnio mi przypadł do gustu. Trochę miałem wrażęnie jakby mi ktoś pilsa z APA wymieszał pół na pół 😉

    • Ja akurat lagera czy pilsa chmielonego amerykańskimi odmianami bardzo lubię. Haka NZ Lager jakoś mnie w fotel nie wgniotło. Było ok, ale najlepszy wówczas był Sumecek.

Dodaj komentarz