Leżajsk Pszeniczne z… Cieszyna

27
105

O Leżajsku Pszenicznym dowiedziałem się na Brackiej Jesieni 9. września. Niby była to tajemnica, ale chyba poliszynela. To zresztą było ciekawe doświadczenie. Z racji, że przewodniczyłem pracom komisji sędziowskiej, a jednocześnie robiłem za stewarda, czyli polewałem kolegom sędziom próbki, zakładałem że po raz kolejny zwiedzać browaru nie będę, bo ani czasu nie było, ani chęci. Dostałem jednak misję, żeby oprowadzić po browarze Jana Szałę, czyli naszego Grand Championa 2011. Okazało się, że była to wielka atrakcja także dla mnie, bo pomimo soboty, wreszcie trafiłem na browar pod pełną parą. Najpierw odwiedziliśmy warzelnię, a tam akurat trwała filtracja. Korytko brzeczkowe, ze strugami brzeczki, unoszącymi się oparami i aromatem gorącego filtratu, robi wrażenie niesamowite. Poniżej możecie zobaczyć filmik, na którym filtruje się właśnie pszeniczne. Leżajsk Pszeniczne.

Później poszliśmy na fermentownię, gdzie oczy cieszył widok burzliwie fermentującej brzeczki, a nozdrza atakował wspaniały aromat goździkowo-bananowy.

Akurat tam, gdzie trwała najburzliwsza fermentacja było kiepskie światło, więc zdjęć stamtąd nie mam. Widok kotłującej się w kadziach brzeczki był niesamowity. Tak burzliwej fermentacji jeszcze w browarze nie widziałem.

Jest też garść ciekawych informacji z tej wizyty, a mianowicie ekstrakt brzeczki nastawnej to 12,5° Plato (tożsamego ze skalą Balinga)  oraz użyty szczep drożdży czyli suche drożdże Fermentis WB-06, na których sam wielokrotnie (z różnym, ale raczej średnim, skutkiem robiłem piwo).  Uczucia miałem mieszane, z jednej strony serce rosło, gdy patrzyło się na browar działający na pełnych obrotach, z drugiej dlaczego to nie mogło być Brackie Pszeniczne? Dlaczego nie trafi do normalnych sklepów, czy do sieci delikatesowych, jak ostatni Grand Champion, tylko będzie dystrybuowany w sieci dyskontowej Biedronka? Odpowiedź jest prosta, bo Biedronka ma 1700 sklepów i jeśli na każdy sklep pojedzie 1 paleta, a myślę że średnio raczej 2, to już jest 3400 palet. Na każdej palecie niech będzie 50 kartonów, to daje 3 400 000 butelek, czyli 17.000 hl. Dla porównania, tegorocznego Grand Championa 2011 uwarzono 900 hl. Dodatkowo, oprócz różnych nieprzyjemnych stron, współpraca z taką siecią ma zalety natury logistycznej. Mianowicie towar dowozi się do magazynów centralnych, z których już transportem Biedronki trafia on do poszczególnych sklepów. Nie trzeba się biedzić z wciskaniem tego do każdego spożywczaka.

W przypadku Brackiego Browaru Zamkowego ma to jednak też spore minusy. Ponieważ tych sklepów jest tak dużo, a piwo musi trafić właściwie równocześnie do wszystkich, to trzeba najpierw produkować na magazyn i dopiero po osiągnięciu jakiegoś poziomu zapasu tego piwa można wypuścić to na rynek. Doskonale widać to, po fakcie, że na początku września były warzone pierwsze warki, a piwo trafia do sklepów dopiero pod koniec października. Piwo w stylu hefeweizen, a więc pszeniczne w stylu bawarskim ma to do siebie, że najlepsze jest świeże i naprawdę nie potrzebuje długiego leżakowania. W browarach restauracyjnych często się zdarza, że pszeniczne jest w kranach po mniej niż 2 tygodniach od warzenia. Nie zdziwiłbym się gdyby  występowały znaczne różnice pomiędzy piwem z początku września, a tym z początku października. Stawiam orzechy przeciwko kamieniom, że lepsze będzie to świeższe. Miałem okazję podczas Brackiej Jesieni spróbować tego piwa niepasteryzowanego, z beczki. Było naprawdę bardzo dobre, jak nie na WB-06, a prawdopodobnie miało ok. tygodnia.

Pełen obaw podchodziłem do degustacji tego piwa już w butelce. Po pierwsze dlatego, że jest pasteryzowane. Choć Martin Zuber z Paulanera zapewniał mnie, że piwo pszeniczne niefiltrowane ale pasteryzowane jest lepsze od takiego z żywymi drożdżami, bowiem nie zachodzą w nim tak gwałtowne zmiany związane z autolizą drożdży. Jest to proces obumierania komórek drożdży i ich rozpadu. W sensoryce (czego nauczyłem się podczas kursu sędziowskiego) autoliza objawia się zapachem przypalonego mleka, pieczonego w ogniu ziemniaka. Cóż, piwa refermentowane w but. potrafią mieć kilkuletni (a nawet kilkunastoletni) okres przydatności do spożycia i jakoś nie smakują pieczonym ziemniakiem. Być może chodzi o to, że w weizenie jest tyle tego osadu, że zmiany te zachodzą szybciej. Faktem bezspornym jest jednak to, że pszeniczne najlepsze jest świeże i powie Wam to każdy piwowar domowy. Dlatego moją obawę potęgował fakt, że od warzenia minęło niemal dwa miesiące. Dodatkowo piwo jest, podobnie jak wszystkie inne z BBZ, butelkowane w browarze w Żywcu. Dodatkowy stres, w postaci transportu cysterną też chyba pozytywnie na piwo nie wpływa.

Wczoraj otrzymałem przesyłkę z butelką piwa Leżajsk Pszeniczne. Pomny moich wrażeń z degustacji Żubra Ciemnozłotego, wybrałem się do obornickiej Biedronki, celem zakupienia próbki kontrolnej. Okazało się, że jeszcze nie dojechało. Zakładam bowiem, że ja dostałem piwo świeże – data przydatności 05.04.2012 i chciałem je porównać z takim, które można kupić w sklepie.

Jeżeli chodzi o etykietę, to szaleństwa nie ma. Ot, etykieta Leżajska z dopiskiem Pszeniczne, pewnie spodoba się miłośnikom klasyki. Cieszy firmowy kapsel, dedykowany Pszenicznemu. Całość dla mnie jest raczej sztampowa i nudna. Ale i tak jest nieźle, bo w pierwszej chwili, jak usłyszałem, że to piwo dla Biedronki, to bałem się, że je zapuszkują. Do piwa dołączona była krótka ulotka ze sposobem nalewania. Nie mam pojęcia, czy będzie też na butelkach w sklepach. Jeszcze jedna uwaga, butelka jest jak najbardziej zwrotna, jest to klasyczna but. ŻGB. Z tego co wyczytałem na forum browar.biz w Biedronkach nie bawią się w jakieś zwrotne opakowania. Biorąc więc pod uwagę, że butelkę tę bez problemu można oddać w innym sklepie i odzyskać 0,35zł, to cena 2,69zł jest doprawdy dumpingowa, czy może dyskontowa.

Po przelaniu do szklanki pojawia się średnioobfita piana, która dość szybko opada do półcentymetrowej warstewki, by po kilku minutach zredukować się do rachitycznej obrączki. Nie oblepia szkła. Tak że jeden z atrybutów dobrego weizena odpada. Kolor jest złoty, ładnie mętny, drożdże (pewnie w wyniku transportu) rozprowadzają się równomiernie, nie tworzą się grudki, czy gluty. W zapachu przyjemny fenolowy aromat goździków, podbudowany bananem – klasyka. Najważniejsze jednak, że nie ma śladu nuty żelazistej. Test skórny też niczego (sic!) nie wykazał. Zaczynam z optymizmem myśleć o Brackim Grand Championie Birofilia 2011. W smaku wyraźnie czuć, że jest to bardziej wytrawna interpretacja stylu (na WB-06 to typowe), ale bynajmniej nie jest to piwo wodniste. Wiele bardzo dobrych weizenów, które piłem ma podobną niską pełnię (dobrze można to rozpoznać degustując z zatkanym nosem). Tak naprawdę nasz język, czy może bardziej mózg, jest oszukiwany przez nos. Aromat bananowy sprawia, że piwo wydaje nam się słodsze i pełniejsze niż jest w rzeczywistości. Jeśli tego octanu izoamylu zabraknie, piwo będzie wodniste, puste, ostre. Dodatkowo uczucie pełni zwiększa obecność drożdży, dlatego koniecznie należy wlać cały osad. W smaku mamy jeszcze przyjemną cytrusową kwaskowość i w tle nieco mdłą nutę charakterystyczną dla tego szczepu drożdży. Mój egzemplarz był naprawdę wzorcowym przykładem stylu hefeweizen. Znacznie lepszy od pitego przeze mnie niedawno lanego Tuchera. Zrobiłem nawet porównanie z Książęcym Pszenicznym, ale ten wpis jest już i tak rozdęty, że być może wrażenia opiszę za kilka dni.

Podsumowując, wyszło całkiem dobrze i to na kilku różnych płaszczyznach. Po pierwsze, smak jest, wbrew moim obawom, bardzo dobry (choć będę się starał zweryfikować go kupując jeszcze to piwo w sklepie). Po drugie, Bracki Browar Zamkowy ma co robić, a to ważne, bo w kryzysie koncepcje zmieniają się czasem jak w kalejdoskopie. Po trzecie zaś i może najważniejsze, piwo pszeniczne ma szansę trafić pod strzechy. Pomimo mojego sceptycyzmu muszę pochwalić tę decyzję, choć uważam, że BBZ można wykorzystać dużo lepiej niż tylko tłukąc tę pszenicę do dyskontów.

27 KOMENTARZE

  1. no i jestem zaskoczony 🙂 wygląda na to że będę musiał po wielu miesiącach przerwy odwiedzić biedronę. Ostatnio miałem okazję degustować Książęce i byłem miło zaskoczony, teraz czytam twoją relację i znowu pozytyw. Od dłuższego czasu miałem wrażenie ze w Polsce nie da się napić dobrej pszenicy jak się jej samemu nie uwarzy… 🙂 a tu takie zaskoczenie.

  2. a czy na etykiecie piszą, że piwo wyprodukowano w browarze w Leżajsku? dla mnie to najbardziej irytująca cecha koncernów – niby mają te regionalne browary, a potem się okazuje, że leżajsk powstaje w Cieszynie,a w dodatku butelkują go w Zywcu. koszmar jakiś 🙂

    cena wydaje się dumpingowa, ale przypominam, ze kiedyś nieistniejąca sieć Plus miała w ofercie bardzo tanią niemiecką pszenicę, podobnie Lidl co jakiś czas wrzuca do swojej oferty pszeniczne, również w śmiesznej cenie.

    • Nie, nie podają miejsca produkcji, (ale podają pełen skład). W pierwszej wersji była to nawet jakaś tajemnica, ale koniec końców tyle osób widziało podczas zwiedzania jak to piwo fermentuje, że o żadnych sekretach nie może być mowy. Ja tam bardzo się cieszę, że to piwo jest warzone i fermentowane w Cieszynie.

    • Browar w Cieszynie to jest właśnie regionalny mały browar, dużo mniejszy od browaru w Leżajsku. A co do butelkowania – to po prostu malutki cieszyński browar nie ma linii butelkowania.

  3. Ciekawa jest rywalizacja KP z GŻ na pszenicę. Oba piwa mają dobrą oprawę wizualną, nawet z dodatkowymi elementami. Same w sobie są dobre. KP jednak kupuje je zagranicą i nawet pisze gdzie, GŻ warzy u siebie, ale straszenie gmatwa pochodzenie piwa (inny browar warzy, inny rozlewa, inny firmuje – strasznie mi się to nie podoba). Cenowo chyba są zbliżone, jednak GŻ idzie na duży wolumen i dużą sprzedaż w dyskontach, a zarazem obecność w świadomości dużej części ludzi, co też pozytywnie może odbić się na marce Leżajsk. Cieszyn będzie pewnie warzył kolejne warki pszenicy, a czy KP kupi więcej piwa w Holandii – zobaczymy.

    • Słuchajcie, akurat tego rozlewu w Żywcu nie ma się co tak strasznie czepiać, bo po prostu w Cieszynie nie ma linii do rozlewu i z tego co kojarzę nigdy (albo od dawna) nie było. Oczywiście czepić należy się tego, że nie napisano na etykiecie „warzone w Brackim Browarze Zamkowym w Cieszynie, rozlane w Browarze Żywiec w Żywcu”. To by było uczciwe postawienie sprawy, no ale skoro można się kiwnąć, to się kiwa.

    • Co do cen – Książęce Pszeniczne widziałem w kilku sklepach, zawsze ok 4.49, wiec jest o wiele droższe.

      Co do Leżajska, mnie nie zachwycil, zwłaszcza w zapachu, tuż po przelaniu, miałem wrażenie że pachnie jakby grochem albo rozgotowanymi jarzynami. Ale z czasem zapach sie znacznie polepszył, podobnie jak smak. Może trafiłem na późniejszą partię? Ale data przydatnośći to też 05.04.12. Tak czy siak, piwo nie jest złe, a za te cene to nawet całkiem dobre.

  4. W strzyżowskiej Biedronce L(C)P ma tę samą datę co piwa rozsyłane m.in. blogerom.

    Dla zainteresowanych – na WB-06 fermentują wszystkie polskie pszenice, także , Ciechanów, Gościszewo, Konstancin, Łomża, PINTA, Zawiercie, . Plus większość rzemieślniczych.

    • Było to wyjaśnione we wpisie o rosyjskich piwach z John Kinga, ale przytoczę tutaj fragment z wyjaśnieniem:

      *na koniec małe wyjaśnienie, czym jest „test skórny”. Otóż, jeśli wyczuwamy w piwie posmaki metaliczne, to łatwo możemy sprawdzić skąd one pochodzą. Bo pochodzić mogą właściwie z dwóch różnych źródeł, z jonów żelaza, które trafiły do piwa z wody lub z instalacji lub od chmielu. Żeby sprawdzić, zamaczamy palec w piwie i smarujemy piwem skórę przedramienia. Ze względu na stosunkowo wysoką temp. naszego ciała (36,6°C) warstwa piwa szybko odparowuje. Należy zatem powąchać przedramię. Jeśli czujemy wyraźny zapach gwoździ, starych monet, krwi, to znak, że winna jest wysoka zawartość żelaza. Swoją drogą to świetna sprawa, żeby zabłysnąć w towarzystwie. Dla obserwatora z zewnątrz zaś zawsze fantastycznie wygląda, gdy grupka ludzi smaruje sobie piwem rękę, żeby ja potem wąchać.

      • Jak to przeczytałem, to pomyślałem, że już wiem jak smakuje – jak guma balonowa albo syrop cukrowy.
        Ale że nie wypada ferować wyroków bez spróbowania – zakupiłem i mile się zaskoczyłem. Piwo jest całkiem przyzwoite, trochę płytkie i wodniste, ale jednak nie ma ww. wad.

        Jednak fermentacja w dużych zbiornikach rządzi się innymi prawami niz w naszych wiaderkach.

      • Wiesz, temp. widziałem na piwie, które uwarzone było na samym początku września. Później mogli bardziej tej temp. pilnować. Ciągle nie wiem jakie są w obiegu daty rozlewu. Ja piłem tylko piwo z datą 05.04.2012.

  5. Ale sobie smaka zrobiłem od samego rana 🙂
    Co do dystrybucji przez biedonkę to chylę czoła. Biedronki są na każdym kroku, ceny muszą jak to w dyskontach mieć przystępne. Sto razy wolę dobrą pszenicę z Biedronki za rozsądną cenę niż drogie piwa ze sklepów typu Bomi do których trzeba jechać przez całe miasto 😉
    Poza tym ostatnio czytałem, że Biedronka mocno wchodzi w dobre gatunkowe wina. Lokalne sklepy już trzęsą tyłkami. Dla konsumentów to dobrze, a rynek jak zawsze sam się ureguluje… 😉

  6. „średnioobfita piana, która dość szybko opada do półcentymetrowej warstewki” – tak pszenicę potrafią nalać tylko w Browarze Kopyra. 😀

  7. Niestety ja mam zupełnie inne odczucia co do tego piwa. Mój egzemplarz praktycznie był pozbawiony nut bananowo-goździkowych. Z owoców jedynym wrażeniem smakowym były mocno przejrzałe jabłka. Całość psuła lekka nuta przypominająca alkohol izopropylowy. Dlatego zazdroszczę autorowi spróbowania tego piwa świeżego w niespasteryzowanej postaci.

  8. Wszystkie Leżajski są niezłe. Jeśli na spodzie puszki lub na kontretykiecie butelki pojawia się literka „S”, oznacza to, że było warzone w Leżajsku.

Dodaj komentarz