Niepasteryzowane z Namysłowa

9
100

W ciągu ostatnich kilku(nastu) miesięcy nastąpił istny wysyp piw niepasteryzowanych. Przyczyn tego upatrywać można po pierwsze w pewnej stagnacji, by nie rzec depresji na rynku piwa. Po drugie zaś w sukcesie jaki odniósł Niepasteryzowany Kasztelan, czy wśród browarów mniejszych Żywe z Ambera i Ciechan Wyborne. W związku z powyższym mali i duzi postanowili podczepić się pod trend na brak pasteryzacji. Najpierw najmniejsi, a więc Jagiełło, Racibórz i inni. Następnie pojawiły się niepasteryzowane piwa z Łomży, Perły, a także 3 piwa z Grupy Żywiec, a więc Królewskie, Leżajsk i Specjal. Z trendu postanowił skorzystać też browar Namysłów. W dodatku postanowiono pójść na całość i wypuścić całkiem nowe piwo, a nie jedynie „zniepasteryzować” obecną na rynku markę. Najprościej było zrobić Zamkowe Niepasteryzowane. Na szczęście ktoś w dziale marketingu pomyślał i wymyślił, że do amatorów piw niepasteryzowanych niekoniecznie można zaliczyć odbiorców Zamkowego. W dodatku ta sama osoba albo może ktoś z produkcji pomyślał, żeby nie tylko nie poddawać tego piwa pasteryzacji, ale w dodatku fermentację przeprowadzić w otwartych kadziach, a nie wielkich, bezdusznych tankofermentorach. Browar w Namysłowie posiada bowiem takie same otwarte kadzie fermentacyjne jak browary w Cieszynie, Ciechanowie, Lwówku Śląskim czy Raciborzu. Co prawda normalnie ich nie używa, bo wykorzystuje nowoczesne tankofermentory, ale ktoś postanowił wykorzystać ten atut. Tak powstało piwo Namysłów Niepasteryzowane.

Dodatkowo zaangażowano agencję reklamową czy graficzną – nie wiem jaką, ale taką która stworzyła najlepsze piwne opakowanie tego roku. To jest coś niebywałego. Oryginalnie, ze smakiem, dopracowana etykieta, krawatka, do tego kapsel oraz zawieszka na szyjkę. Na kontretykiecie informacja o fermentacji w otwartych kadziach, brakuje mi jedynie podanego ekstraktu brzeczki nastawnej. Jedyne, co troszkę zgrzyta, to te beczki obok ryciny browaru na etykiecie. Grafikowi strasznie widać przeszkadzała tam pusta przestrzeń i postanowił ją koniecznie czymś wypełnić. Nie wiem w jakim celu. Do tego własna butelka zwrotna. Czegóż chcieć więcej?

Na dowód tego, jak doskonały efekt osiągnięto, przytoczę anegdotkę z mojej pracy. Otóż zamówiłem do sklepu to piwo. Dostawa przyjechała późno, nie sprawdzono daty przydatności. Nazajutrz okazało się, że piwo ma zaledwie 5 dni do końca terminu. Zadzwoniłem z reklamacją do hurtowni, a tam – przepraszamy… oczywiście… jeśli się nie sprzeda, to odbierzemy i wystawimy fakturę korygującą… nie ma problemu. No ok – myślę, nie ma stresu, ale spróbujemy sprzedać ile się da. Zrobiliśmy dodatkową ekspozycję. Na drugi dzień pytam pracownika – jak tam, ile się sprzedało tego Niepasteryzowanego Namysłowa? Jak to ile? Wszystko. To świadczy o tym, że opakowanie jest świetne, bo przecież klienci nie próbowali wcześniej tego piwa.

Czas na wrażenia z degustacji. Po przelaniu piana jest fantastyczna, obfita, drobna, niestety jest też krótka i nietrwała, choć ładnie oblepia szkło. Jednak już po kilku chwilach znika całkowicie. Kolor jest złocisty, idealnie klarowny. Zapach jest niestety bardzo słaby, aromatu chmielu brak, troszeczkę aromatów słodu, albo też delikatnych estrów. Smak jest rześki, nieco kwaskowaty, po przełknięciu delikatna chmielowość wyczuwalna retronosowo, bo wąchać możemy od zewnątrz i od wewnątrz. Wąchanie retronosowe to wąchanie tyłem nosa, a raczej wprowadzanie aromatów z jamy ustnej do nosa. Ciekawą techniką pozwalającą uwypuklić ten aspekt aromatu jest zatkanie palcami nosa, nabranie łyku piwa do ust, przełknięcie i następnie odetkanie nosa. Pozwala to wyczuć aromaty, których normalnie nie czujemy. Goryczka jest niestety co najwyżej średnia, ale za to krótka i chmielowa. Ogólne odczucie w ustach jest wytrawne, smukłe (by nie rzec wodniste ;)) z nienachalnym wysyceniem. Pijalność dobra. Ogólnie rzecz biorąc trochę bez charakteru, ale też bez wad. Wróżę mu wielki sukces, ludzie nie przepadają za zdecydowanymi piwami. 😉

Gdybym oceniał je wg wytycznych PSPD wyglądałoby to następująco: piana 3/6; barwa 3/3; zapach 5/12; smak 10/17; goryczka 3/6; odczucie w ustach 5/6. Total 29/50, czyli na granicy piwa przeciętnego i dobrego. Bardzo adekwatnie do moich odczuć.

Chociaż nie jest to to, co tygrysy lubią najbardziej, to gratuluję macherom z Namysłowa świetnego, dopracowanego produktu, a jeśliby przypadkiem sypnęli trochę więcej chmielu na goryczkę i na aromat, to z chęcią do niego wrócę.

9 KOMENTARZE

    • Podstawowym pojemnikiem fermentacyjnym w Namysłowie są tankofermentory. Otwarte kadzie są jedynie uzupełnieniem mocy przerobowych, np. w szczycie sezonu (lato). Jednym słowem mimo, że od czasu do czasu były używane to nic z tego nie wynikało, bo prawdopodobnie piwo z tankofermentorów i z otwartej fermentacji było mieszane razem. Natomiast w przypadku Niepasteryzowanego postanowiono uczynić z tego atut i wyróżnik piwa i to się chwali.

      • Głowy bym sobie nie dał uciąć, że Namysłów specjalnie robi to piwo w otwartych a nie w tankofermentatorach. Proponuję zrobić test piwa po np. 56 dniach i porównać z tym z ważnością do 28 dni. Czy piwo po terminie da się pić, czy się nie popsuło, czy też smakuje podobnie?:)

        • Ale fermentacja w otwartych kadziach nie ma nic do rzeczy w kwestii terminu przydatności do spożycia czy psucia się lub nie samego piwa. Ja wiem o co chodzi, że piwo z Namysłowa jest niepasteryzowane, ale też prawdopodobnie mikrofiltrowane, co skutecznie wydłuża mu trwałość. Stawiam orzechy przeciwko kamieniom, że Niepasteryzowane z Namysłowa podobnie jak Żywe z Ambera, czy Wyborne z Ciechanowa nie popsuje się nagle po przekroczeniu terminu wybitego na etykiecie, a zapewnia to głębsza czy płytsza ale filtracja. Kwestią semantyczną jest kiedy kończy się filtracja, a zaczyna mikrofiltracja.
          Co zaś do otwartych kadzi, to ja stoję na stanowisku, że jak coś jest napisane na etykiecie, to naprawdę nie mam podstaw, żeby to a priori kwestionować. Wystarczy dokładnie czytać, to co producent chce, albo musi nam przekazać. Dotyczy to również np.soków lub napojów, które pokrywają 100% zapotrzebowania na witaminę C ;).

  1. „Ja wiem o co chodzi, że piwo z Namysłowa jest niepasteryzowane, ale też prawdopodobnie mikrofiltrowane, co skutecznie wydłuża mu trwałość.”

    Owszem, jest mikrofiltrowane, odbywałam w browarze praktykę, stąd wiem. W labie robi się analizy non stop, praca na 2 zmiany. Bada się też piwa po okresie ważności, w celu określenia ich trwałości. Parametry fizyko-chemiczne niepasteryzowanego było w normie.

  2. Po przeczytaniu komentarzy i tego artykułu zrobiłem ostatnio mały „test”. Zakupiłem dwa Namysłowy z tą samą datą przydatności. Pierwszą butelkę wypiłem cztery dni od rozlewu, natomiast kolejną cztery dni po terminie, piwo nie do wypicia, kwach, że zrobiłem dwa łyki i nie dało się dalej pić. Kto nie wierzy proponuję przeprowadzić ten mini teścik. O czym to świadczy, to nie będę się wypowiadać bo się nie znam, ale po prostu piwo cztery dni po terminie i nie dało się tego pić, ale wydaję mi się, że świadczy to o tym iż w Namysłowie nas nie oszukują. Pozdrawiam

Dodaj komentarz