Torpedo z browaru Sierra Nevada

11
133

Torpedo, to jedna z ikon światowego piwowarstwa, takich jak Hoegaarden, Aecht Schlenkerla Marzen, Chimay Blue czy Saison Dupont. W porównaniu do wymienionych, jest to właściwie nowość na rynku. Piwo to powstało w browarze Sierra Nevada, który został założony w 1979r. i był jednym z pionierów piwnej rewolucji, jaka przetoczyła się przez Stany Zjednoczone. Torpedo to piwo, które wypuścili zaledwie kilka lat temu, ale już trafiło do panteonu światowego piwowarstwa. Co sprawia, że jest tak wyjątkowe? Po pierwsze nowatorski sposób chmielenia na zimno, czy jak chcą Anglosasi dry hopping. Po drugie użycie nowej odmiany chmielu jaką jest Citra. Udało mi się spróbować tego specjału. Niestety zaledwie kilka dni przed końcem terminu przydatności, a przy piwie którego najważniejszą stroną jest chmiel, świeżość jest kluczowa.

Na czym polega wyjątkowość Torpedo. Otóż angielskie pale ale i India Pale Ale chmielone są na zimno (dry hopped), czyli chmiel dodawany jest podczas cichej fermentacji, a nawet już w beczce czyli w przypadku real ales w cask. Cask ale charakteryzuje się tym, że piwo refermentuje w beczce, z dodatkiem chmielu, który dodaje mu niesamowitego chmielowego aromatu, nie zwiększa zaś w ogóle goryczki. Prawdopodobnie pierwotnym celem było zabezpieczenie piwa przed zepsuciem. Chmiel ma bowiem właściwości bakteriostatyczne. Rodzina India Pale Ale jest zaś najbardziej chmielowymi stylami w piwowarstwie światowym. Pierwotnie piwo to było przygotowywane dla kolonii brytyjskich, przede wszystkim w Indiach. W czasach przed przekopaniem kanału Sueskiego podróż wokół Afryki w równikowych upałach, trwała wiele miesięcy. Normalne piwo by jej nie wytrzymało i pewnie na początku nie wytrzymywały. Po fali reklamacji 😉 piwowarzy na Wyspach postanowili jakoś temu zaradzić. Po pierwsze zwiększyli ekstrakt początkowy, a więc i zawartość alkoholu, a wiadomo że alkohol świetnie konserwuje. Po drugie postanowiono zwiększyć nachmielenie. Zwiększono zarówno ilość chmielu sypanego do kotła, jak i sypano sporo chmielu do beczek. Efektem było dość mocne, wyraźnie gorzkie piwo o wspaniałym aromacie chmielu i owocowych estrów pochodzących od fermentacji drożdżami górnymi. Po wojnie (a może i wcześniej) styl ten zaczął odchodzić w zapomnienie. Jego renesans nastąpił za sprawą piwowarstwa amerykańskiego i amerykańskich odmian chmielu. Najsłynniejszym z nich jest Cascade, wnoszący do piwa wspaniałe cytrusowe aromaty. Amerykanie postanowili jeszcze zwiększyć nachmielenie swoich IPA, co w końcu doprowadziło do wyodrębnienia osobnego stylu American India Pale Ale. Następnym krokiem było dalsze zwiększanie nachmielenia i ekstraktu, co zaowocowało powstaniem stylu o nazwie Imperial India Pale Ale, jak sądzę inspirowanego Imperial Stoutem. Z kolei w Sierra Nevada postanowili wymyślić coś innego i nazwali swoje piwo Extra IPA, a jego wyjątkowość polega na zastosowaniu specjalnego filtra wypełnionego szyszkami chmielowymi, przez które piwo jest kilkukrotnie przepuszczane. Ponieważ urządzenie to ma kształt torpedy, tak też zostało nazwane. Aż takiego efektu nie byłoby pewnie bez nowej odmiany chmielu jaką jest Citra. W odróżnieniu od typowo cytrusowych aromatów amerykańskich odmian chmielu, Citra charakteryzuje się aromatami owoców tropikalnych, takich jak ananas, papaja czy mango.

Torpedo ma 17,3° Plato, 7,3% alkoholu, oraz 65 IBU. W zasypie stosowany jest słód pale ale i crystal (karmelowy) czyli standard. Do chmielenia używa się trzech odmian chmielu. Dla goryczki – Magnum, dla aromatu – Magnum i Crystal, do chmielenia na zimno Magnum, Crystal i wspomniana Citra. Po przelaniu do pokala widzimy jasnomiedziane piwo, delikatnie opalizujące, zwieńczone niezbyt obfitą piana, koloru kremowego. Piana choć nie imponuje rozmiarami, co akurat w tym stylu bynajmniej nie jest wadą, to zadziwia trwałością i pięknie oblepia szkło. Wysycenie jest niskie, drobne, musujące. W zapachu owoce tropikalne, nie są to klasyczne cytrusy, typowe dla amerykańskich IPA, chmielonych Cascade czy Amarillo, raczej mango czy marakuja. W smaku dobitna goryczka, dość długa, ale bynajmniej nie przytłaczająca. Wyraźny smak żywic chmielowych. No i dominujący wszystko aromat marakui, który sprawia, że piwo choć wytrawne to dzięki tym owocowym aromatom wydaje się słodkie, a przynajmniej tak sądzi mózg degustatora. Piwo jest na pewno wyjątkowe, co prawda nie nazwałbym go najlepszym India Pale Ale jakie piłem, ten tytuł chwilowo dzierży Hardcore IPA z Brew Doga, o którym jeszcze napiszę. Być może gdyby było świeższe rzuciłoby mnie na kolana. W każdym bądź razie, jeśli tylko będziecie mieli okazję spróbować tego piwa, zróbcie to.

11 KOMENTARZE

    • Żeby się napić piwa, nie trzeba budować browaru. Ale rację mają koledzy, że i klimat i koszty inwestycji i wolne ładownie sprawiały, że bardziej opłacało się wozić IPA, niż budować browar i wozić słód.

  1. Dochodzą jeszcze problemy z transportem słodu, chociażby problemy z zawilgoceniem w czasie podroży morskiej. A budowanie browaru w Indiach no cóż to nie jest kraj klimatycznie sprzyjający warzeniu piwa, temperatura często przekracza 30 stopni.

  2. Fracht do Indii był bardzo tani, statki przywozily ładunek i często wracały puste.

    Nie jestem pewien czy w baling IPA był specjalnie zwiększany, jest hipoteza, ze w tych czasach piwo 20 Blg było standardem – takie Old Ale.

    A co do przedrostku Imperial, widze, że Amerykanie często tak nazywają piwa „powiększone” ponad styl, jest np. Imperial Pilsner, Imperial Witbier itp.

  3. Torpedo ujdzie. Ale cieżko je porównywać np. do Union Jacka z Firestone Walker czy Pliny The Elder z Russian River. Czy jakieś AIPA rodem z USA są dostępne w Polsce?

  4. Witam, jak dla mnie trochę za mocny posmak chmielu,właśnie jestem na etapie degustacji różnych amerykańskich wynalazków ale akurat te piwo nie przypadło mi do gustu..

Dodaj komentarz