Kolejny klip z piwowarami w roli głównej

8
42

Tym razem piwowarzy brytyjscy skupieni w Society of Independent Brewers nagrali swój klip, inspirowany słynnym I’m a craft brewer. Dodatkowo obok piwowarów pojawili się słodownicy, chmielarze, właściciele i pracownicy pubów. Obok dumy z brytyjskiego piwa, przedstawiają oni konkretne postulaty zahamowania wzrostu fiskalizacji ich branży, który skutkuje m.in. zamykaniem ok. 30 pubów tygodniowo. Każde tego typu przedsięwzięcie budzi we mnie dumę z bycia częścią tej ogólnoświatowej społeczności piwowarów i z tego, że nakręciliśmy klip, który nie odbiega od produkcji profesjonalnych. Zachęcam do obejrzenia klipu Proud of British Beer.

A tak się to wszystko zaczęło:

Wersja amerykańska I am a craft brewer powstała z inicjatywy Grega Kocha ze Stone Brewing. Wideo zostało przygotowane na Konferencję Piwowarów Rzemieślniczych w 2009 r. Po dalszym montażu i zaangażowaniu kolejnych browarów pojawiła się wersja która zrobiła furorę w internecie.

Zainspirowało to amerykańskich piwowarów domowych, którzy nieco modyfikując tekst, nagrali I am a homebrewer. Swoją drogą wywołało to pewną zadymę na amerykańskich forach internetowych. Część środowiska uważała, że filmik jest napuszony,epatuje niepotrzebnym patosem i z zabawy jaką jest piwowarstwo domowe robi walkę o życie.

Z kolei ten film zainspirował nas do stworzenia wersji polskiej.

Można powiedzieć, że jestem piwowarem domowym, a właściwie sam moment jego kręcenia stanowił iskrę zapalną dla powstania PSPD. Podobno podczas kręcenia scen zbiorowych podczas Brackiej Jesieni w 2009 r. kartka z tekstem wpadła w ręce Chrisa Barrowa ówczesnego prezesa Grupy Żywiec. Podobno był pod wrażeniem pasji, energii i miłości do piwa, jaka przebijała z tego tekstu i z uśmiechniętych twarzy piwowarów deklamujących poszczególne linijki do kamery. Wtedy to Andrzej Sadownik (obecny prezes PSPD) zobaczył, że jest szansa wykorzystać to życzliwe zdumienie do namówienia GŻ do wsparcia powstania stwowarzyszenia piwowarów domowych. Co w zeszłym roku stało się faktem.

Po nas jeszcze piwowarzy kanadyjscy nagrali swoją wersję:

a nawet dwie 😉

Z kolei amerykańscy piwosze nagrali I am a craft beer drinker. Całkiem fajne, choć moim zdaniem zbyt mocno inspirowane oryginałem.

PS: jeszcze jedna mała kwestia. Porównajcie sobie ilości odsłon poszczególnych klipów. Chyba wypadamy całkiem nieźle na tle reszty świata.

Na koniec parodia oryginalnego klipu I am a craft brewer. 😉

PS2: kiedy pytają mnie 😉 kiedy nagramy kolejną wersję jestem piwowarem domowym, odpowiadam, że następną wersją, którą zamierzam nagrać jest klip pod tytułem jestem piwowarem rzemieślniczym, czy może jestem piwowarem rzemieślnikiem. Pytanie czy to będzie już w 3D czy jednak trochę wcześniej? 😀

8 KOMENTARZE

  1. Będzie w 5D – oglądający będą mogli powąchać nasze piwa, a nawet umoczyć w nim palec (ze względów higienicznych nie będzie picia!).

    Raczej nie wcześniej. Technologia musi trochę poewoluować. 😉

  2. O Polski klip z browarami rzemieslniczymi moze byc ciezko, bo ile jest w polsce browarow ktore warza kilkanascie-kilkadziesiat hekto rocznie, bo chyba tak jest definicja browaru rzemieslniczego?

    • Nie w wydajności, a w filozofii tkwi rzemieślniczość. W USA niektóre browary, które bez kozery można określić mianem „craft brewery” produkują po kilkaset tysięcy hl. Myślę, że w Polskich warunkach nawet browar do 100 tysięcy hl może być browarem rzemieślniczym. Ale te najmniejsze browary rzemieślnicze to będą do 10-20 tysięcy hl. Kilkadziesiąt hl to niektórzy piwowarzy domowi produkują. 😉

      • Wiem, wiem, gdzies mi sie przy pisaniu zgubily te tysiace 😉
        Ale nawet liczac miedzy 5-100tys hl, to bedzie jakies 20-30 browarow, jak nie mniej czyli 2-3 na wojewodztwo. Troche malo jak na 40 milionowy kraj. Czas wyciagnac zaskorniaki i otwierac browar 😉

      • Na dzisiaj to w ogóle trudno znaleźć ortodoksyjny 😉 browar rzemieślniczy w Polsce. Powiedzmy, że do takiego miana mogłyby aspirować: Bartek, EDI, Czenstochovia, Gościszewo, Marysia. Wydaje mi się, że w browarze rzemieślniczym piwowarem powinien być właściciel. Względnie właściciel powinien kochać piwo i zatrudnić odpowiedniego piwowara. Większość browarów restauracyjnych się IMO nie łapie. Z tych wymienionych wyżej to z czystym sercem bym polecił chyba tylko Czenstochovię i Marysię. Może dlatego, że nie piłem ich żadnego piwa. 😉

  3. Niestety, w Polsce nie opłaca się zaczynać „od małego”, żeby ewoluować „do dużego”. Taka jest konstrukcja systemu prawnego, że nakłady na otwarcie browaru o produkcji 50hl miesięcznie są niemal identyczne, jak przy 450hl miesięcznie. Browar z warzelnią 6hl to koszt taki sam, jak browar z warzelnią 24hl, co jest postawieniem sprawy na głowie.

Dodaj komentarz