Dymione Marcowe z Brovarnii – exclusive review

9
55

Kilka tygodni temu Michał Saks – piwowar z gdańskiej Brovarnii zapytał mnie czy miałbym ochotę zdegustować przedpremierowo nowe piwo, które powstanie w Gdańsku. Oczywiście byłem na tak. Kiedy jakiś czas później okazało się, że ma to być piwo wędzone, czy jak nazwano je dymione, byłem wniebowzięty. Przy pierwszym kontakcie z ikoną jaką dla stylu Rauchbier jest Aecht Schlenkerla Rauchbier Maerzen, byłem zaszokowany. Z czasem pokochałem jednak ten styl, prawie tak jak stout. Wróćmy jednak do Dymionego. Wg informacji od piwowara piwo ma 13,5% ekstraktu i 6,3% alkoholu. Jego premiera będzie miała miejsce w najbliższy piątek 18. lutego. Czuję się więc niesamowicie wyróżniony, że mogłem go spróbować już 2 doby przed premierą. Zresztą sam fakt, że mogłem je zdegustować jest rewelacyjny, bo z racji że do Gdańska mam daleko, to pewnie musiałbym się obejść smakiem i opisami na browar.biz. Jak widać są jednak wymierne korzyści z prowadzenia bloga. 😉

Dymione Marcowe z Brovarnii Gdańsk

Piwo dotarło dziś pocztą, niestety z racji, że etykiety pojawią się dopiero w dniu premiery, butelka była goła, a trzeba przyznać, że logotyp jest ładny. Miałem ciężki zgryz czy może poczekać do jutra, żeby piwo się ustało, czy degustować już dziś wieczorem. Ponieważ Michał nie postawił mi żadnych warunków, typu poczekanie z degustacją lub wpisem do dnia premiery, więc postanowiłem, że nie mogę zmarnować takiej okazji. Po otwarciu litrowej butelki z zamknięciem patentowym poniuchałem szyjkę, ale za wiele nie poczułem. Po przelaniu pojawiła się dość obfita piana koloru beżowego, średnio i drobnopęcherzykowa, oblepiająca szkło. Pod pianą mamy piwo koloru miedziano-herbacianego, pięknie mętne, pod światło czerwone. Wysycenie było niskie, ale zostałem uprzedzony, że piwo było nalane prosto z tanku leżakowego, więc tak może być. Dodatkowo przyczyniło się do tego moje nonszalanckie nalewanie. Ale świetnie pasuje ono do tego piwa, o czym niżej. Zapach niezbyt intensywny, słodowy, nut wędzonych nie wyczułem w ogóle. W smaku nuty dymu są już wyraźnie wyczuwalne, do tego piwo charakteryzuje się konkretną, czy jak na polskie warunki wręcz intensywną, goryczką. Co prawda jest ona nieco pozostająca, garbnikowa, odkłada się na języku, ale mnie to absolutnie nie przeszkadza, wręcz przeciwnie. Goryczka, nuty wędzone, garbniki kojarzą mi się z zieloną herbatą. Obawiałem się, że nuty wędzone będą gdzieś na pograniczu percepcji, na szczęście wcale tak nie jest. Oczywiście do klasyka ze Schlenkerli daleko pod tym względem, ale już z konfrontacji z Rauchbierem z browaru Spezial w Bambergu myślę, że Dymione wróciłoby z tarczą. Do tych smaków należy dopisać lekką kwaskowość, która wraz z niskim nasyceniem sprawia, że jest to piwo niemal sesyjne. Dymione jest bardzo pijalne, po każdym łyku ma się ochotę na następny. Piwo jest genialne, w najśmielszych marzeniach nie myślałem, że w najbliższym czasie będę mógł spróbować Rauchbiera i to tej klasy, z polskiego browaru.

Gratuluję Michał, nie wiem czy to Twoja pierwsza autorska receptura w Brovarni, ale jeśli tak, to zacząłeś z wysokiego C. Jestem też pełen uznania dla kierownictwa, że zdecydowało się na tak odważny krok. W dodatku piwo dostało solidne wsparcie w postaci dedykowanego menu. Składają się na nie przystawki – wędzona pierś z kaczki, deska serów wędzonych; zupa – zupa serowa okraszona kąskami wędzonego łososia oraz danie główne – pstrąg z delikatną nutką wędzonki na makaronie z warzywami. Jestem bardzo ciekaw z jakim odzewem spotka się to piwo. Znawcy z pewnością docenią to piwo, pytanie jak będzie z laikami. Myślę, że z taką podbudową w postaci menu, opisu i szumu choćby na Facebooku to piwo jest skazane na sukces, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego smak i pijalność.

9 KOMENTARZE

  1. DYMIONEGO MARCOWEGO pozostały już pojedyncze egzemplarze w butelkach. Piwo okazało się pełnym sukcesem. Przypadło do gustu klientom tak bardzo, że jako pierwsze w historii zdetronizowało piwo jasne jako lidera wolumenu sprzedaży. Co ciekawe piwo przypadło do gustu także płci pięknej. Pozytywny odbiór dymionego przerósł moje oczekiwania.
    Udało się osiągnąć początkowe założenie żeby pokazać mniej wtajemniczonym efekt „dymu” w piwie. A piwnym wyjadaczom że rauchbier nie musi być tak ekstremalny jak Schlenkerla. A wszystko przybrało fajnie zharmonizowaną i pijalną formę z wyraźnym oryginalnym charakterem.

    Forsuje obecnie wizję by DYMIONE weszło na dłużej do oferty i stało się znakiem rozpoznawczym Brovarni.

    Dzięki za przedpremierową recenzje, która także przyłożyła się do sukcesu DYMIONEGO. (Trochę stresu było jak je ocenisz:)

    Życzę Ci Tomaszu wpisu na tym blogu pod tytułem TOP 10 Najciekawsze Piwa Rzemieślnicze Polski. Żebyś przy wyborze miał kłopot bogactwa, i żeby piwa jak Dymione czy Chilli Beer z Częstochovii zagościły na stałe w nalewakach browarów restauracyjnych.

    • A wiesz, że dziś o tym pomyślałem, czyli o TOP 10 najlepszych piw z browarów restauracyjnych. Niestety za mało ich wypiłem, w wielu browarach nie byłem jeszcze wcale. 😉

      Gratuluję sukcesu. Uważam, że jest absolutnie zasłużony, aczkolwiek lidera sprzedaży nie oczekiwałem.

      Cieszy mnie, że przyjęło się piwo klasyczne. Chili Beer, to jednak moim zdaniem dziwoląg, choć go nie piłem. Zdecydowanie wolałbym, żeby inne browary szły za przykładem Brovarnii, a nie Czenstochovii. Jest tyle stylów nieobecnych w Polsce, choćby IPA, FES, bitter, że nie trzeba sięgać po papryczki chili.

Dodaj komentarz