Piwo – taka książka…

13
186

Michael Jackson nie ma szczęścia do Polski. Dwie książki, które wydano po polsku, z jego nazwiskiem na stronie tytułowej, to delikatnie mówiąc nadużycia i wycieranie sobie gęby tym sławnym nazwiskiem. A propos nazwiska, mam nadzieję, że wiecie o którym Michaelu Jacksonie mowa. 😉 Niestety nie ma go już wśród nas, zmarł 30. sierpnia 2007 roku, po długich zmaganiach z chorobą Parkinsona. Otóż obie książki które ukazały się w Polsce zostały wydane w 2007r. Mam tu na myśli Tyskie Vademecum Piwa oraz Piwo właśnie. Z tym pierwszym, ewidentnym gniotem zmierzyłem się tutaj, czas na lepsze, ale jednak nadal pozostawiające sporo do życzenia Piwo.

Zacznijmy od tego, że Michael Jackson nie napisał tej książki. Ona powstała pod jego redakcją. Tylko, że niestety bardziej był to patronat niż redakcja. Tak naprawdę autorstwa Beer Huntera jest tekst na stronach od 10. do 20. oraz chyba kolejne aż do 69. aczkolwiek tu już nie jestem o tym całkowicie przekonany. Przyjmijmy, że część teoretyczna na którą składają się: Wprowadzenie, Od ziarna po szklankę, Rodzaje piwa, Czas docenić piwo jest autorstwa Jacksona. Niestety wygląda ona jak esencja wyciśnięta z jego wcześniejszych książek i przerobiona na styl popularno-naukowy zrozumiały dla laika. I o ile na stronach 10-20. można zauważyć pełen dygresji styl Jacksona, to pozostałe strony są już z niego wykastrowane. W tym stylu jest jeszcze tylko tekst na stronie 38. Wydawca chyba chciał być uczciwy, bo zarówno na stronie 20. jak i 38. umieścił podpis Michaela Jacksona, w pozostałych podrozdziałach tego podpisu brak. 🙁

Główną część książki stanowi rozdział Wielkie narody piwne. Tę część napisali różni ludzie, teoretycznie specjalizujący się w piwach z danego regionu. Są tu też znane nazwiska, ze Stanem Hieronymusem na czele, ale niestety widać ogromne różnice pomiędzy poszczególnymi krajami. Wydaje się, że wydawca za cel postawił sobie wymienienie jak największej liczby browarów i jak największej liczby piw. Efekt jest taki, że na jeden browar przypada średnio 5-6 zdań. Na poszczególne piwa zwykle przypadają 2 zdania. Czy takie migawki mogą nieść jakąś treść? Uważam, że książka bardzo zyskałaby gdyby ograniczono ilość opisanych browarów, za to wybrano rzeczywiście te godne uwagi i napisano o nich ciut więcej. Dodam jeszcze, że sposób prezentacji danych, bo trochę przypomina to kwestionariusze, sprawia, że lektura jest niezwykle nużąca. Mamy bowiem taki schemat: nazwa, adres, adres strony www, kilka zdań o browarze, jedno lub dwa piwa opisane w krótkich żołnierskich słowach. Co czwarty, piąty browar dostępuje wyróżnienia w postaci fotki swojego piwa. Niestety choć akurat zdjęcia są raczej mocną stroną tej pozycji, to zdjęcia piw jedynie w ok. połowie przedstawiają piwo (nalane do szklanki), a pozostałe to zdjęcia butelek.

Oczywiście do wyboru poszczególnych browarów też można mieć wiele zastrzeżeń. Weźmy nasz kraj ojczysty wrzucony wraz z krajami bałtyckimi, Rosją, Węgrami, Bałkanami i Słowacją do jednego wora pt. Europa Wschodnia. Reprezentują nas browary Ciechan, Okocim i Żywiec. Prezentowane piwa to Ciechan Miodowe, Zagłoba, Okocim Porter i Żywiec. Właściwie tylko wybór Ciechana Miodowego i Okocimskiego Porteru uważam za uzasadniony. Najlepszy jest jednak opis Żywca – klasyczny polski lager o delikatnym, roślinnym aromacie. Dość wytrawny i chmielowy. 😀 Taaak… Jeszcze gorzej jest chyba z Czechami. Jeśli pojawiają się tak „ciekawe” browary jak Gambrinus, Radegast i Staropramen, a nie ma ani słowa o browarze Svijany czy Primator, a z browarów restauracyjnych mamy tylko U Fleku, to mam spore zastrzeżenia do tego przekroju browarnictwa czeskiego.

Do tłumacza również można mieć sporo zastrzeżeń. Co prawda jest niby jeden tłumacz, ale wygląda to tak, jakby porozdzielał on partie książki pomiędzy swoich studentów. Poszczególne części fundamentalnie różnią się między sobą. Być może wynika to z wielości autorów, ale wygląda to jakby tłumacze niekoniecznie się ze sobą konsultowali. Kompletnie zaś znokautował mnie fragment ze słowniczka na końcu: WARZELNIA – część browaru, w której ziarno jest namaczane, a gdy zacznie kiełkować – suszone. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić jak ten babol mógł powstać. O kiepskim warsztacie tłumacza świadczy też ten fragment o piwie Oatmeal Stout z Schlafly. Tak opisano wrażenia z degustacji: Śniadanie w szklance – kawa i krem wzbogacone oleistym smakiem owsa. Stawiam orzechy przeciwko kamieniom, że powinno być kawa ze śmietanką. :p

Wbrew temu, że wymieniłem Piwo w jednym rzędzie z Tyskim Vademecum Piwa, aż tak źle nie jest. Tamto to był gniot jakich mało, Piwo zaś można z ciekawością poprzeglądać. Pozachwycać się pięknymi zdjęciami, poślinić na widok rarytasów zza Oceanu. Niestety porównania z książkami Jacksona, które mam w oryginale, wypadają druzgocąco. Jeszcze trochę o sensowności zakupu, ponieważ książkę otrzymałem w prezencie podczas półfinałów Profesjonaliów, to jest fajnie, ale prawie siedmiu dych to ona warta nie jest. Za niewiele większe pieniądze można kupić coś w oryginale. Czekam na polski przekład książki autorstwa Michaela Jacksona, najlepiej Ultimate Beer. Obawiam się, że długo poczekam.

13 KOMENTARZE

  1. Trudno się z tobą nie zgodzić. Książka bardziej do oglądania niż do czytania. Bardziej dla laików niż dla piwowarów. A „Ultimate Beer” pewnie się nie doczekamy, bo kto by to kupił? Przecież dla kilkunastu fanatyków nie opłaca się tłumaczyć i uruchamiać nakładu.

    Uczmy się języka i kupujmy oryginały, to jedyne wyjście.

  2. Jest jeszcze trzecia książka Jacksona po polsku, a w zasadzie pierwsza w kolejności, bo wydana w 1994 r.: Przegląd gatunków. W oryginale: Michael Jackson’s Pocket Guide to Beer.

  3. Okocim robi Portera? Dobrze wiedziec 🙂 Do tej pory w osiedlowej lodowce widzialem tylko Mocne i „Premium Pilsa” oraz czasem pszenice. Portera chyba tam nie widzialem, chociaz przyznaje ze Carsbergowa lodowka poza Pszenica niespecjalnie mnie interesuje. Czy ten porter z Okocimia jest wart uwagi czy nie strace zbyt wiele jesli go sobie podaruje?

    • Przez wiele lat był produkowany tylko na eksport. Bodaj ubiegłej zimy Carlsberg wypuścił go na rynek krajowy, w takiej butelce jak Premium Pils, Mocne czy Pszeniczne. Niestety dystrybucja jest raczej kiepska, nie można się go spodziewać w każdym sklepie gdzie są pozostałe piwa w rzeźbionej butelce. Mam gdzieś zapisane wrażenia z degustacji. Pamiętam, że mi smakował.

      • Pojawił się na rynku polskim równo rok temu z okazji wykopania w Kurozwękach przedwojennej butelki po porterze z Okocimia, w której był ukryty dokument kapitulacji twierdzy Modlin. CP zrobił z tego wydarzenie medialne i przy okazji postanowił zarobić sprzedając „nowe piwo”.

  4. Dziwna sprawa że nikt się nie wziął za przetłumaczenie jakiegoś fundamentalnego dzieła z dziedziny kultury piwa. Serwowane nam są za to takie mizeroty. Niestety jest to odbicie polskiej kultury piwa 🙁

    • Nie trzeba tłumaczyć. Trzeba raczej autora, który napisałby coś solidnego po polsku i dla Polaków. Pamiętam jak kilka lat temu pan Ziemowit Fałat produkował się w jednym poczytnym czasopiśmie popularnonaukowym. Jego artykuły były napisane w stylu książki „Piwo”, ale w duchu polskim. Ciekawie mu to wychodziło. Szkoda jednak, że nie stały się one zalążkiem jakiegoś przewodnika.

      • Byłoby fajnie, ale zauważam po sobie, że już mam tak zryty beret przez internet ;), że nie wiem czy byłbym w stanie pracować przez kilka miesięcy nad książką. Mój mózg już pracuje w trybie multitaskingu, ciężko byłoby mi się skupiać po kilka godzin codziennie na tym samym zajęciu. Chociaż pracę magisterską jakoś napisałem i nie było to kopiuj wklej, (no tylko wykresów było dużo).
        Na razie realizuję się na tym polu w Piwowarze – zachęcam, już niedługo nr 1. a w nim kilka stron zapełniłem.

  5. Co do Outmeal Stout, to jest „coffee and cream”, czyli nie wiadomo co autor miał na myśli. Być może śmietankę, być może krem tortowy (właśnie „coffe and cream”), a może nawet lody (też sprzedawane jako „coffee and cream”)… Ale racja, bardziej rozsądnie byłoby przyjać, że chodzi o śmietankę (a jeszcze sensowniej spróbować piwa). Swoją drogą każdy rozdział książki był napisany przez innego autora, co mogło odcisnąć się na tłumaczeniu i sprawiać wrażenie, że . Różne są bowiem miary stosowane przez autorów, różne nazwy trunków, różne sposoby opisywania piwa, porównania itd. Książka nie przeszła redakcji ze strony Jacksona i takie są tego efekty.

  6. Pytanie do Kopyra: gdzieś, chyba na Browar.biz, zobaczyłem, że piszesz jakoby Żywiec produkowany był wyłącznie ze słodu. Czy mógłbyś udzielić jakiegoś dokładniejszego opisu tematu, bo pierwszy raz słyszę o czymś takim?

    Aha, i ta przedwojenna butelka okocimskiego Portera – masz może gdzieś link do zdjęcia? Chętnie bym ją zobaczył :). Sam Porter jest niezły, chociaż wolę ten z Żywca (tzn Cieszyna) albo browaru Amber.

    • Wynika to z moich rozmów z bardzo różnymi ludźmi z GŻ. Podobna sprawa jest z Heinekenem, ale też chyba Carlsbergiem, na którym napisano „all malt”. Ja sądzę, że to jest prawda, tylko niewiele z tego wynika.

  7. Dostałem ze snifterem na imieniny – bardzo się ciesze ale tak jak ty mam zastrzeżenia do tłumaczy czy innego tam redaktora piszacego w jednym rozdziale – portera/stouta, a parę kartek dalej – lageru 🙂 – furorę robi też u mnie „Indyjskie Pale Ale” i „Rocheford 10” 😀 – książka coś na kształt informatora turystycznego adres, ulica telefon i 2 zdania żeby nie było, że nie było 😉 – z prezentu jestem jednak zadowolony bo to pierwsza ksiazka o piwie w mojej biblioteczce czekam na wiecej polskich wydań – niekoniecznie podpisanych Jacksonem, a może któryś z blogerów się pokusi 🙂

Dodaj komentarz