Maciejowe z Ciechana

11
96

W Ciechanie postanowili odkurzyć tradycyjne niskoalkoholowe piwo karmelowe. Coś w stylu nieco mocniejszego Karmi. Takim właśnie napitkiem jest Maciejowe. Zawartość ekstraktu 11°blg, zaś alkoholu 3,2% obj. Jego premiera miała miejsce niemal równolegle z premierą Porteru 22° z Ciechana. Sądzę, więc że coś te piwa łączy i np. powstają z jednego zasypu. Brzeczka przednia jest bazą dla porteru, a z wysładzania powstaje baza dla piwa, o którym piszę. Prawdopodobnie wody wysłodkowe z dodatkiem słodów karmelowych oraz syropu glukozowo-fruktozowego stanowią brzeczkę nastawną dla Maciejowego. Swoją drogą czyż to nie dziwna nazwa? Analizując kontretykietę, natykamy się na dedykację „Ojciec Synowi”. Jak można sprawdzić choćby na stronach Ciechana, syn właściciela Ciechana Marka Jakubiaka, ma na imię właśnie Maciej. Stąd, jak sądzę, Maciejowe.

Po przelaniu do pokala, widzimy dość ciemnej rubinowo-brunatnej barwy, idealnie klarowne piwo, zwieńczone niezbyt obfitą beżową i drobnopęcherzykową pianą piwo. Piana ta zresztą bardzo ładnie znaczy szkło.

W zapachu mleczno-karmelowe cukierki, mleko z miodem i… nuta żelaza. Test skórny nie zostawia wątpliwości – ewidentna woń starych monet. To jakaś plaga ostatnio (Lwówek, Mastne, teraz Maciejowe). W smaku jest słodko, ale jeszcze w granicach przyzwoitości, ten „syrop glukozowo-fruktozowy” nieco mnie martwił. Na szczęście nie jest to ulepek. Oprócz słodyczy wyraźne nuty karmelu, nawet rzekłbym nieco przypalonego, coś jak skórka od chleba (pewnie związki Mailarda). To wszystko przełamane delikatną kwaskowatością. Wysycenie jest niskie, do średniego.

Opakowanie, a właściwie etykieta nie rzuca na kolana, podkreśla za to, związek ze wspomnianym wyżej porterem. Efekt psuje krawatka, która wygląda jak wykonana z innego papieru i w nieco innym odcieniu. Dodatkowo komiczny efekt wywołuje lew z tarczą z inicjałami MJ. Niestety, zamiast patetycznego wyglądu i szacunku budzi on uśmiech politowania. U mnie przywołuje skojarzenia z  Tchórzliwym Lwem z Czarnoksiężnika z Krainy Oz. 😉

Nie jest to moja bajka (tzn. piwo karmelowe, a nie Czarnoksiężnik z Krainy Oz) 😉, ale piwo jako takie jest całkiem poprawne. Zwłaszcza,  jeśli weźmie się pod uwagę, że prawdopodobnie jest to produkt uboczny. Ponieważ bardzo smakował mi Porter w wersji de luxe, więc życzę długiego żywota obu tym piwom. Zwłaszcza, że na półki niestety wrócił już słabszy porter (18°). Pod względem smaku Maciejowe to świetna alternatywa dla Karmi, pod względem zawartości alkoholu już mniej. Dla tych, którzy wybierają Karmi ze względu na niską zawartość alkoholu, te 3,2% może być za dużo. W każdym bądź razie spróbować trzeba, bo w chwili obecnej to piwo jest unikatowe.

11 KOMENTARZE

    • Wydaje mi się, że było tam od początku. To tak zwana favikona, nazwa pochodzi od favorites icon. W niektórych przeglądarkach pojawia się dopiero po dodaniu strony do zakładek/ulubionych. W Firefoxie wyświetla się od razu. Może więc dodałeś stronę do ulubionych lub zmieniłeś przeglądarkę.
      PS: oczywiście W jak WordPress.

  1. Akurat ostatnio zmierzyłem się z problemem piwa a la Karmi. Kupując Nałęczowskie Mocne w ‚swoim’ sklepiku (w zastępstwie Lipcowego) zauważyła to pewna pani/klientka i zapragnęła kupić. W te pędy więc do mnie z pytaniami w stylu: to w stylu Karmi? Ja na to, że nie mniej słodsze. Już by kupiła, a tu ekspedientka dorzuciła, że to mocne piwo, bo ma 6% alk. Ja na to, że niezbyt mocne, choć mocniejsze niż Karmi, bo przecież nie bezalkoholowe. Pani nie kupiła piwa.
    Wniosek? Dla kogo jest to piwo? Dla mnie za słodkie (mieszam z porterem żywieckim), dla innych za mocne. A wystarczyłoby zrobić dobre ciemne piwo – nie za słodkie, nie za mocne.

  2. bardzo ciekawe…co do Maciejowego zapewne skosztuje bo wszystkie Ciechany mi smakują ale ten porter najbardziej mnie zastanawia…jak tylko bede mial chwilke to zakupie i skosztuje. pozdro

  3. To chyba bardziej alternatywa dla alkoholowego Karmi Black i to altermatywa bardzo fajna. Brakowalo na naszym rynku piwa ciemnego, ktore nie byloby ulepkiem i Maciejowe nieco te luke zapelnia.

    Ja ciagle czekam na piwo ciemne wytrawne, w stylu czeskim czy slowackim.

  4. Tylko szkoda że cena praktycznie taka sama jak za ciechanowskiego Portera – np. w moim sklepie osiedlowym 5,90 …
    Za tą cenę wybieram zdecydowanie porter 🙂

    • Było już o tym a propos Lwówka, po prostu jeśli wyczuwamy w piwie aromat metaliczny, to o tym, czy się nam aby nie zdaje, ale też o źródle tego aromatu możemy zawyrokować wykonując „test skórny”.

      W tym celu zanurzamy palec w piwie i smarujemy np. przedramię. Ze względu na to, że piwo zwykle jest chłodne, a nasza skóra ciepła (36°C) to cienka warstwa rozsmarowanego piwa bardzo szybko odparowuje. Jeżeli więc po powąchaniu takiej próbki czujemy aromat starych monet, gwoździ, rdzy czy krwi, to wiemy, że w piwie występuje aromat metaliczny pochodzący od żelaza. Może to być spowodowane uszkodzoną powłoką w kadzi warzelnej lub tanku leżakowym, albo też wodą z dużą zawartością żelaza używaną przez browar. Nagminny z tym problem ma Bracki Browar Zamkowy, na początku rozruchu miał też Lwówek.

      Aromat metaliczny może też pochodzić od pewnych gatunków chmielu. W Kazimierzu na Profesjonaliach było takie IPA, które właśnie takim aromatem (choć bardzo delikatnym) się charakteryzowało. Test skórny wypadł w jego wypadku negatywnie, czyli nie było czuć nic więcej niż ze szklanki.

  5. syrop glukozowo fruktozowy
    Z badań wynika, że jeśli rano wypijemy słodzony tym cukrem napój lub zjemy produkty zawierające tą substancję, nasz organizm przerobi na tkankę tłuszczową nie tylko pożywienie ze śniadania, ale i z obiadu, choć teoretycznie nie jest to konieczne. Najgroźniejsze jest jednak to, że fruktozę przetwarzamy na najgorszy rodzaj tłuszczu – ten gromadzący się wokół narządów wewnętrznych.

    jak coś takiego mogli dodać do piwa

Dodaj komentarz