Faro od Lindemansa

4
132

Faro to również lambik, podobnie jak gueuze. Jest to skupażowany stary i młody lambik dosładzany cukrem kandyzowanym, tudzież cukrem skarmelizowanym. Pierwotnie to dosładzanie miało miejsce w lokalu, gdzie klient otrzymywał cukier w moździerzu i dodawano ten cukier bezpośrednio do kufla. Sama nazawa wg Michaela Jacksona pochodzi od nazwy portugalskiego miasta Faro. W Great Beers of Belgium pisze on o okupacyjnych hiszpańskich odziałach, którym belgisjki dosładzany lambik skojarzył się z winem (pewnie w stylu sherry lub porto) z Faro i stąd wzięła się nazwa. Coś w tym może być, bo skojarzenia z winem też mi się nasuwały.

Opakowanie eleganckie, w klimacie secesji i fin de siecle’u. Piękne, jak za pomocą czarno-białej etykiety można uzyskać ciekawy efekt. Na szyjce sreberko. Pod nim szeroki firmowy kapsel, oraz korek. Potrzeba korkociągu.

Po nalaniu piana tworzy się skąpa, ale pozostaje obrączką i oblepia ładnie szkło. Przy dolewce już ładniejsza (pewnie dlatego, że się ogrzało). Piwo jest koloru bursztynowego z bardzo delikatną opalizacją.Wysycenie jest wysokie.

W zapachu mamy nuty winne, owocowe, słodko-kwaśne wiśnie. Smak jest również słodko-kwaśny. W smaku jeszcze bardziej niż w zapachu wyczuwam wiśnie. Do tego goryczka, taka właśnie trochę pestkowa.

Zdecydowanie przyjemniejsze niż testowane wczoraj gueuze. Choć pite było znacznie wcześniej, bo 4. lipca.

4 KOMENTARZE

  1. Jak widzę z etykiety – ma jedynie 4% alkoholu. Fajnie – może spróbuję. Belgijskie piwa kojarzą mi się raczej z mocą, która mnie odrzuca od piwa. Wiem, że przy niektórych stylach jest to wręcz konieczność, ale wolę piwa sesyjne 🙂

  2. nie przepadam ogólnie za lambicami, ale Faro bardzo mi zasmakowało, zarówno lane jak i butelkowe…ma w sobie coś, co dla kogoś preferującego inne rodzaje piwa stanowi ciekawą alternatywę:)

Dodaj komentarz