Rosyjski desant z… John Kinga

5
63

Firma John King specjalizująca się w imporcie piw z Wysp Brytyjskich, postanowiła rozszerzyć portfolio. Zamiast wprowadzić do oferty piwa z innych angielskich, czy szkockich browarów (trzeba z bólem przyznać, że oferta JK jest wyjątkowo skostniała, wciąż te same piwa) zdecydowano się zrobić obrót o 180° i spojrzeć na wschód. Wybór padł na Rosję, która pomimo, że jest naszym sąsiadem, to jest wyjątkowo słabo reprezentowana na sklepowych półkach z piwem. Mamy w sklepach piwa litewskie, sporo ukraińskich, a rosyjskich właściwie nie było. Zobaczmy czy było warto, czy też jest to taka egzotyka, która poza kontretykietą z miejscem produkcji nie jest w stanie sama się obronić, jak np. Kingfisher, Asahi czy Kirin. Różnica jest na pewno taka, że Boczkariev Swietłoje i Ochota Kriepkoje rzeczywiście pochodzą z Rosji (w przeciwieństwie, do wymienionych wcześniej piw, które do polskich sklepów bynajmniej nie trafiają z Dalekiego Wschodu), to plus. Jednak oba te piwa pochodzą z browaru należącego do Heinekena, to raczej nie wróży dobrze.

Pierwsze do mojego kufla trafiło Boczkarew Swietłoje. Uwagę zwraca ciekawy kształt butelki, takiego używa chyba francuski browar Kronenbourg dla swojego piwa 1664 Blanc. Kapsel jest niestety twist off. Piszę niestety, bo butelka ciekawa, więc kontynuowała by swój żywot w Browarze Kopyra, a tak trafi na stłuczkę. Na krawatce, która robi też za etykietę, mamy logo z gryfem, identyczne jest na kapslu. Wszystkie napisy cyrylicą, ale możemy się dowiedzieć, że zawartość ekstraktu wynosi 11,5%, a alkoholu 4,5%. Przy czym wg naszych przepisów byłoby to na pewno więcej alkoholu, bowiem w Rosji podaje się minimalną zawartość alkoholu (nie mniej niż 4,5%), tymczasem w krajach UE podaje się wartość przeciętną.

Po przelaniu do kufla widzimy średnioobfitą pianę, która oblepia szkło, ale po kilku minutach znika całkowicie. Kolor nie zachwyca, jest jasny słomkowy. Zapach słaby, słodowy. Wysycenie średnio-wysokie. W smaku typowo koncernowa nijakość. Goryczka średnia, do niskiej, wodniste. Lekka kwaskowość sprawiająca, że pije się szybko. W smaku wyczuwam nuty metaliczne. Test skórny* potwierdza wysoką zawartość żelaza. Jak to określił kiedyś Michael Jackson jest to takie piwo, które ma za zadanie dostarczyć alkohol do mózgu, nie absorbując przy tym smaku.

Drugim produktem od przyjaciół Moskali jest Ochota Krepkoje. Ochota po rosyjsku to polowanie, a krepkoje znaczy mocne. No i mocne jest, bo jak czytamy na kontrektykiecie ma 17,5% ekstraktu i co najmniej 8% alkoholu. Butelka tym razem klasyczna, z etykietą w klasycznym stylu owal + wstęga. Uwagę zwraca logo, w postaci zaciśniętej rycerskiej rękawicy, kojarzącej się jednak z rewolucyjnym gestem.

Po przelaniu do kufla piana która się tworzy jest niezwykle rachityczna i krótka. Naprawdę starałem się ją uchwycić na zdjęciu. Znika do zera zanim tak naprawdę zacząłem pić. Kolor jak na 17,5% ekstraktu zaskakująco jasny, złocisty. Oj ładnie tam cukrem sypnęli, względnie kukurydzą lub syropem skrobiowym. Zerknąłem właśnie na polską naklejkę importera, a tam i cukier i syrop glukozowy i jęczmień niesłodowany.  Zapach słodkawo-słodowy, o dziwo bez ordynarnej nuty spirytusowej, której się spodziewałem. Wysycenie dość wysokie. W smaku szału nie ma. Goryczka niska, słodkawe, mocno grzeje w przełyk, choć kolejny raz muszę przyznać, że alkohol nie jest jakoś strasznie nachalny. Nie jest to może wyszukana szlachetna alkoholowość belgijskiego tripla, ale daleko mu do ordynarnego posmaku spirytusu, tak częstego w wielu mocnych piwach nad Wisły. Tutaj również sporo żelaza w piwie.

Powiem tak, niech się John King skupi na tym co potrafi robić, czyli na piwach wyspiarskich. W Zjednoczonym Królestwie jest kilkaset browarów, wśród nich wiele takich, z których piwa można by sprowadzić do Polski z pożytkiem dla różnorodności piwnej, dla polskich piwoszy i głęboko w to wierzę z pożytkiem dla firmy. Może i te angielskie piwa będą 2 lub 3 razy droższe od tych rosyjskich, ale sprowadzanie do bólu przeciętnych piw, tylko dlatego, że wyprodukowane je w Rosji jest bez sensu. Gdybyż to jeszcze był jakiś porter bałtycki czy pszeniczne np. z Bałtiki, to rozumiem, ale skonsumowane przez mnie piwa nie oferują kompletnie nic, czego nie mielibyśmy w Polsce. Odradzam zakup, bo mimo, że cena niezbyt wygórowana (~5zł), to można za nią kupić jakieś polskie, czy niemieckie piwo, albo odłożyć  i zakupić jakieś piwo z oferty firmy John King, ale z angielskim rodowodem.

*na koniec małe wyjaśnienie, czym jest „test skórny”. Otóż, jeśli wyczuwamy w piwie posmaki metaliczne, to łatwo możemy sprawdzić skąd one pochodzą. Bo pochodzić mogą właściwie z dwóch różnych źródeł, z jonów żelaza, które trafiły do piwa z wody lub z instalacji lub od chmielu. Żeby sprawdzić, zamaczamy palec w piwie i smarujemy piwem skórę przedramienia. Ze względu na stosunkowo wysoką temp. naszego ciała (36,6°C) warstwa piwa szybko odparowuje. Należy zatem powąchać przedramię. Jeśli czujemy wyraźny zapach gwoździ, starych monet, krwi, to znak, że winna jest wysoka zawartość żelaza. Swoją drogą to świetna sprawa, żeby zabłysnąć w towarzystwie. Dla obserwatora z zewnątrz zaś zawsze fantastycznie wygląda, gdy grupka ludzi smaruje sobie piwem rękę, żeby ja potem wąchać. 😀

5 KOMENTARZE

  1. Mam wrażenie, że i w branży piwnej zapanowała moda na wschód: Rosję, Ukrainę itd. stąd pewnie te nowinki w ofercie dystrybutora. Szkoda tylko,że to zwykłe koncernówki 🙁 Ciekawe czy w Rosji w ogóle działają jakieś małe niezależne browary, w końcu u nich tradycja warzenia piwa nie jest chyba tak bogata jak na zachód od rzeki Bug…

  2. Ukraińskie piwa były od dawna reprezentowane przez Ukraiński Dom Handlowy. Rosja to rzeczywiście nowość, ale zapewne wynikająca z porozumień z koncernami JK (których browary znajdują się w Rosji) a nie ich własnej aktywności na tamtejszym rynku. Dwa powyższe to ani nie liderzy marek, ani jakieś wyjątkowe piwa.

    • Nie sądzę, żeby John King miał jakiekolwiek porozumienia z koncernami, nie ta skala. 😀
      Zwłaszcza, że reszta ich oferty wcale nie pochodzi od Heńka.

    • Zapomniałeś dodać „ze słodu”. Dużo trudniej jest uwarzyć bardzo jasne piwo z samego słodu. Cukier, ryż, kukurydza, syropy skrobiowe załatwiają ten temat.

      No tak jakoś się składa, że bardzo jasne piwo kojarzy się z cienizną, wodnistością, surowcami niesłodowanymi.

Dodaj komentarz