Porter 22° Plato z Ciechanowa

9
111

Powoli sprawdzają się przepowiednie z wpisu „Podobnoż…, czyli plotki z branży”. Pojawiło się już Rześkie, choć nie takie jak myślałem, pojawiło się Grodziskie z Grodzkiej (postaram się opisać niedługo), pojawił się też limitowany porter 22° Plato z Ciechanowa.  Przyjrzyjmy się temu ostatniemu. Wita nas elegancka czarna etykieta ze złotymi zdobieniami. Generalnie kolorystycznie podobne do Granda, ale jednak jest to etykieta Ciechana, więc sugestie tyczące plagiatu byłyby mocno przesadzone. Tym co do mnie nie trafia, to hasło PRAWDZIWY PORTER WARZONY BEZ ULEPSZEŃ. Co to znaczy bez ulepszeń? Chyba lepiej byłoby napisać uczciwie uwarzony porter, albo porter uwarzony bez kompromisów, lub samo prawdziwy porter. Czasem mniej, znaczy więcej. Do tego mamy wreszcie firmowy kapsel. Co prawda, przy nowych kapslach Kormorana czy Konstancina, kapsel Ciechana wygląda jak z poprzedniej epoki, no ale zawsze to krok w dobrym kierunku.

Co mamy w butelce? Podczas nalewania piana nie tworzy się obficie, co zresztą nie jest dziwne, bo do wytworzenia piany potrzeba  CO2, a tego brakuje. Kolor iście stout’owy – smolista, nieprzenikniona czerń, pod światło z minimalnymi przebłyskami rubinu. Dla porteru za ciemny.

W zapachu nuty porto i suszonej śliwki. Wg klasyfikacji BJCP typowe dla porteru bałtyckiego. W smaku wyczuwam nuty kawowe i czekoladowe, alkohol wyczuwalny w szlachetny sposób, właśnie jak w porto, oraz przez przyjemne grzanie w przełyku. Trochę za niska treściwość, nie czuć tych 22°.

Moje przemyslenia po degustacji są dwojakie. Po pierwsze, kilka cech tego porteru wprost idealnie pasowałoby mi do stouta (niskie nasycenie, nieprzejrzysta czerń, nuty kawowo-czekoladowe). Gdybyodchudzić go o 10-12° balinga i przefermentować drożdżami górnej fermentacji, to mielibyśmy rasowego dry stouta, który był w wykonaniu Ciechana dość słabą interpretacją (zresztą ostatnio chyba zarzucono jego warzenie). Korzyści z tego dla Ciechana i dla rynku jest wiele – polskiego dry stouta właściwie brak, a polskich porterów bałtyckich jest co najmniej kilka. Stout nie musi leżakować tyle, co dwa razy cięższy porter. Akcyza za 12° stout, jest prawie o połowę niższa niż za porter 22° Plato. No i surowców trzeba użyć połowę mniej. Także weźcie brzeczkę tego porteru, rozcieńczcie wodą w stosunku 1:1 i przywróćcie do oferty Ciechan Stout. A sprzedać można go praktycznie, za tę samą cenę. 😉

Po drugie z porteru 22° nie warto rezygnować, może warto trochę zmodyfikować zacieranie. Zatrzeć nieco bardziej na słodko, żeby był bardziej treściwy i trochę bardziej go nasycić CO2 i też będzie super.

PS:  jeżeli kogoś dziwi forma porteru zamiast portera, to śpieszę donieść, że porter odmienia się w ten sam sposób co kefir lub jogurt, a przecież nie pije się kefira czy jogurta. 😉

 

9 KOMENTARZE

  1. czekałem na tego portera od czasu jak o nim napisałeś w ramach plotek branżowych. liczyłem na więcej podobieństw do Granda, nie tylko w etykietach. na pewno spróbuję jak tylko dorwę. stout owszem, ale przecież wszyscy czekaliśmy na mocnego portera z Ciechanowa, więc nie wybrzydzaj 🙂

    • Na pewno jest lepiej niż było. Czy lepsze od Granda? Jednak trochę doskwiera niedobór CO2, przez to piwo smakuje jak lekko ułomne, niedokończone. Grand jest w pewien sposób kompletny. Teoretycznie ze względu na wyzszy ekstrakt powinno być lepsze od Granda, ale póki co nie mogę tak stwierdzić.

  2. dlaczego kefir lub jogurt?

    Może tak:
    makler – maklera
    marker – markera
    szofer – szofera
    parker – parkera
    jacer – jacera

    porter – portera

    • Po pierwsze dlatego, że taki jest uzus historyczny. Po drugie zaś dlatego, że zarówno porter jak kefir i jogurt, to produkty spożywcze, które można pić. Po trzecie zarówno kefir jak i porter to rzeczowniki nieożywione. A te w języku polskim odmieniamy w ten sposób, że w bierniku odpowiadają na pytanie co?, a nie kogo?. Czyli lubię porter, ale lubię Jacka. Wszystkie wymienione przez Ciebie przykłady to rzeczowniki ożywione, (może oprócz markera) dlatego nie mogą stanowić analogii dla porteru. Co zaś do markera, to jest to wyraz pochodzenia obcego, do którego błędnie nie stosuje się zasady wymienionej przez mnie wyżej. Przecież nikt wykształcony nie powie dostałem lista, ale już powszechne jest dostałem smsa czy dostałem maila.

  3. Ale przecież porter też jest wyrazem pochodzenia obcego i nie wiem czy przez długotrwałe „zasiedzenie” tej formy odmiany podobnie jak w przypadku markera nie jest ona conajmniej dopuszczalna.

    • Owszem jest pochodzenia obcego, ale został zaimportowany dawno, pewnie w XIX, albo nawet XVIII wieku. Wtedy przyjęła się jego odmiana zgodna z zasadami polszczyzny.

      Odmiana portera to jest owoc błędnej tendencji, która nie ma chyba dłuższego rodowodu tradycji niż ostatnich kilkanaście/kilkadziesiąt lat.

      • Ale kilkanaście lat to dla naszego języka w obecnym czasie bardzo dużo. Zobacz ile zwrotów i wyrażeń, które nam wpojono 20 lat temu w szkołach jako niedopuszczalne dziś gładko przechodzi przez usta nawet w publicznych wypowiedziach. A w ostatnich latach te zmiany zachodzą błyskawicznie – jeszcze niedawno „spolegliwy” to był wyłącznie człowiek godny zaufania a dziś to również ten uległy (tylko dlatego, że ludzie zaczęli go w tym znaczeniu używać nie znając prawidłowego znaczenia). Więc jeśli coś jest w użyciu od kilkudziesięciu lat to można założyć iż językoznawcy oficjalnie uznali to za formę właściwą. Mnie forma „porteru” razi ale nie twierdzę, że jest niewłaściwa, wypowiadam tylko swoje przypuszczenia. Z ciekawości zapytam mamę-ex.polonistkę co o tym sądzi. Zdrówko!

        • Nie chciałem używać tego argumentu, ale żadna wypowiedź językoznawców, żadne badania sondażowe mówiące jaka to przytłaczająca większość Polaków wybiera tę formę, jak to od wielu już lat się utrwaliło, nie skłoni mnie do powiedzenie poszłem.
          Ze spolegliwym jest teraz taki problem, że wolę go w ogóle nie używać, by nie zostać źle zrozumianym.

          Wracając do porteru, mnie ta forma podoba się tym bardziej, że jest nieco zapomniana i archaiczna. To tworzy taki element tajnego stowarzyszenia, że tylko świadomi piwosze wiedzą dlaczego używa się formy porteru, a nie portera. Także nie zamierzam poprawiać tych, którzy używają formy portera, natomiast sam będę konsekwentnie używał i popularyzował formę porteru.

      • Moja encyklopedia (Larousse 2006) podaje obie wersje odmiany jako równie poprawne. Tak więc możemy się napić portera lub porteru w zależności od tego co kto woli. Ja wolę portera 😉 Na zdrowie!

Dodaj komentarz