10 polskich piw butelkowych, które trzeba spróbować

W sieci roi się od wszelkiego rodzaju zestawień „najciekawszych/ najdroższych/najdziwniejszych piw świata”. Wydawane są poradniki typu 300 Beers to Try Before You Die! (300 piw, które musisz spróbować, zanim umrzesz), czy 1001 Beers You Must Taste Before You Die (1001 piw, które musisz zdegustować zanim umrzesz), czy słynne Great Beer Guide – 500 Classic Brews Michaela Jacksona.

Postanowiłem więc wybrać 10 polskich piw, które naprawdę warto spróbować. Żeby uniknąć zarzutów, że pomijam to co najlepszego może zaoferować polskie piwowarstwo, a więc piwa z browarów restauracyjnych, od razu zaznaczam, że ograniczyłem się do piw butelkowych. Starałem się spojrzeć przekrojowo i wybierać piwa naprawdę różne, tak aby się nie okazało, że na 10 piw mamy 4 portery. Kolejność nie ma nic wspólnego z wartością, jakością itd. Opisuję piwa wg zasad degustacji, a więc najpierw lżejsze i jasne, później mocniejsze i ciemniejsze.


1. Zdrojowe z Konstancina

Piwo niespodziewanie wyjątkowe na naszym polskim rynku. Podczas gdy w Czechach każdy szanujący się browar ma w swojej ofercie desitkę, w Polsce ta część rynku leży odłogiem. Tym większy szacunek dla Browaru Konstancin, który zdecydował się wypuścić to lekkie piwo, uwarzone wg receptury dr Andrzeja Sadownika i to w dodatku bez pasteryzacji. W swojej kategorii nie ma żadnej konkurencji. A niczym prawdziwy fighter mogłoby wystąpić i w cięższej kategorii wagowej, bo niewiele Jasnych Pełnych dorównuje mu bogactwem smaku.

2. Żywe z Ambera

Tak jak pisałem kilkanaście dni temu najbardziej zasłużone piwo poprzedniej dekady. Jedno z najłatwiej dostępnych piw z tej listy. Sam nie jestem wielkim miłośnikiem tego piwa, ale doceniam jego pozycję na rynku. Dodatkowo wśród jasnych mocnych lagerów Żywe jest w niekwestionowanej czołówce. Właściwie jedynym piwem, które można brać pod uwagę jako konkurencję Żywego jest Dawne z Konstancina. Jednak Dawne nie jest na tyle charakterystyczne, czasami wręcz smakuje przeciętnie. Co by zaś nie mówić o Żywym, trzeba przyznać, że ma swój styl – wyraźnie słodowy, nieco karmelowy, jest pełne, a nawet przyciężkawe.

3. Ciechan Pszeniczne z Ciechana

Jeszcze 3 lata temu nie było w Polsce ani jednego polskiego, butelkowego piwa w stylu Hefeweizen. Wcześniej na rynku pojawiło się co prawda pszeniczne z Reginy, ale było filtrowane i niestety zniknęło z rynku, kiedy właściciele browaru postanowili skupić się na innej działalności. Wróćmy jednak do Pszenicznego z Ciechanowa. Po dość trudnych początkach browar dopracował się naprawdę klasycznego smaku piwa pszenicznego w stylu Hefeweizen. Charakterystyczne nuty goździka i banana nie pozostawiją wątpliwości, że jakim piwem mamy do czynienia. Moim zdaniem jest to najlepsza butelkowa pszenica na rynku.

4. Żytnie z Konstancina

Żytnie z KonstancinaO Żytnim pisałem szerzej w zeszłym miesiącu. Tutaj dodam jedynie, że piwa ze słodu żytniego są tak rzadkie, że nie było opcji, żeby nie znalazło się ono w tym zestawieniu. Jest to największa ciekawostka dostępna na rynku. A przy okazji nie jest to jakiś wydumany wynalazek, a bardzo dobrze uwarzone ciekawe piwo. Gdy niecały rok temu doszły mnie pogłoski, że Konstancin szykuje jakąś niesamowitą premierę, do głowy mi nie przyszło, że może to być Roggenbier. Także kupujcie je wszyscy, żeby browar miał pewność, że jest sens bawić się w tak niszowe piwa.

5. Ciechan Miodowe z Ciechana

W kategorii piw aromatyzowanych Miodowe z Ciechana nie ma sobie równych.  Charakterystyczny, słodki smak, mętna barwa i aromat prawdziwego miodu (browar chwali się, że miesięcznie zużywa 3 tony prawdziwego miodu do produkcji Miodowego). Co prawda Miodowe za sprawą tego dodatku miało tendencję do niekontrolowanej refermentacji w butelce, co czasem kończyło się groźną eksplozją, ale podobno problem został już opanowany. W każdym bądź razie, lepiej trzymajcie to piwo w lodówce i wypijcie w stosunkowo krótkim czasie od zakupu.

6. Warnijskie z Kormorana

Pierwsza warka tego piwa nie powaliła mnie na kolana, choć doceniałem pomysł uwarzenia piwa z wielu rodzajów zbóż. Pomysł przyszedł z Zachodu, by wymienić choćby Pyraser 6-Korn Bier. Generalnie wsypanie wielu rodzajów słodu nie jest gwarancją sukcesu. Te słody jeszcze muszą razem w tym piwie zagrać. Kiedy jednak piłem to piwo niedawno było już znacznie lepiej, bogata zbożowa słodowość i aksamitność wynikająca z braku filtracji. Może wiec piwo jest nieco nierówne, ale docenić należy wysiłki w celu uwarzenia nieszablonowego piwa.

7. Koźlak z Ambera

Aktualnie najbliższa stylowi interpretacja bocka w Polsce. Jedno z pierwszych niszowych piw, które odniosło sukces na polskiej piwnej pustyni. To właśnie to piwo sprawiło, że Amber poszedł w kierunku ciekawych dla nas piwoszy piw. Sukces zapewniła mu unikatowa na skalę polską, ale i zagranicą rzadko spotykana, specyficzna malowana butelka. Opakowanie to było tak charakterystyczne, że na zlecenie Barlan Beverages (firmy posiadającej prawa do marek olsztyńskiego Juranda)  Browar Belgia w Kielcach rozlewał koźlaka do malowanych butelek. Browar Belgia pokarało, zniknął z piwnej mapy kraju, a Amber po zniknięciu podrabianego Koźlaka, jak i poprzedzającego go jurandowskiego oryginału pozostał sam na placu boju. Co prawda jeszcze browar BOSS z Witnicy sprzedaje Koźlaka Eksportowego, ale koźlakiem jest on tylko na etykiecie.

8.  Bracki Koźlak Dubeltowy z Browaru Zamkowego

Ewenement na skalę europejską. Piwo uwarzone na podstawie zwycięskiej receptury piwowara domowego Jana Krysiaka, które w ilości kilkudziesięciu tysięcy butelek trafiło do delikatesów Alma. Osobiście nie przepadam za doppelbockami, ale doceniam unikalność pomysłu. No i było nie było, jest to jedyny i pewnie jeszcze długo takim pozostanie, przedstawiciel tego stylu w Polsce. Tym, którzy mają problem z zakupem tego piwa spieszę donieść, że będzie je można kupić podczas Festiwalu Birofilia w Żywcu. Sugeruję zrobić pewne zapasy tego piwa, bo ze względu na jego unikalność pewnie niedługo definitywnie zniknie ze sklepowych półek. Tymczasem wysoka zawartość alkoholu wręcz predestynuje je do długiego leżakowania w ciemnej piwniczce.

9.  Warmiński Porter z Kormorana

Wg mnie najlepszy z porterów. Aczkolwiek obok Warmińskiego Porteru można by wymienić jednym tchem Grand Imperial Porter z Ambera, Komesa z Fortuny, Porter z Browarów Łódzkich, Żywiecki Porter z Browaru Zamkowego w Cieszynie, czy choćby Porter z Okocimia. Mnie jednak w ostatnim czasie najbardziej smakowało piwo z Kormorana.  To jest jednak prawda, że obok, mam nadzieję chwilowo, nieobecnego na rynku Grodzisza, porter bałtycki jest skarbem piwowarstwa polskiego. Z ciekawszych stylów, to właśnie w tej kategorii panuje najsilniejsza konkurencja. Często browary, którym nic innego nie wychodzi (Browary Łódzkie, BOSS z Witnicy) warzą bardzo dobry porter.

Czas na ostatnie piwo z listy, a tymczasem niczego mocniejszego niż porter bałtycki w Polsce się nie warzy. Miałem trochę problem jakie piwo uhonorować tym zaszczytnym miejscem w 10 najciekawszych i najlepszych w swoich kategoriach piw. Żałuję, że nie mogłem tu wymienić żadnego z polskich ale czy stoutów. Zastanawiałem się, czy miejsce to nie powinno przypaść Greenerowi. Noteckie odpadło nawet nie ze względu na kłamstwa, a bardziej z powodu swojego charakterystycznego ziemistego smaku.  W końcu zdecydowałem się na wybór kontrowersyjny, bo wielu odmawia mu w ogóle miana piwa. O czym mowa? O piwie bezalkoholowym, a tutaj niekwestionowanym liderem jest…

10. Lech Free z Lecha

Moim zdaniem jest to najlepsze piwo bezalkoholowe, jakie miałem okazję pić,  a trochę ich wypiłem. Bije na głowę Bernarda Free, Radegasta Nealkoholickego, Svijanskiego Vozkę, czy nawet bezalkoholowego pszenicznego Erdingera. O dwie głowy przewyższa Niskoalkoholowe z Żywca, które nie dość, że mniej smaczne to  i alkoholu zawiera więcej. Tyle goryczki i aromatu chmielowego, co w bezalkoholowym Lechu, trudno szukać w jakimkolwiek regularnym polskim piwie. I to zarówno tym koncernowym, jak i małobrowarowym. Jest to z pewnością najczęściej przez mnie kupowane polskie piwo. Pewnie dlatego, że gdy trzeba zachować trzeźwość, bo jest się kierowcą czy bierze się leki, nie ma dla niego sensownej alternatywy. No i czasem można takie piwo wychylić w pracy. ;)

Podsumowując muszę ze smutkiem skonstatować, że miałem twardy orzech do zgryzienia przy wybieraniu tego TOP 10. Niestety nie z powodu klęski urodzaju. Nasz rynek jest jednak bardzo ubogi. Tylko z najwyższym trudem udałoby mi się powiększyć tę listę do 20 pozycji. A gdzie TOP 50, TOP 100? Z drugiej strony świadczy to o tym, jaki potencjał wzrostu jest tutaj dla piw z browarów, które chcą sie nastawić na specjalności, na piwa wyśmienite. Jest jeszcze tyle stylów piwa kompletnie w Polsce nieobecnych. Powiem więcej, największy problem miałem z wydawałoby się najsilniej obstawioną kategorią, czyli jasnym pełnym, klasyczną 12-tką. Żadne piwo z tej kategorii nie trafiło do tego zestawienia. Bo moim zdaniem żadne na to nie zasługuje, ani Mazowieckie, ani Ciechan Wyborne ani Noteckie, nawet całkiem niezłe ostatnio Lubuskie. Są to niestety piwa bardzo  nierówne lub z ewidentnymi wadami. Można więc stwierdzić, że jeśli ktoś chce warzyć w Polsce wyśmienite piwo, to z głodu nie zginie. ;)