Chmiel to nie tylko szyszki…

0
92

Podczas prac pielęgnacyjnych w chmielniku, polegających na usuwaniu młodych pędów, wpadłem na pomysł, żeby spróbować tychże pędów jako kulinarnego przysmaku. W 2. dekadzie kwietnia należy usunąć młode pędy chmielu, wówczas też można pobrać sztobry do rozsadzenia chmielu. Dopiero z pędów, które wyrosną na początku maja należy wybrać 4 do 6 i puścić je po 2szt. po linkach, aby sobie rosły.

Chmiel to jest jednak chwast ;). Marynka mi się tak przyjęła, że nowych pędów wypuściła chyba kilkadziesiąt z jednej karpy. A z chmielem jest tak, jak z drzewami owocowymi, gdy za dużo gałęzi, to owoce drobne. Gdybym nie dokonał tej sanacji, to miałbym gąszcz pnączy, a bardzo mało szyszek. Co ciekawe Lubelski, aż taki płodny nie jest – wiadomo odmiana szlachetna. No chyba, że za płytko go odkopałem.

Odkopany sztobr z młodymi pędami (Marynka)

Przy okazji pobrałem kilkanaście sztobrów. Tak naprawdę to są odpady, ale ponioeważ wiedziałem, jak wyglądają sztobry, to postanowiłem je wykorzystać i obsadzić nimi resztę płotu. Z tyłu głowy, co prawda, miałem pytanie, czy aby dobrze robię? Chmiel jest przez ogrodników uznawany za jedną z bardziej upierdliwych roślin do wykarczowania. Bardzo głęboko się ukorzenia i jest bardzo żywotny. Ale co tam, przynajmniej ładnie będzie wyglądać na płocie.

Sztobry gotowe do rozsadzenia

Przy okazji odrywania nowych pędów, przypomniałem sobie, że w Belgii uznawane są one za przysmak. Postanowiłem nazbierać ich trochę, a w Internecie poszukać przepisów na ich podanie. Okazuje się, że przyrządzać można zarówno te pędy, które przebiły się na powierzchnię i mają już pąki liści, jak i pędy (całkowicie jeszcze białe), które wciąż są pod powierzchnią gleby. Podobno w Belgii, w celu uzyskania bardziej delikatnych pędów okrywa się karpę namiotem z papieru, który ma chronić młode pędy przed dostępem światła. Chodzi o to, aby roślina nie produkowała chlorofilu, a pędy pozostały mlecznobiałe, a nie stały się zielone. Generalnie, od tego jakie mamy pędy, zależy co możemy z nimi zrobić. Te białe, delikatne można spożywać na surowo, np. w sałatce. Te zielone, ale także te grubsze, należy zblanszować lub lekko podgotować, najlepiej na parze. Surowe białe pędy smakują trochę jak świeży groszek zerwany w ogrodzie, natomiast zielone nieco trawiasto i łykowato.  Ponieważ początkowo zakładałem sałatkę z surowych pędów, więc skupiłem się na tych białych (co nie było do końca słuszne).

Mode pędy chmielu zebrane z dwóch karp Marynki.

Koniec, końców wybrałem cienkie i białe na sałatkę, a grubsze i zielone do obgotowania i podania z masłem. Przepis na sałatkę zaczerpnąłem stąd, lecz nieco go zmodyfikowałem. Pędy chmielu pokroiłem na centymetrowe kawałki, dodałem postrzępione na kawałki 3 liście sałaty lodowej, 1/4 cebuli pokrojonej w kostkę, polałem to sosem winegret i udekorowałem plasterkami jajka. Sos nieco zdominował sałatkę i chmiel jakoś zbytnio nie zaznaczył swojej obecności, ale na pewno nie wybijał się in minus.


Sałatka z surowymi pędami chmielu.

Jeśli chodzi o gotowane  pędy chmielu, to były bardzo smaczne. Nieco słodkawe, przypomniały szparagi, choć nie jestem ich miłośnikiem, to mogę się mylić. Gotowałem je 90 sekund i to wydaje się nieco zbyt krótko, bo niektóre pędy były twardawe, aczkolwiek raczej nie przekraczałbym 2 minut.

Gotowane pędy chmielu, podane z masłem.

A zatem do chmielnika i… smacznego :D.

1 KOMENTARZ

Dodaj komentarz